Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 12 i 13 kwietnia

Wtorek

Manchester - Chelsea

Aż trudno uwierzyć, że jest to jedyne spotkanie, które spośród ćwierćfinałów Ligi Mistrzów może wzbudzać emocje. The Blues przegrali przed tygodniem na Stamford Bridge 0:1, więc obecnie muszą pokonać Czerwone Diabły na ich boisku, aby awansować dalej. Faworytem są gospodarze, którzy nie mogą narzekać na problemy kadrowe. Z ważnych zawodników jedynie Fletcher nie będzie mógł wystąpić. W przypadku gości z tą kwestią jest jeszcze lepiej, ponieważ wszyscy piłkarze są dostępnie poza Davidem Luizem, który już występował w tej edycji Champions League w barwach Benfici. Zapowiada się mecz walki, w którym goście nie są bez szans na awans, ale będą musieli wzbić się na szczyt swoich możliwości.

Szachtar – Barcelona

Katalończycy rozbili Szachtar 5:1 na Camp Nou. Obecnie gospodarze musieliby wygrać 4:0 albo wyżej, by awansować po regulaminowym czasie. To jest niewykonalne dla nich. Oczywiście pewnie podejmą walkę i będą chcieli z honorem pożegnać się z Ligą Mistrzów, pokonując przed własną publicznością Barcelona, w której nie zagrają m.in. Iniesta, Abidal i Puyol. Goście na pewno nie zaangażuje się w stu procentach w to spotkanie, bo już w weekend czeka ich pojedynek z Realem Madryt.

Środa

Tottenham - Real

Koguty tak jak Szachtar – będą chcieli pożegnać się z honorem z rozgrywkami. Mają ku temu większe szanse, bo są lepszą drużyna, a sam Real to jednak trochę słabsza ekipa niż Barcelona. Poza tym Królewscy na pewno nie będą forsować się przed ważnym pojedynkiem z lidze krajowej. Istnieje szansa, że Mourinho nie wystawi najmocniejszego składu. Pepe, Lass, Gago i Pedro Leon na pewno nie wystąpią w tym spotkaniu. Anglicy wystąpią jedynie bez Croucha, który zobaczył czerwoną kartkę w Madrycie.

Schalke – Inter

Obrońca tytułu nie obroni go po raz kolejny. Mediolańczycy dostali pokonani 2:5 na własnym stadionie i aby awansować muszą ograć Niemców czterema golami bądź wygrać trzema, a wynik musi być od 6:3 w górę. Jest to w zasadzie nieosiągalne, dlatego Leonardo i jego piłkarze muszą skupić się na wygraniu w Gelsenkirchen i honorowym pożegnaniu się z Ligą Mistrzów. Sądzę, że goście wygrają spotkanie, ale będzie to maksymalnie dwubramkowe zwycięstwo. W kadrze Interu znalazł się po długiej przerwie Walter Samuel, ale zapewne nie zagra ani minuty. Tak to niedostępny będzie Chivu oraz Pazzini, ale brak Rumuna to raczej nie jest osłabienie.

czwartek, 7 kwietnia 2011

Podsumowanie Ligi Mistrzów 5 i 6 kwiecień

Wtorek

Real – Tottenham

Jak można było się spodziewać, gospodarze zaatakowali swoich rywali, co przyniosło im szybko bramkę. W 5 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego skutecznie główkował Adebayor. W 8 i 15 minucie Crouch brutalnie faulował kolejno Sergio Ramosa i Marcelo, bo zaowocowało po żółtej kartce i w konsekwencji Anglik osłabił Tottenham. Królewscy przeważali do przerwy, ale powiększyć prowadzenia im się nie udało. Ze strony przyjezdnych jedynie dobrą okazję miał Bale, ale trafił w boczną siatkę. Druga część meczu to miażdżąca dominacja Realu. Do siatki Spursów trafiali Adebayor w 57 minucie, Di Maria w 72 minucie oraz Ronaldo w 87 minucie po ładnej asyście Kaki. 4:0 to i tak nie jest wielki wymiar kary dla Londyńczyków, ponieważ mogło być wyżej. Piłkarze Mourinho pokazali dobrą piłkę i kwestia awansu do półfinału jest już rozstrzygnięta.

Inter – Schalke

Rangnick zdecydował się na dość eksperymentalne ustawienie swojego zespołu, wystawiając Matipa w roli stopera, Papadopulosa w roli środkowego pomocnika oraz Baumjohanna w roli skrzydłowego. Spotkanie rozpoczęło się wymarzenie dla Interu, ponieważ już w 1 minucie gospodarze objęli prowadzenie po przepięknym golu z połowy boiska Stankovica. Niemcy nie położyli się i dążyli do wyrównania, które nadeszło 16 minut później po bramce Matipa. Na murawie działo się sporo, ale to Mediolańczycy za sprawą Milito w 34 minucie objęli prowadzenie 2:1. Jednakże do remisu w 40 minucie doprowadził Edu. Druga część meczu, mimo dwóch dogodnych sytuacji ze strony gospodarzy w pierwszych fragmentach, była dla nich prawdziwym piekłem. Najpierw w 53 minucie Raul strzelił na 3:2 dla Schalke, następnie 4 minuty później Ranocchia pokonał własnego golkipera i było 4:2 dla Niemców. To nie był koniec, bo w 62 minucie Chivu zobaczył czerwoną kartkę, a w 75 minucie Edu ustalił wynik meczu na 5:2. Wielka niespodzianka, wręcz sensacja miała miejsce tego wieczora w Mediolanie. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to Schalke zagra w półfinale Ligi Mistrzów. No ale jaka ta Bundesliga przecież jest słaba…

Środa

Chelsea – Manchester

Ancelotti zdecydował desygnować do pierwszego składu Drogbę i Torresa do ataku. The Blues oczywiście prowadzili grę i w pierwszych kilkunastu minutach mieli znaczną przewagę posiadania piłki. Nie było wiele okazji, ale najlepszą zmarnował Drogba. Jednak w 24 minucie Rooney pokonał po ładnej akcji i asyście Giggsa bramkarza Chelsea i Czerwone Diabły objęły prowadzenie. Gospodarze próbowali odrobić stratę i atakowali bramkę Van Der Sara, ale pokonać się Holendra nie udało. Najdogodniejsza szansa ku temu miała miejsce w 45 minucie, ale ani Torresowi ani Lampardowi nie udało się umieścić piłki w siatce. Najpierw na przeszkodzie stanął słupek, a następnie świetnie z linii bramkowej wybił futbolówkę Evra. W drugiej połowie Chelsea starała się, ale nie wychodziło. Szanse mieli m.in. Drogba, Essien, Lampard i Ivanovic. Najlepiej prezentował się Drogba, ale Ancelotti zdecydował się go zmienić, zostawiając na murawie bezproduktywnego Torresa. Manchester grał mądrze i skutecznie w defensywie. Co prawda w 92 minucie Londyńczykom należał się karny, ponieważ Evra faulował Ramiresa, ale nie zmienia to faktu, że Chelsea nie zaprezentowała się zbyt dobrze. Porażka 0:1 nie przekreśla szans na awans, ale będzie o niego bardzo ciężko.

Barcelona – Szachtar

Już 2 minuta przyniosła gospodarzom prowadzenie, bo bramkę zdobył Iniesta, ale Szachtar nie poddał się. Idealną okazje na remis zmarnował Luiz Adriano, który będąc sam na sam z Valdezem nawet nie trafił w bramkę. Katalończycy mieli oczywiście więcej okazji i jedną z nich w 34 minucie wykorzystał Alves i było 2:0. Takim wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania. W 53 minucie bramkę na 3:0 zdobył Pique. 7 minut później Ukraińcy zdołali pokonać bramkarza Barcelony, ale zaledwie 60 sekund potem gospodarze odpowiedzieli za sprawą Keity i było 4:1. Przyjezdni z Doniecka mogli strzelić jeszcze chociaż jedną bramkę, ale Luiz Adriano tamtego wieczora nie miał szczęścia. W 86 minucie Xavi ustawił wynik meczu na 5:1 i zapewnił Katalończykom awans do półfinału, gdzie zmierzą się z Realem.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 5 i 6 kwietnia

Wtorek

Real – Tottenham

Mourinho powiedział, że w kontekście dojścia do pełnego zdrowia kontuzjowanych piłkarzy, bezbramkowy remis z Anglikami nie będzie zły. Jednak chyba nikt sobie nie wyobraża, aby Królewscy przed własną publicznością zagrali na remis. Nie ma takiej opcji, bo Real na pewno będzie chciał wygrać i to najlepiej dwoma golami, ponieważ rewanż w Londynie będzie bardzo trudny. Galacticos chyba stracili już szansę na mistrzostwo Hiszpanii po ostatniej porażce z Sportingien Gijon, więc mogą się skupić na Lidze Mistrzów i Pucharze Króla, ale oczywiście priorytetem jest Champions League. Do składu gospodarzy powracają Ronaldo, Marcelo i Di Maria, ale nie wiadomo, czy szczególnie dwaj pierwsi wyjdą od pierwszej minuty. No i Higuain po kilkumiesięcznej przerwie jest już gotowy do gry. Zabraknie jedynie Benzemy. Szkoleniowiec Tottenhamu ma przede wszystkim kłopoty na pozycji środkowego obrońcy. Kontuzjowani są m.in. Gallas, King i Woodgate. Dodatkowo Redknapp nie będzie mógł skorzystać z usług Huttona i Pienaara, ale Bale powinien wybiec od pierwszej minuty. Zapowiada się interesujące spotkanie, bo goście jak się zepną, to będą w stanie wywieźć korzystny rezultat.

Inter – Schalke

Drugie wtorkowe spotkanie nie przyciąga takiego zainteresowaniu jak powyższa rywalizacja, ale na pewno nie można powiedzieć, że jest nudne i wynik jest rozstrzygnięty. Mimo słabej postawy w Bundeslidze Schalke w Lidze Mistrzów gra wyśmienicie. Co prawda ojciec sukcesu Felix Magath już nie pracuje z drużyną, ale nadal to są ci sami zawodnicy, którzy wyszli z grupy i wyeliminowali Valencie w 1/8. Mediolańczycy ostatnio nie popisali się w lidze krajowej, gdzie ulegli w derbach miasta 0:3 Milanowi. W każdym razie piłkarze Leonardo muszą o tym zapomnieć i skupić się na rywalizacji z wicemistrzem Niemiec. W formacji defensywnej klub z Serie A będzie musiał poradzić sobie bez Lucio i kontuzjowanego od dłuższego czasu Samuela. W ekipie Schalke nie wystąpią Huntelaar, Charisteas, Gavranovic i Kluge, a więc głównie osłabiona jest linia ataku, ale Raul jest w takiej formie, że może przynieść więcej pożytku niż inni napastnicy razem wzięci. Faworytem są gospodarze i mimo wszystko sądzę, że poradzą sobie z ekipą przyjezdnych.

Środa

Chelsea – Manchester

No i wstyd w ogóle o tym pisać, ale nasza genialna telewizji Polsat zamiast puścić największy hit ćwierćfinału Ligi Mistrzów, puści spotkanie Barcelony… Żenada, ale ja tą żenadę sobie obejdę w sposób sopcastowy i polecam wszystkim, aby nie oglądali meczu Barcelony, chyba że są jej fanami, to oczywista sprawa. Kwestia mistrzostwa Anglii dla Chelsea jest już jasna – nie ma szans. Ostatni remis z Stoke City i wygrana Czerwonych Diabłów z West Ham United przekreśliła jakieś realne szanse, jednak nadal The Blues mogą wygrać Ligę Mistrzów, a to na pewno jest ich największe pragnienie. Pierwszy pojedynek na Stamford Bridge musi zakończyć się zwycięstwem gospodarzy, aby wykonać krok w przód. W tym sezonie Chelsea już raz pokonała piłkarzy Fergusona na własnym obiekcie i mogą to powtórzyć. Niebiescy nie mają większych problemów kadrowych, ponieważ pod znakiem zapytania stoją jedynie występy Alexa i Benayouna, ale nie są to kluczowi zawodnicy. Goście na pewno zagrają bez Browna, O’Shea i Fletchera. Ferdinand trenował z zespołem, ale raczej nie wystąpi od pierwszej minuty. Zapowiada się bardzo ciekawy bój. Raczej nie będzie to widowiskowe spotkanie, ale jestem pewny, że nie można będzie narzekać na nudy. Zresztą, kiedy grają ze sobą takie marki jak Chelsea i Manchester, to musi się coś dziać.

Barcelona – Szachtar

Tutaj w zasadzie to nie ma o czym pisać. Gra najlepsza drużyna świata z solidnym, ukraińskiej zespołem, który okazał się być jedną z największych niespodzianek w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Sen zawodników Szachtara dobiegnie końca na Camp Nou, gdzie zostaną prawdopodobnie wysoko pokonani przez Katalończyków. Gospodarze będą musieli poradzić sobie bez Puyola i Abidala. W ostatnim ligowym meczu z Villareal Guardiola dał odpocząć kilku kluczowym zawodnikom, którzy będą świeżsi na Ligę Mistrzów. Defensywa gospodarzy trochę osłabiona, ale i tak nie ma wielkiego znaczenia, bo kiedy gigant futbolu gra z najlepszą ukraińską drużyną rezultat jest jasny. Mecz transmitowany Polsacie i zapewne ta pała Kowalczyk będzie się spuszczać nad grą Barcelony, ale to wiadome.

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

28 kolejka Bundesligi

Piątek

Rywalizacja pomiędzy ST. Pauli, a Schalke została nie dokończona, ponieważ spotkanie zostało przerwane na dwie minuty przed końcem. Goście prowadzili 2:0, a na trybunach doszło do spięć i m.in. liniowy sędzia został uderzony w głowę kubkiem z piwem (co za strata browaru). Nie wiadomo, jaką decyzję podejmie niemiecka federacja, ale sądzę, że przyznają walkowera i piłkarze Ragnicka zainkasują nie tylko 3 punkty, ale także 3 bramki na swoje konto.

Sobota

Bayern podejmował najsłabszy zespół obecnego sezonu, a więc Borussie M’gladbach. Faworyt był tylko jeden i miało się skończyć na pogromie. Niestety pogromu nie było, bo gospodarze zwyciężyli tylko 1:0 i to po słabej grze. Gola na wagę zwycięstwa strzelił niezawodny Arjen Robben i było to już dziewiąte jego trafienie w Bundeslidze, a przypomnę, że dopiero występuje od stycznia, bo wcześniej leczył kontuzje. W każdym razie ważna jest wygrana, mniejsza o styl.

Kaiserslautern po ostatnich dwóch zwycięstwach z rzędu stanęło przed bardzo trudnym zadaniem zmierzenia się z Bayerem Leverkusen. Beniaminek nie sprostał zadaniu i nie był w stanie nawet wywalczyć remisu. Aptekarze odnieśli skromne zwycięstwo 1:0, ale zasłużone, ponieważ stworzyli sobie o wiele więcej sytuacji strzeleckich niż FCK1.

Mainz potrzebowało punktów, aby nie stracić kontaktu z czołówką i aby podjąć kolejny krok w stronę występów w europejskich pucharach w następnym sezonie. Podejmowali Freiburg, który ma fatalną passe porażek w ostatnich tygodniach, więc FSV było faworytem. Mecz zakończył się jednak podziałem punktów i wynikiem 1:1. Dla gospodarzy nie jest to katastrofa, ponieważ utrzymują piąte miejsce, a przyjezdnych punkt na tak trudnym terenie na pewno zadowala.

By Bayern awansował na trzecią lokatę, musiał swoje spotkanie wygrać, co oczywiście się stało i liczyć, że Hannover potknie się w Dortmundzie, co było bardzo prawdopodobne i także stało się faktem. Mimo że podopieczni Slomki prowadzili w drugiej połowie 1:0, ostatecznie przegrali aż 1:4. Bardzo ładny gest wykonał po zdobyciu gola na 1:1 Mario Gotze, który podbiegł do Dede, mając na sobie koszulkę swojego kolegi pod swoją główną. Borussia po ostatnich dwóch kolejkach bez wygranej, w końcu zagrała fantastyczne spotkanie i mistrzostwo kraju jest już na wyciągnięcie ręki.

Claudio Pizarro nie mógł wystąpić w meczu przeciwko Stuttgartowi i pomóc swoim kolegom w wywalczeniu punktów, które oddalą Werder od strefy barażowej. Dla VFB było to także istotne spotkanie, ponieważ są w gorszej sytuacji aniżeli Bremeńczycy. Padł rezultat remisowy. Było 1:1, ale to gospodarze byli lepszym zespołem jednak na przeszkodzie stawał m.in. kapitalnie broniący bramki Stuttgartu Ulreich.

W ostatnim sobotnim pojedynku zmierzyły się ze sobą zespoły Hoffenheim i Hamburga. Goście grają o pierwszą piątkę, gospodarze mają teoretyczne szanse, aby znaleźć się na piątym miejscu na koniec sezonu, ale mając na uwadze ich kadrę i formę, raczej trzeba powiedzieć, że grają o nic. HSV rozczarowało swoją grą, ponieważ byli lekkim faworytem, ale nie pokazali wielkiej piłki i tylko padł bezbramkowy remis.

Niedziela

FC Koln rzutem na taśmę, bo po bramce zdobytej w 92 minucie przez Novakovica, pokonuje 1:0 Norymbergę. Goście byli do niedawna w niesamowitej formie i wygrywali mecz za meczem, co dało im nadzieje na pierwszą piątkę na koniec. Ta porażka oczywiście nie przekreśla ich szans, bo do miejsca piątego tracą tylko 3 punkty, ale zobaczymy jak to wyjdzie.

W spotkaniu zamykającym 28 kolejkę ligi niemieckiej Wolfsburg mierzył się z Eintrachtem. Była to dobra okazja dla Wilków, aby upuścić strefę spadkową, mając na uwadze podział punktów w Bremie, ale piłkarze Magatha musieli wygrać. Ta sztuka się nie udało i musieli zadowolić się jedynie remisem 1:1. Za tydzień Wolfsburg pojedzie zagrać z Schalke, a więc Magath wróci na stare śmieci, ale prawdopodobnie wróci z nich na tarczy.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek.

1)Borussia D. – 65 punktów
2)Bayer – 58 punktów
3)Bayern – 51 punktów
4)Hannover - 50 punktów
5)Mainz – 45 punktów
______________

14)Kaiserslautern – 31 punktów
15)Stuttgart – 30 punktów
16)Wolfsburg – 28 punktów
17)ST. Pauli – 28 punktów
18)Borussia M. – 23 punkty

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek

Strzelcy:

Gomez – 19 goli, Bayern
Cisse – 19 goli, Freiburg
Gekas – 16 goli, Eintracht
Barrios – 13 goli, Borussia D.
Podolski – 12 goli, Kolonia
Ya Konan – 12 goli, Hannover
Schurrle – 12 goli, Mainz
Raul – 12 goli, Schalke
Novakovic – 12 goli, Kolonia

poniedziałek, 21 marca 2011

27 kolejka Bundesligi

Piątek

Pojedynek pomiędzy zespołami broniącymi się przed spadkiem, a więc Borussią M’gladbach a Kaiserslautern nie był zbyt porywającym widowiskiem. Lekkim faworytem byli tutaj gospodarze, ale zawiedli na całej linii, ponieważ nie tylko nie wygrali, ale ulegli Czerwonym Diabłom 0:1. FCK1 odnosi drugie zwycięstwo z rzędu, awansując na 13 pozycję, natomiast Borussia nie zwiększa dorobku punktowego i chyba tylko naprawdę nieoczekiwany obrót spraw mógłby uratować ją przed spadkiem.

Sobota

Bayern, który teraz może w stu procentach skupić się na Bundeslidze, pojechał w sobotnie popołudnie do Freiburga, gdzie był zdecydowanym faworytem. Bawarczycy objęli prowadzenie dość szybko po trafieniu Gomeza, a potem na domiar złego dla gospodarzy, Cisse nie wykorzystał rzutu karnego. Pozostała część pierwszej połowy przebiegła pod dyktando Freiburga, a Cisse zrehabilitował się za chybioną jedenastkę golem. Kontuzji w ekipie Van Gaala doznał Arjen Robben i w 30 minucie musiał opuścić plac gry. Drugie 45 minut to przewaga Bayernu, ale przez długi czas nie udało się jej udokumentować trafieniem. Uczynił to dopiero w 88 minucie Ribery i Monachijczycy wywieźli cenne, wymęczone trzy punkty.

Dla Eintrachtu mecz z ST. Pauli był idealną okazją na przełamanie się i zwycięstwo. No i faktycznie tak się stało, ponieważ Frankfurtczycy wygrali 2:1. Co prawda powinni już w pierwszej połowie prowadzić 2:0, ale sędzia nie uznał prawidłowo zdobytego gola, dopatrując się spalonego. Odblokował się także Gekas, strzelając swoją 15 i 16 bramkę w sezonie. Beniaminek z Hamburga ponosi już 5 porażkę z rzędu i jego sytuacja robi się coraz bardziej nieciekawa.

Werder nie ma łatwo w tym sezonie i miał nie mieć łatwo, jadąc do Norymbergii, by zmierzyć się z bardzo dobrze spisującą się rewelacją rundy rewanżowej. Piłkarze Thomasa Schaafa udowodnili, że do drugiej Bundesligi się na pewno nie chcą się wybrać i pokonali swoich rywali 3:1. Mają w tej chwili 4 punkty przewagi nad miejscem barażowym i jeszcze nie mogą czuć się bezpieczni, ale są na dobrej drodze, by w sezonie 2011/2012 grać również w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech.

Po kilku tygodniach przerwy do składu Hannoveru powrócił Ya Konan i pomógł swojemu zespołowi pokonać przed własną publicznością Hoffenheim 2:0, ponieważ zdobył pierwszego gola. Ogólnie gracze Mikro Slomki zagrali bardzo dobre zawody i zasłużenie zdobyli 3 punkty, które pozwalają im pozostać na trzecim miejscu, mając 2 punkty przewagi nad Bayernem. Co do Wieśniaków to są raczej pewni pozostania w lidze chyba że by się wydarzała katastrofa, ale bardziej chcę wspomnieć o postawie kupionego z Liverpoolu Ryana Babela. Holender na razie rozczarowuje na całej linii.

Zarząd HSV po ostatniej deklasacji na 0:6 na Allianz Arena, pożegnał się z Veh’em. Jego miejsce zajął dotychczas drugi trener Hamburga, a więc Michael Oenning i to przyniosło efekty. Gospodarze powtórzyli wyczyn swoich oprawców sprzed tygodnia i strzelili obecnym rywalom - zespołowi FC Koln – sześć bramek. Co prawda stracili dwie, ale był to zdecydowanie najlepszy mecz HSV w rundzie wiosennej. Hamburg ma szanse na pierwszą piątkę na koniec rozgrywek, ale ich największym problemem jest systematyczność wygrywania. Dobre mecze przeplatają z fatalnymi.

Sobotę zamykało spotkanie Borussi Dortmund z Mainz. Faworyt był tylko jeden i gospodarze prowadzili do 8 do 89 minuty, w której to goście wyrównali. Piłkarze Kloppa są jednak sami sobie winni, ponieważ w 19 minucie karnego nie wykorzystał Sahin. Była to już bodajże czwarta jedenastka przestrzelona przez Turka w tym sezonie i nie mam pojęcia, czemu on nadal je egzekwuje. Teraz przerwa na reprezentacyjne spotkanie i dopiero lider Bundesligi będzie mógł się zrehabilitować swoim kibicom za ostatnie słabsze występy 2 kwietnia w Dortmundzie w pojedynku z Hannoverem.

Niedziela

Bayer mierzył się z Schalke i był to największy hit 27 serii spotkań w Niemczech. Goście, już bez Felixa Magatha, nie byli faworytem tego pojedynku, ale nikt nie odbierał im szans urwania punktów rywalom. Aptekarze jednakże szybko rozwiali te nadzieje, prezentując się lepiej w każdym aspekcie gry, wygrywając 2:0 do przerwy jak i cały mecz. Gol Derdiyoka na 1:0 przepięknej urody. Zdecydowanie najładniejsze trafienie tej kolejki. Neuer po raz kolejny pokazał klasę światową i sądzę, że to obecnie najlepszy golkiper globu. Leverkusen umacnia się na pozycji wicelidera i mając na uwadze ostatnie potknięcia Borussi, pojawia się niewielka szansa na mistrza.

Jak była mowa o zwolnieniu Magatha, to wypadałoby powiedzieć o jego dalszych losach, bo nie został na mieliźnie, ponieważ powrócił do Wolfsburga, z którym w sezonie 2008/2009 zdobył mistrza kraju. Tym razem jego cel był o 180 stopni inny, gdyż chodzi o uratowanie Wilków przed spadkiem. Pierwszy mały krok ku temu został wykonany, gdyż WFL pojechał na Mercedez Benz Arena grać z będącym na fali Stuttgartem i pechowo zremisował 1:1, tracąc gola w 94 minucie. Goście byli zespołem lepszym, ale należy wspomnieć, że fantastycznie w bramce VFB spisywał się Ulreich.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek

1)Borussia D. – 62 punkty
2)Bayer – 55 punktów
3)Hannover – 50 punktów
4)Bayern – 48 punktów
5)Mainz – 44 punkty
_______

14)Eintracht – 31 punktów
15)Stuttgart – 29 punktów
16)ST. Pauli – 28 punktów
17)Wolfsburg – 27 punktów
18)Borussia M. – 23 punkty

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek

Strzelcy

Gomez – 19 goli, Bayern
Cisse – 18 goli, Freiburg
Gekas – 16 goli, Eintracht
Podolski – 12 goli, Kolonia
Ya Konan – 12 goli, Hannover
Schurrle – 12 goli, Mainz
Barrios – 11 goli, Borussia D.
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern
Petric – 11 goli, Hamburg
Raul – 11 goli, Schalke
Novakovic – 11 goli, Kolonia

piątek, 18 marca 2011

Pary 1/4 Ligi Mistrzów 2010/2011

Dzisiaj o 12:00 tradycyjnie w szwajcarskim Nyonie odbyło się losowanie par ćwierćfinałowych oraz półfinałowych najsilniejszej ligi świata. Wśród ośmiu zespołów nie znalazł się oczywiście Bayern Monachium, które przegrał z Interem. Dlatego też jedyną ekipą, której mocno kibicuje jest Chelsea, a także dobrze życzę Schalke.

Real - Tottenham

Królewscy zostali wylosowani jako pierwsi i można było liczyć na hit, gdyż przeciwnikiem Jose Mourinho mogła okazał się np. Barcelona czy Chelsea. Los chciał inaczej i wicelider ligi hiszpańskiej trafił na Tottenham, rozgrywający swój najlepszy sezon w historii. Rywal na pewno wymagający i także nieprzewidywalny, który niejednemu utarł nosa. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Anglicy nie grają w drugiej części sezonu w Lidze Mistrzów z takim polotem jak w pierwszej. Co prawda wyeliminowali Milan, ale nie zrobili tego w wielkim stylu. Dla Realu Madryt odpadnięcie w 1/4 będzie porażką, ponieważ jest to spokojnie ekipa na miarę finału. Nie sądzę, aby Królewscy pod egidą obecnie najlepszego trenera świata zawiedli.

Chelsea - Manchester

No i mamy tutaj hit. Pojedynek angielsko-angielski. Tego typu rywalizacje w Lidze Mistrzów w ostatnich latach zdarzyły się bardzo często. Wystarczy przypomnieć sobie już klasyczne boje Chelsea z Liverpoolem. Teraz The Blues stają przed piekielnie trudnym zadaniem zmierzenia się z Czerwonymi Diabłami. Tutaj nie ma faworyta i wszystko może się zdarzyć. Podopieczni Carlo Ancelottiego pragną zatriumfować w Lidze Mistrzów jak niczego innego. Najbliżej byli w sezonie 2007/2008, kiedy w finale przegrali właśnie z Manchesterem United, więc ten dwumecz będzie niejako odwetem. Czy będzie to skuteczna zemsta, to się okaże. Obie drużyny mają potencjał i doskonałych zawodników. Problemem Londyńczyków jest jednakże linia ataku i pomocy, które nie grają tragedii, ale w porównaniu do defensywy pozostawiają sporo do życzenia. Jednak mam nadzieję, że to się zmieni na bój z ekipą Fergusona wszystko będzie w normie.

Barcelona - Szachtar

Katalończykom z trudnych rywali został do wylosowania jedynie Inter, na który jednakże nie trafili. W ćwierćfinale przyjdzie zmierzyć im się z Szachtarem, który jest jedną z kilku rewelacji obecnej edycji Champions League. Naprawdę nie wyobrażam sobie, aby piłkarze Pepa Guardioli nie znaleźli się w półfinale, bo trafili chyba najlepiej jak mogli. Lekceważyć rywali nigdy nie można, ale Ukraińcy to nie jest zespół, który może mierzyć się z Barceloną. Jedynie będą w stanie, moim zdaniem, jakkolwiek zagrozić Katalończykom w Doniecku. Należy jednak pamiętać, że pierwszy mecz rozegrany będzie na Camp Nou, gdzie gospodarze zapewne zdemolują swoich rywali i do Doniecka będą równie dobrze mogli pojechać rezerwowym składem.

Inter - Schalke

Czy Schalke 04 Gelsenkirchen, z którego ostatnio zwolniony został Felix Magath i zastąpił go Ralf Rangnick, pomści Bayern Monachium i wyeliminuje Inter Mediolan? Na pewno Niemcy nie są w tym dwumeczu bez szans, ale będą musieli wznieść się na wyżyny swoich możliwości. Podopieczni Leonardo są kadrowo zespołem lepszym od Schalke i także bardziej doświadczonym. Poza tym to obrońcy tytułu i mając za rywala Schalke, nie ujmując oczywiście nic gościom pierwszego meczu, nie wypada im odpaść. Ja po cichu liczę, że Niemcy sprężą się na tą rywalizacje i będą w stanie sprawić niespodziankę.

Ewentualne pary 1/2 Ligi Mistrzów:

Real/Tottenham - Barcelona/Szachtar
Chelsea/Manchester - Inter/Schalke

czwartek, 17 marca 2011

Podsumowanie Ligi Mistrzów 15 i 16 marzec

Wtorek

Bayern – Inter

Goście objęli szybko prowadzenie, bo w 4 minucie Eto’o pokonał Krafta i nie było mowy o spalonym, ponieważ Van Buyten zostawił nogę. Bayern nie miał zbytnio pomysłu na grę na początku, ale nadeszła 20 minuta, kiedy Robben przeprowadził akcje w swoim stylu, schodząc do środka z prawej strony, uderzył z lewej nogi, a Julio Cesar popełni ten tam fatalny błąd co w pierwszym spotkaniu i Gomez dobił. Było 1:1. 10 minut później na 2:0 podwyższył Muller i Mediolańczycy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Do przerwy idealne szanse zmarnowali jeszcze Ribery, Gomez i Robben. Wydawało się, że nic nie może odebrać Bawarczykom awansu, bo Włosi na boisku nie istnieli. W 63 minucie Sneijder ładnym strzałem z dystansu doprowadził do remisu i dał nadzieje kibicom Interu na awans. Mimo że to gospodarze mieli więcej sytuacji, to gola strzelił Inter, a konkretnie Pandev w 88 minucie, którego chęć o zdobyciu bramki na wagę awansu stała się faktem. Leonardo triumfował, ponieważ wynik spotkania nie uległ zmianie i Mediolańczycy awansowali.

To, co zaprezentował Bayern woła o pomstę do nieba. Mieli na tacy swoich rywali, powinni wygrywać do przerwy co najmniej dwoma golami, a nie dość, że nie strzelili już nic, to w drugiej połowie stracili dwie bramki. To nie pierwszy mecz Monachijczyków w tym sezonie, gdzie nie potrafią dobić ledwo co pełzającego rywala, ale pierwszy, gdzie tak bardzo to boli. Słowa uznania należą się Interowi Mediolan, który dokonał czegoś wielkiego.

Manchester – Marsylia

Czerwone Diabły bardzo dobrze rozpoczęły spotkanie, bo już w 5 minucie po akcji Giggs-Ronney-Hernandez padła bramka na 1:0, która na pewno wprowadziła spokój w szeregi gospodarzy. To jednak nie sprawiło, że goście wyłożyli się, bo próbowali atakować i swoje szanse mieli Diawara, Cheyrou i Remy. Ze strony Manchesteru okazje miał Rooney i Smalling. Wynik do przerwy nie uległ zmianie, a w 61 minucie na murawie pojawił się w końcu Valencia. 15 minut później Ekwadorczyk rozpoczął akcję, która zakończyła się trafieniem Hernandeza na 2:0 i wydawało się, że końcówka spotkania będzie spokojniejsza dla Anglików. Goście musieli zdobyć 2 bramki, aby awansować i w tej sztuce pomógł im trochę Brown, który w 83 minucie pokonał własnego bramkarza. Ostatnie fragmenty spotkania były nerwowe, bo Marsylczykom wystarczyła jeszcze jedna bramka, ale ona nie padła i Manchester United awansował do ćwierćfinału

Środa

Chelsea – Kopenhaga

Tym razem Fernando Torres rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, a niespodziewanie w pierwszej jedenastce znalazł się Zhirkov. Między innymi on i Anelka mieli w pierwszej połowie doskonałe okazje, aby dać Chelsea prowadzenie, ale w pierwszym przypadku zabrakło centymetrów, a w drugim lepszy okazał się bramkarz gości Wiland. Kopenhaga odpowiedziała strzałem w słupek z rzutu wolnego. W drugich 45 minutach Mikel trafił z główki w poprzeczkę, dobrą okazję miał także wprowadzony Torres, ale wynik meczu nie uległ zmianie. The Blues rozczarowali, bo bezbramkowy remis po słabym meczu z Kopenhagą na pewno nie był tym, czego każdy się spodziewał. Daje im to oczywiście awans, ale z taką grą moja ostania nadzieja w Lidze Mistrzów daleko nie zajdzie

Real – Lyon

Królewscy bardzo dobrze weszli w mecz i stworzyli sobie kilka świetnych sytuacji, ale szybko zdobyć gola się nie udało. Do mniej więcej 20 minuty zespół Lyonu pokazał się z dobrej strony, ale później już tylko grał Real Madryt. Szanse mieli m.in. Ronaldo (który tego wieczora miał strasznie śmieszą fryzurę) i Marcelo. Ten drugi przeprowadził fantastyczną akcję i ładnie zatańczył z obrońcami Lyonu w polu karnym i w 37 minucie gospodarze wyszli na zasłużone prowadzenie. Podopieczni Mourinho mogli podwyższyć wynik do przerwy, ale dobrą okazję zmarnował Benzema. Trzeba podkreślić jednak bardzo dobrą dyspozycję w bramce gości Llorisa. Druga połowa meczu przebiegła pod przewagą Realu Madryt, czego konsekwencją były bramki Benzemy i Di Marii strzelane kolejno w 66 i 76 minucie. Oczywiście wynik mógł być wyższy, ponieważ m.in. Ozil miał dwie dogodne sytuacje. Gospodarze zasłużenie zwyciężyli 3:0 i w końcu po 7 latach posuchy awansowali do 1/4 Ligi Mistrzów.

wtorek, 15 marca 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 15 i 16 marzec

Wtorek

Bayern – Inter

Zdecydowanie najbardziej ciekawy pojedynek ze wszystkich, które odbędą się w tym tygodniu. Faworytem do awansu są naturalnie Bawarczycy, którzy wywieźli z Mediolanu bardzo korzystny wynik, gdyż zwyciężyli 1:0. Nie można jednak przekreślać szans podopiecznych Leonardo, ponieważ Inter to zespół zdolny do wielu rzeczy, natomiast Bayern potrafi zagrać beznadziejne spotkanie, co chociażby udowodnili w meczach z Hannoverem czy Borussią Dortmund. W kadrze gości znaleźli się wszyscy zawodnicy z wyjątkiem oczywiście kontuzjowanych Suazo oraz Samuela. Nawet Diego Milito pojechał do Monachium, ale nie sądzę, abyśmy Argentyńczyka zobaczyli od pierwszej minuty. Luis Van Gaal także nie może narzekać na problemy personalne, ponieważ jedynie będzie mógł skorzystać z usług kontuzjowanego od prawie początku sezonu Olica. Nie zmienia to faktu, że para stoperów w ekipie gospodarzy pozostawia wiele do życzenia. W każdym razie Inter będzie musiał zaatakować, a Bayern będzie miał szanse na kontry, a mając na skrzydłach Robbena i Riberiego (pod warunkiem, że zagra co najmniej jak z HSV), można zdziałać cuda.

Manchester – Marsylia

Chyba nikt sobie nie wyobraża, że Czerwone Diabły odpadną już w 1/8 Ligi Mistrzów. Ja tak samo, a poza tym mam zamiar postawić na ich zwycięstwo, bo zaczynam znowu grać w STSach. Bezbramkowy remis w Marsylii stawia w sumie nienajgorszej sytuacji Francuzów, ponieważ aby awansować będą musieli zremisować od 1:1 w górę na Old Trafford. To tylko teoria, gdyż osiągnięcie takiego rezultatu z Manchesterem w Teatrze Marzeń jest bardzo trudne. Opiekun gości Didier Deschamps powiedział, że wierzy w awans swoich zawodników, ale co miał mówić innego? Olimpique na pewno nie stoi na przegranej pozycji, ale faworyt jest tylko jeden. Ferguson będzie musiał obejść się brakiem Parka, Andersona, Ferdinanda, Evansa i możliwe, że Vidicia. Do składu ma powrócić Nani, a na ławce rezerwowych zasiądzie powracający po kilkumiesięcznej przerwie Antonio Valencia. Goście będą musieli zagrać bez m.in. Brandao. Co tu dużo mówić, Manchester United jest zespołem lepszym i powinien bez problemu ograć Marsylczyków.

Środa

Chelsea – Kopenhaga

Tutaj na 99 procent jest wszystko jasne. Londyńczycy wygrali w Kopenhadze w pierwszym spotkaniu 2:0, więc na Stamford Bridge musieliby przegrać dwoma bramkami, co wydaje się być nierealne. Kryzys w ekipie The Blues wydaje się, że chyba już przeminął, bo grają coraz lepiej, a cieszy przede wszystkim coraz lepsza postawa Fernando Torresa, który nadal czeka na swoje pierwsze trafienie w barwach Chelsea. Ancelotti na pewno nie będzie chciał forsować swojej drużyny, mając na uwadze, że w niedziele zmierzą się w lidze angielskiej z Manchesterem City. Przyjezdni będą za wszelką cenę chcieli się pożegnać z honorem z Ligi Mistrzów, w której i tak osiągnęli wiele. Nie sądzę jednak, aby Duńczycy byli w stanie w Londynie nawet zremisować.

Real – Lyon

Now or never, panie Jose Mourinho. Jak nie Ty, to kto pokona z Realem tę magiczną, oczywiście w sposób negatywny, barierę 1/8 Champions Leauge? Królewscy po ostatnim remisie w lidze krajowej FC Barcelony i swoim zwycięstwie nad Herculesem, tracą tylko 5 punktów do Katalończyków, co przywraca wiarę w potrójną koronę na koniec sezonu. Najpierw jednak trzeba będzie poradzić sobie z Lyonem, z którymi w ostatnich latach Realowi grało się ciężko. W pierwszym spotkaniu padł remis 1:1, a więc jest to wynik lepszy niż uzyskany sezon temu na tym samym etapie rozgrywek, kiedy najlepszy klub świata przegrał 0:1. W każdym razie na Santiago Bernabeu Mourinho na bank nie będzie bawił się w granie na bezbramkowy remis, tylko będzie chciał wygrać pewnie i wysoko. Co prawda Ronaldo nie jest jeszcze gotowy na sto procent, ale powinien wybiec od pierwszej minuty. Real wyjdzie w najmocniejszym składzie, pomijając naturalnie kontuzjowanego od długiego czasu Higuaina, ale Benzema ostatnio strzela bramki. W Lyonie wielkich problemów kadrowych także nie ma, ale potencjał piłkarski oby klubów jest nieporównywalny, dlatego też inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy będzie wielką niespodzianką.

poniedziałek, 14 marca 2011

26 kolejka Bundesligi

Piątek

Rywalizacja w Kolonii pomiędzy zespołem gospodarzy i Hannoverem inaugurowała 26 serie spotkań ligi niemieckiej. Było to ciekawe spotkanie, ponieważ oba zespoły w tej rundzie grają dobrą piłkę. Lekkim faworytem była ekipa gości, która przed tygodniem ograła Bayern 3:1 przed własną publicznością. Tym razem to Mirko Slomka kończył mecz w roli przegranego, a raczej wypadałoby powiedzieć rozgromionego, gdyż FC Koln wygrało 4:0. Dobry występ zaliczył Peszko i po raz kolejny doskonale spisał się w bramce Rensing. Koziołki są na dobrej drodze, aby utrzymać się w Bundeslidzie, natomiast Hannover nie traci nadal szansy na wicemistrzostwo kraju.

Sobota

Największym hitem tej serii spotkań był niewątpliwie pojedynek na Alianz Arena, gdzie Bayern podejmował Hamburg. Tak naprawdę nie wiadomo było czego można się spodziewać po Bawarczykach, mając na uwadze ich katastrofalną formę. Mimo tego gospodarze zrehabilitowali się kibicom za ostatnie beznadziejne wyniki, deklasując HSV aż 6:0, a trzy gole zdobył Robben. Monachijczycy grali fantastyczną piłkę i wreszcie Frank Ribery zagrał na miarę swoich możliwości. Asystował, strzelał, był nie do zatrzymania. To najwyższe zwycięstwo w sezonie 2010/2011 odniesione przez Bayern. Porażka Hannoveru jest Bawarczykom na rękę, ponieważ odrabiają 3 punkty do graczy Slomki.

Lider z Dortmundu pojechał zmierzyć się z Hoffenheim na ich teren. Trener reprezentacji Niemiec Joachim Low także wybrał się na to spotkanie, ale nie mógł być w stu procentach zadowolony, gdyż piłkarze, których szczególnie obserwował, a więc Gotze i Schmerzel, jak na samych siebie, zagrali bardzo średnio. Ogólnie był to chyba najsłabszy mecz Borussi w tym sezonie w Bundeslidze. Polegli 0:1, mimo że remis nie byłby niesprawiedliwym wynikiem. W każdym razie ich pozycja w tabeli pozostaje nadal niezagrożona.

Kaiserslautern odnosi bardzo cenne w kontekście utrzymania zwycięstwo nad Freiburgiem. Bramki w tym meczu strzelali tylko zawodnicy Czerwonych Diabłów, mimo że padł wynik 2:1, ale pierwsze trafienie było samobójcze i gospodarze musieli gonić wynik. Co prawda zwycięska bramka padła w samej końcówce spotkania, ale beniaminkowi się należało.

Schalke 2:1 Eintracht. Wynik, który zdarza się w futbolu często, ale samo widowisko obfitowało w wiele ciekawych sytuacji. Bardzo sprytne zachowanie Raula w końcówce pierwszej połowy wymusiło głupi faul Fahrmanna, po którym karnego wykorzystał Jurando i było 1:0. Fatalny błąd Neuera w 70 minucie doprowadził do wyrównania stanu meczu, w 84 minuta przyniosła zwycięskiego gola dla Schalke, przy którym Neuer asystował. Podopieczni Magatha w końcu po trzech tygodnia posuchy wygrywają, a Frankfurtczycy mogę się cieszyć z pierwszej zdobytej bramki w rundzie rewanżowej… Sytuacja ekipy Skibbe jest wręcz katastrofalna. Mieli szanse, aby walczyć o pierwszą piątkę, a teraz pozostaje im walka o utrzymanie.

Wilki staczają się po równi pochyłej. Tym razem nie dali rady przed własną publicznością Norymberdze i przegrali 1:2. Wolfsburg wcale nie grał gorzej od gości, ale nie potrafił wykorzystać kilku sytuacji. Nie ma to jednak najmniejszego znaczenia, ponieważ kandydat na pierwszą piątkę Bundesligi, obecnie spada na przedostatnie miejsce. Za tydzień Littbarski będzie musiał szukać punktów na Mercedez Benz Arena przeciwko Stuttgartowi, co będzie niezwykle trudne.

Kilka bramek w 26 kolejce Bundesligi padło po 90 minucie i w spotkaniu zamykającym sobotę także taka sytuacja miała miejsce. Tym razem cieszyli się piłkarze Borussi M’gladbach, którzy rzutem na taśmie wywieźli z Bremy remis 1:1. Mimo że Werder jest na 12 pozycji, ma jedynie punkt przewagi nad miejscem barażowym. Walka o utrzymanie potrwa zapewne do ostatniej kolejki.

Niedziela

W pojedynku drużyn zajmujących wysokie lokaty Mainz uległo Bayerowi 0:1. Oznacza to nie mniej ni więcej, że Leverkusen umacnia się na drugiej pozycji, minimalizując stratę do lidera i powiększając przewagę nad trzecim zespołem Bundesligi, natomiast FSV spada na piątą pozycję.

Cenne zwycięstwo odnosi Stuttgart, który pokonuje w Hamburgu ST. Pauli 2:1. Jest to już trzecia wygrana z rzędu zespołu VFB i mimo że wskakują na 13 lokatę, mają tyle samo punktów, co właśnie ich rywal, który zajmuje pozycje barażową.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek

1)Borussia D. – 61 punktów
2)Bayer – 52 punkty
3)Hannover – 47 punktów
4)Bayern – 45 punktów
5)Mainz – 43 punkty
____________

14)Kaiserslautern – 28 punktów
15)Eintracht – 28 punktów
16)ST. Pauli – 28 punktów
17)Wolfsburg – 26 punktów
18)Borussia M. – 23 punkty

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek

Strzelcy

Gomez – 18 goli, Bayern
Cisse – 17 goli, Freiburg
Gekas – 14 goli, Eintracht
Schurrle – 12 goli, Mainz
Barrios – 11 goli, Borussia D.
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern
Podolski – 11 goli, Kolonia
Ya Konan – 11 goli, Hannover
Raul – 11 goli, Schalke
Novakovic – 11 goli, Kolonia

czwartek, 10 marca 2011

Podsumowanie Ligi Mistrzów 7 i 8 marzec

Wtorek

Barcelona – Arsenal

Zgodnie z przewidywaniami gospodarze zaczęli od ataków na bramkę Szczęsnego, chcąc szybko wyjść na prowadzenie. W okolicach 20 minut polski bramkarz doznał kontuzji i zastąpił go Manuel Almunia. Barcelona nie miała wielu super dogodnych sytuacji, ale zdecydowanie przeważała pod względem posiadania piłki, a Arsenal był bezradny w konstruowaniu akcji. Mistrzowie Hiszpanii mieli trzy świetne okazje do końca połowy. Przy pierwszej słupek stanął na przeszkodzie, przy drugiej Almunii sam na sam nie zdołał pokonać Messi, natomiast przy ostatniej w doliczonym czasie Argentyńczyk nie zawiódł i pokonał golkipera Kanonierów. W 53 minucie było jednak 1:1, bo samobójczą bramkę strzelił Busquets. 3 minuty później Van Persie zobaczył drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry. Od tamtego momentu Barcelona cisnęła niemiłosiernie Anglików, czego konsekwencją były trafienia Xaviego w 69 minucie i ponownie Messiego w 71 z karnego. Podopieczni Arsene Wengera mogli zdobyć gola na wagę awansu w końcówce spotkania, ale świetną sytuację zmarnował Bendther. Nie jestem zadowolony z awansu Barcelony, ale należał im się, bo jak się oddaje zero strzałów na bramkę (co uczynił Arsenal), to jak można osiągnąć dobry rezultat?

Szachtar – Roma

Może i Montella sprawi, że Roma nie zaliczy sezonu 2010/2011 w Serie A do straconych, natomiast nie udało mi się sprawić, aby awansowali dalej w Lidze Mistrzów. Mało tego, nie pożegnali się nawet z honorem, ponieważ ekipa włoska zaprezentowała się beznadziejnie w każdym aspekcie gry. W 18 minucie po fatalnym błędzie defensywy i nienajlepszej postawie Doniego, Hubschman trafił na 1:0. 41 minuta przyniosła drugą żółtą kartkę dla Mexesa i goście musieli radzić sobie w 10, a zostały im 3 bramki do strzelenia w kwestii awansu. Nie udało im się zdobyć ani jednej, za to Szachtar dołożył w 58 i 87 minucie po dwa trafienia. Strzelali kolejno Willian (piękny gol) oraz Eduardo. Drużyna z Doniecka zasłużenie awansowała do 1/4 Ligi Mistrzów, co jest największym osiągnięciem w historii klubu.

Środa

Schalke – Valencia

Ekipa przyjezdnych, wiedząc, że musi zaatakować, aby wywieźć korzystny wynik, nie patyczkowała się i atakowała bramkę Schalke. Doprowadziło to do zasłużonej bramki w 17 minucie autorstwa Ricardo Costy. Po tym trafieniu przewaga Nietoperzy opadła i piłkarze Magatha próbowali dość do głosu, ale próby ataków nie były skuteczne. 40 minuta jednakże przyniosła bramkę dla Niemców po fantastycznym uderzeniu z rzutu wolnego Farfana. Zawodnicy obu zespołów schodzili na przerwę przy wyniku 1:1, który oznaczał dogrywkę. Schalke od początku drugiej połowy grało lepiej niż Valencia i w 52 minucie w lekkim zamieszaniu w polu karnym najsprytniejszy okazał się Gavranovic, którego strzał po odbiciu od dwóch słupków wszedł do bramki. Było wiadomym, że już dogrywki na pewno nie będzie. Tempo meczu było szybkie i nie można było się nudzić. Hiszpanie musieli zaatakować z całych sił, co dawało okazje gospodarzom do kontr. W 93 minucie piłkarze Schalke wychodzili w 3 na 1 obrońcę, ale Gavranovic zamiast podawać zdecydował się na strzał z dystansu, który trafił w poprzeczkę. Co się odwlecze, to nie uciecze, bo minutę później dzieła zniszczenia dokonał Farfan, wychodząc sam na sam z bramkarzem rywali. Niemcy zasłużenie awansowali do ćwierćfinału.

Tottenham – Milan

Trener gości postawił na ofensywę i do pierwszego składu desygnował Pato, Robinho, Ibrahimovica, a także ofensywnie usposobionych Seedorfa oraz Boatenga. Trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Włosi mieli więcej dobrych sytuacji niż Tottenham, który tak naprawdę nie stworzył sobie żadnej czystej okazji. W ekipie Milanu bardzo dobre sytuacji zmarnowali m.in. Robinho i Pato. Należy także podkreślić solidną postawę Gomesa w bramce Kogutów. W drugiej połowie obrazy gry nie zmienił się znacznie. Nadal goście atakowali, a Tottenham bardziej skupiał się na obronie i nielicznych atakach. W 66 minucie na boisku pojawił się Bale, ale nie wyróżnił się żadną akcją. Ze strony Włochów próbowali między innymi po dwa razy Robinho i Pato, ale tamtego wieczora Gomes nie wpuścił ani jednej bramki. Padł bezbramkowy remis, który dla Tottenhamu oznaczał ćwierćfinał Ligi Mistrzów, a więc historyczne osiągnięcie tak jak w przypadku Szachtara. Kto wie, może te ekipy trafią na siebie i któraś z nich dojdzie do półfinału.

wtorek, 8 marca 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 8 i 9 marzec

Wtorek

Barcelona – Arsenal

Jest to najbardziej interesujące spotkanie w tym tygodniu jeżeli chodzi o Ligę Mistrzów. Oczy całego piłkarskiego świata będą zwrócone na Camp Nou, gdzie Katalończycy będą musieli odrobić jednobramkową stratę z Londynu, w którym ulegli Arsenalowi 1:2. Zdecydowanym faworytem są oczywiście gospodarze, którzy posiadają lepszych piłkarzy i ostatnio lepiej prezentują się niż Kanonierzy. Co do osłabień kadrowych, to w ekipie hiszpańskiej nie zagra podstawowa para stoperów Pique – Puyol. Jest to duża strata i Guardiola będzie zmuszony na środek defensywy ustawić Abidala i Milito lub Busquetsa. Arsene Wegner także nie będzie mógł skorzystać z usług wszystkich swoich zawodników. Na pewno na murawie nie zobaczymy Walcotta oraz Songa, pomijając wiecznie kontuzjowanego Vermaela. Występ Van Persiego także stoi pod znakiem zapytania, ale Holender poleciał do Barcelony i nie jest wykluczone, że pojawi się nawet w pierwszej jedenastce. Będąc realistą, sądzę, że Anglicy mają za słabą defensywę, aby przeciwstawić się Barcelonie, ale liczę, że stanie się inaczej i… ,,Niech nas pożegnają zraszaczami”. Tyle w temacie.

Szachtar – Roma

Naprawdę ciężko mi sobie wyobrazić, aby AS Roma dała radę awansować do ćwierćfinału. Nowy opiekun Rzymian – Vincenzo Montella – staje przez prawie niewykonalnym zadaniem. W pierwszym spotkaniu Włosi ulegli na własnym obiekcie 2:3, więc teraz na zimnej Ukrainie będą musieli wygrać dwoma bramkami lub jedną bramką wynikiem większym niż 3:2. Oczywiście Roma posiada w swoim składzie bardzo dobrych zawodników, którzy potrafią grać w piłkę, ale także Szachtar nie jest zespołem amatorów. Co do osłabień to trener Rzymian nie będzie mógł skorzystać z usług Adriano, Meneza i Cassettiego, natomiast opiekun Ukraińców z Kuchera i Fernandinho, ale nie są to poważne straty. Osobiście nie chcę mi się wierzyć, że gospodarze dadzą sobie wyrwać z rąk awans do 1/4 Ligi Mistrzów. To dla nich wielka szansa, ponieważ może to być historyczny awans.

Środa

Schalke – Valencia

W Gelserkinchen rozstrzygnie się rywalizacja pomiędzy Schalka, a Valencia. Tak naprawdę ciężko jest tutaj wskazać faworyta, bo żaden wynik nie powinien zdziwić, gdyż są to mniej więcej wyrównane ekipy, może z leciutkim wskazaniem na Hiszpanów, ale atut własnego boiska dla Niemców to wskazanie niweluje do zera. Na Mestalla padł remis 1:1, a więc rezultat, który w lepszej sytuacji stawia gospodarzy. Dla piłkarzy Magatha sezon w Bundeslidze w zasadzie się skończył, więc czeka ich walka Pucharze Niemiec (już są w finale) oraz właśnie Lidze Mistrzów. Valencia w lidze krajowej nie ma szans na więcej niż miejsce numer 3 i raczej na mniej niż miejsce numer 4. Opiekun Schalke nie będzie mógł skorzystać z usług Huntelaara, ale to nie jest osłabienie, biorąc pod uwagę fatalną dyspozycje Holendra w ostatnich meczach. W ekipie gości nie wystąpi Topal, więc jest to osłabienie środka pola. Z racji mojej piłkarskiej ,,orientacji” idę za Niemcami, ale wszystko się może zdarzyć w ten wieczór na Veltins Arena.

Tottenham – Milan

Ekipa Milanu także stoi przed bardzo trudnym zadaniem. Podobnie jak inny włoska drużyna, a więc Roma, Milaniści muszą wygrać na wyjeździe. Nie musi być to koniecznie zwycięstwo dwoma bramkami, ponieważ na San Siro ulegli 0:1, ale trzeba pokonać Koguty wynikiem od 1:2 w górę, aby cieszyć się z awansu. Jednak klasa piłkarska Tottenhamu jest wyższa niż Szachtaru, więc niekoniecznie prawdziwym będzie twierdzenie, że lider Serie A ma łatwiejsze zadanie. Przechodząc jednak do konkretów, to Massimillano Allegrii będzie musiał poradzić sobie bez Van Bommela, Cassano, Emanuelsona, Pirlo, Gattusso, Ambrosiniego, Inzaghiego i prawdopodobnie Boatenga. Osłabienia spore, ale nawet bez tych piłkarzy kadra Milanu prezentuje się groźnie. Do składu Tottenhamu powraca Bale, co jest bardzo dobrą wiadomością dla kibiców, trenera jak i piłkarzy. Rywalizacja zapowiada się ciekawie i mimo wszystko nie można skreślać Milanu, bo na pewno jest w stanie wywalczyć awans.

poniedziałek, 7 marca 2011

25 kolejka Bundesligi

Piątek

Lider z Dortmundu podejmował na Signal Iduna Park FC Koln. Faworyt mógł być tylko jeden czyli gospodarze i faworyt nie zawiódł, ponieważ zwyciężył 1:0. Wynik co prawda niewielki, ale to Borussia dominowała przez całe spotkanie, stwarzając sobie sytuacje bramkowe, a ekipa gości w zasadzie nie miała nic do powiedzenia. Gdyby nie fantastyczna postawa w bramce Koziołków Rensinga, piłkarze Jurgena Kloppa zapewne wygrywaliby wyżej. Jedyną bramkę dla lidera Bundesligi zdobył Robert Lewandowski. To jego szóste trafienie w obecnym sezonie i mając na uwadze, że będzie prawdopodobnie wystawiany jeszcze przez długi czas w pierwszej jedenastce, bilans strzelecki się pewnie zwiększy.

Sobota

Bayern przeżywa ostatnio ciężkie chwile. Wydawałoby się, że po wygranej z Interem w Mediolanie będzie cały czas dobrze szło. W ostatnich dwóch spotkaniach Bawarczycy ulegli przed własną publicznością kolejno Borussii Dortmund w lidze i Schalke w półfinale Pucharu Niemiec, z którego odpadli. Wyjazd do Hannoveru na pewno nie zaliczał się do serii łatwych, ale większość sądziła, że mistrz kraju przerwie czarną serię. Niestety, ale tak się nie stało, ponieważ goście przegrali trzeci raz z rzędu. Byli słabsi w przekroju całego spotkania i nie można zarzucić, że wygrana Hannoveru 3:1 była dziełem przypadku. Seria trzech porażek z rzędu, biorąc pod uwagę wszystkie fronty nie zdarzyła się Monachijczykom od 11 lat. Sytuacja zaczyna się komplikować, bo do końca sezonu coraz mniej kolejek, a perspektywa zajęcia chociażby trzeciego miejsca się powoli oddala.

W składzie Schalke tym razem zabrakło Huntelaara, ale nie pomogło to graczom Magatha w zdobyciu nawet punktu w Stuttgarcie. Gospodarze pokonali Schalke 1:0 po golu z rzutu karnego w 15 minucie. Od tego momentu przyjezdni grali w osłabieniu, bo właśnie za sprokurowanie jedenastki (poprzez obronę piłki ręką) czerwoną kartkę obejrzał Howedes. To już drugie zwycięstwo z rzędu VFB i bardzo cenne, bo walczą o utrzymanie. Dla Schalke obecny sezon na ligowym podwórku chyba już definitywnie stracony i powinni się skupić na walce w Lidze Mistrzów, która już w środę.

Także niezwykle wartościowe zwycięstwo odnosi inny zespół, którego byt w pierwszej Bundeslidze stoi pod dużym znakiem zapytania, a więc Borussia M’gladbach. Gracze Lucien’a Favre pokonali 2:0 przed własną publicznością Hoffenheim, które w ostatnich pięciu kolejkach, wliczając również obecną, zdobyło tylko 4 punkty. Borussia mimo zdobyciu 3 punktów nadal pozostaje na ostatniej pozycji w tabeli, ale traci tylko 4 oczka do miejsca dającego utrzymanie.

Norymberga to bez wątpienia największa rewelacja rundy wiosennej. Ekipa, która zajmowała miejsce w środku tabeli, będąc raczej bezpieczną pozostania, włącza się do walki o europejskie puchary. Tym razem ofiarą gospodarzy był beniaminek z Hamburga, a więc ST. Pauli. Norymberga zdeklasowała swoich rywali aż 5:0, a 4 gole zdobył Eigler. Mając na uwadze powyższe, gospodarze tracą jedynie 3 punkty do piątego miejsca. Zobaczymy, ile jeszcze potrwa ta doskonała passa Norymbergi. W ostatnich 5 meczach wygrywali czterokrotne i tylko raz remisowali. Imponujące.

Eintracht to natomiast przeciwieństwo Norymbergi czyli największe rozczarowanie rundy rewanżowej. Piłkarze Skibbe jeszcze nie wygrali spotkania i chyba teraz nadeszła najlepsza ku temu okazja, ponieważ w Frankfurcie podejmowali będące w słabej formie Kaiserslautern. Gospodarze przerwali czarną serię trzech porażek z rzędu, ale nie uczcili jej zwycięstwem, ponieważ rywalizacja zakończyła się bezbramkowym remisem. Bliżsi zwycięstwa byli przyjezdni, ale w drugiej połowie Lakic fatalnie skiksował, mając przed sobą pustą bramkę i stojącego w niej obrońcę Eintrachtu.

Wolfsburg po ostatniej wygranej nad Borussią M’gladbach jechał w nienajgorszych nastrojach na Bay Arena, gdzie mimo że nie był faworytem, bo tym był oczywiście Leverkusen, mógł mieć nadzieje na zdobycie punktu. Jednakże Wilki zostały bardzo szybko sprowadzone na ziemię, gdyż po pierwszych 45 minutach Aptekarze prowadzili 3:0. Wynik meczu ostatecznie nie uległ zmianie i Bayer Leverkusen pozostał na pozycji wicelidera, a Wolfsburg ma tylko punkt przewagi nad drugim i trzecim od końca zespołem. KieSling zdobył bramkę na 3:0, tym samym rehabilitując się za samobójcze trafienie sprzed tygodnia w Bremie.

Niedziela

Jak już mowa o Bremie, to Werder wreszcie po sześciu kolejkach bez wygranej zdobywa pełną pulę punktów. Piłkarze Schaafa pokonali na wyjeździe 3:1 Freiburg. Gospodarze, którzy jeszcze parę tygodni temu byli w pucharowej części tabeli lub tuż przy niej, obecnie spadają na 8 miejsce, tracąc 5 oczek do miejsca premiowanego startem w Lidze Europy. Ciężko będzie im się znaleźć tam na koniec rozgrywek, ponieważ mają przed sobą trudny terminarz i m.in. potyczki z Mainz, Bayernem i Borussią Dortmund.

Bardzo ciekawie zapowiadał się mecz w Hamburgu pomiędzy HSV, a Mainz. Gospodarze byli faworytem tej potyczki i potrzebowali zwycięstwa, aby zbliżyć się do pierwszej piątki ligowej. Biorąc pod uwagę sobotnią porażkę Bayernu, apetyty Hamburczyków na wygraną były na pewno jeszcze większe. Jednakże potknięcie Bawarczyków to też była szansa dla FSV, aby ich przeskoczyć w tabeli. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem goście 4:2, mimo dwukrotnego prowadzanie gospodarzy. Trzeba powiedzieć otwarcie, że Hamburg rozczarował, a kibice mają powoli dosyć Armin Veh’a, czego dowodem był mini transparent z napisem ,,Van Gaal Zum Hamburg”, co po sezonie może stać się rzeczywistość, bo Holender po zakończenie rozgrywek żegna się z Bayernem.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek

1)Borussia D. – 61 punktów
2)Bayer – 49 punktów
3)Hannover – 47 punktów
4)Mainz – 43 punkty
5)Bayern – 42 punkty
__________

14)Werder – 28 punktów
15)Wolfsburg – 26 punktów
16)Stuttgart – 25 punktów
17)Kaiserslautern – 25 punktów
18)Borussia M. – 22 punkty

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek.

Strzelcy:

Gomez – 18 goli, Bayern
Cisse – 17 goli, Fryburg
Gekas – 14 goli, Eintracht
Schurrle – 12 goli, Mainz
Raul – 11 goli, Schalke
Ya Konan – 11 goli, Hannover
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern

środa, 2 marca 2011

24 kolejka Bundesligi

Piątek

Borussia M’gladbach skazywana na spadek do drugiej ligi po ostatniej niespodziewanej wygranej nad ekipą Schalke jechała do Wolfsburga, który ostatnio notuje porażkę za porażką, w bojowych nastrojach. Dla piłkarzy gości była to szansa na kolejny ligowe punkty, ale tym razem Wilki zagrały bardzo dobre spotkanie i zasłużenie zwyciężyły 2:1. Należy zaznaczyć, że Littbarski zdecydował się na eksperymentalne ustawienie, desygnując w roli wysuniętego napastnika Mkobiego, a w roli cofniętego Diego. Ten drugi rozegrał fantastyczne zawody, strzelając 2 bramki. Jest to niezwykle cenne zwycięstwo WFL, bo ich potencjał kadrowy to zdecydowanie coś więcej niż dolna część tabeli.

Sobota

HSV wybrał się do Kaiserslautern w roli faworyta. Przyjezdni walczą o miejsce w pierwszej piątce na koniec rozgrywek, natomiast Czerwone Diabły jak na razie o ucieczkę ze strefy barażowej. Hamburg jednakże nie dał rady wywieźć kompletu punktów i musiał zadowolić się remisem 1:1. Ten rezultat oczywiście bardziej satysfakcjonuje beniaminka, aczkolwiek nie sprawia, że opuszcza strefę barażową.

Hoffenhaim i Mainz w ostatnich dwóch kolejkach łącznie zdobyły tylko jeden punkt, który jest zasługą Wieśniaków. Rywalizacja między tymi drużynami mogła w końcu dać którejś z nich pełną pulę. Sądziłem, że gospodarze postawią większy opór gościom i będą w stanie wygrać. Okazało się inaczej, gdyż to FSV zdobyło 3 punkty, pokonując swoich rywali 2:1. Jednak było to zasłużone zwycięstwo gości, które pozwala im nie stracić kontaktu z drużynami walczącymi o trzecie miejsce.

Norymberga to najlepiej spisujący się zespół w lidze w ostatnich 4 kolejkach i utrzymali tą tendencję, ponieważ nie przegrali w Gelserkinchen. Padł remis 1:1, ale to Schalke stworzyło sobie więcej dogodnych sytuacji. Szczególnie w ostatnich minutach meczu, ale bardzo dobrze w bramce gości spisywał się Schafer, który zalicza się do czołówki bramkarzy Bundesligi w tym sezonie. Należy także wspomnieć o poprzeczce dla Norymbergi. Dla graczy Felixa Magatha, którzy co ciekawe mogą poszczycić się najlepszą defensywą w lidze (29 goli straconych), nie licząc Borussi Dortmund, chyba szanse na pierwszą piątkę powoli stają się być mało realnymi marzeniami. W innej sytuacji jest Norymberga, która do piątego miejsca traci zaledwie 4 punkty.

Kolonia ciągle w gazie. Tym razem Koziołki pokonały na własnym obiekcie Freiburg 1:0, a bramkę zdobył Podolski. To już 10 trafienie Niemca w tym sezonie, a dla porównania w poprzednich rozgrywkach, zdobył łącznie jedynie 2 gole. FC Koln stworzyło sobie bardzo dużo sytuacji strzeleckich i aż dziw bierze, że wykorzystali tylko jedną. W każdym razie gol Podolskiego był przecudnej urody. Fantastyczny lob z lewej nogi.

Beniaminek ST. Pauli po trzech zwycięstwach z rzędu teraz ponosi drugą porażkę z rzędu. Do Hamburga przyjechał Hannover, który cały czas ma realne szanse nawet na wicemistrzostwo kraju i nie zawiódł. Co prawda gracze Mirko Slomki wygrali skromnie 1:0, to jednak trzy punkty to trzy punkty.

W ostatnim sobotnim spotkaniu Bayern podejmował Borussie Dortmund. Był to niekwestionowany hit tej kolejki w lidze niemieckiej. Gospodarze mogli być lekko zmęczeni po ostatnim spotkaniu w Lidze mistrzów, w którym pokonali Inter na wyjeździe 1:0, ale i tak stawiani byli w roli faworyta. Był to bardzo ciekawy i żywy mecz, bo już po 18 minutach padły 3 gole. Dwa autorstwa zawodników Kloppa i jeden graczy Van Gaala. Ostatecznie mecz zakończył się zasłużonym zwycięstwem lidera Bundesligi 3:1. Borussia grała bardzo mądrze, kontrolowała spotkania, świetnie radziła sobie z zatrzymywaniem ataków Bayernu. Bastian Schweinsteiger zagrał zdecydowanie najsłabszy mecz w tym sezonie, po prostu nie poznawałem tego zawodnika. Kwestia mistrzostwa Niemiec już jest rozstrzygnięta, bo nie ma żadnych szans, aby Bawarczycy odrobili 16 punktową stratę w 10 kolejek.

Niedziela

Eintracht gra fatalnie i pomału zbliża się do strefy spadkowej. W 24 kolejce przyszło spotkać im się z Stuttgartem, który także nie prezentuje się ciekawie. Wielu sądziło, że dla Frankfurtczyków ten mecz będzie przełomowym i po raz pierwszy w rundzie rewanżowej zwyciężą. Gospodarze przeważali praktycznie przez cały mecz, a od 16 minuty grali w przewadze jednego zawodnika. VFB czasem groźne kontratakowało, ale raczej było wiadomym, że nie będą prowadzić gry, grając w 10. Świetnie w bramce gości spisywał się Urleich. Piłka bywa niesprawiedliwa i przekonali się o tym tamtego popołudnia zawodnicy Eintrachtu, którzy stracili w drugiej połowie 2 bramki. Stuttgart wygrywa, ale nadal przed nim pozostaje dużo do zrobienia, jeżeli chodzi o utrzymanie się.

Werder nadal pozostaje bez zwycięstwa, biorąc pod uwagę ostatnie 6 kolejek, ale tym razem kibice mogą być dumni ze swoich zawodników, ponieważ mimo że przegrywali w Bremie już 0:2 z Leverkusen, zdołali doprowadzić do remisu. Przycisnęli w końcówce spotkania czego konsekwencją były 2 bramki. KieSling, który rozpoczął ten mecz na ławce rezerwowych, nie będzie go miło wspominał, ponieważ to on strzelił pierwszego gola dla Werderu, niefortunnie interweniując we własnym polu karnym. Podział punktów nie zmienia zbytnio sytuacji żadnej ze stron.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek

1)Borussia D. – 58 punktów
2)Bayer – 46 punktów
3)Hannover – 44 punkty
4)Bayern – 42 punkty
5)Mainz – 40 punktów
__________

14)Wolfsburg – 26 punktów
15)Werder – 25 punktów
16)Kaiserslautern – 24 punkty
17)Stuttgart – 22 punkty
18)Borussia M. – 19 punktów

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek.

Strzelcy

Gomez – 18 goli, Bayern
Cisse – 16 goli, Freiburg
Gekas – 14 goli, Eintracht
Ya Konan – 11 goli, Hannover
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern
Raul – 11 goli, Schalke
Barrios – 11 goli, Borussia D.

czwartek, 24 lutego 2011

Podsumowanie Ligi Mistrzów 22 i 23 luty

Wtorek

Kopenhaga – Chelsea

Opiekun mistrzów Anglii mnie zaskoczył, bo zdecydował się wyjść ustawieniem 4:4:2, mając w przedzie Anelkę i Torresa, a na skrzydłach Ramiresa i Maloude. Było wiadomym, że i tak Chelsea nie będzie grać klasycznego 4:4:2, ponieważ Ramires to nie skrzydłowy. Goście zaczęli to spotkanie z impetem i od razu zaatakowali swoich rywali, chcąc szybko zdobyć bramkę. Już w 11 minucie Londyńczycy powinni wyjść na prowadzenie, ponieważ w sytuacji sam na sam z bramkarzem rywali znalazł się Torres, jednak źle przyjął piłkę, co ułatwiło interwencję Wilandowi. Jednak 8 minut później Carlo Ancelotti mógł świętować, ponieważ Anelka przechwycił piłkę na połowie przeciwników i popędził z nią na bramkę Kopenhagi, oddając strzał, który pokonał golkipera. Bardzo niefrasobliwie zachowała się przy tej sytuacji cała defensywa gospodarzy. Pierwsze 45 minut przebiegło może nie z totalną dominacją Chelsea, ale grali lepiej. Na początku drugiej części spotkania Kopenhaga ruszyła do ataku i obrona The Blues miała trochę roboty, jednakże w 54 minucie było 2:0 dla Anglików. Fantastyczną piłkę do Anelki zagrał Lampart, a Francuz nie miał problemów ze skutecznym wykończeniem. Gospodarze nie poddali się i próbowali zdobyć chociaż honorowego gola, ale ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Chelsea 2:0.

Bardzo cieszy mnie wynik jak i gra Niebieskich, bo zaprezentowali się naprawdę dobrze. Oczywiście można mówić, że przecież Kopenhaga to słaby przeciwnik i że nawet mocny klub w dołku byłby w stanie z nimi wygrać, ale to nieprawda. Nie było łatwo gościom, ale zagrali dobrą piłkę. Przede wszystkim Torres zagrał swoje najlepsze spotkanie w barwach Chelsea jak do tej pory, mimo że nie zdobył bramki, ale był aktywny i dochodził do sytuacji. Myślę, że Hiszpan z meczu na mecz będzie się rozkręcał. Dwubramkowa wygrana to wynik, który na 99% zapewnia Londyńczykom awans do ćwierćfinału.

Lyon – Real Madryt

Jose Mourinho postanowił w pierwszym składzie wystawić Adebayora, a były piłkarz Lyonu – Karim Benzena, rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Pierwsza połowa rywalizacji nie była zbyt ciekawa i żywiołowa. Nie można było być świadkiem zbyt wielu ciekawych sytuacji podbramkowych. Na drugie 45 minut obydwie drużyny schodziły bez zmian. Real podkręcił tempo i stworzył sobie kilka dogodnych sytuacji, ale nie przyniosły one skutku. Warto nadmienić, że Ronaldo trafił z rzutu wolnego w słupek, natomiast Serio Ramos w poprzeczkę, główkując w polu karnym po dośrodkowaniu z rożnego. W 62 minucie sędzia mógł podyktować karny po tym jak piłkę uderzaną z wolnego wykonywanego przez Ronaldo, ręką odbił stojący w murze jeden z graczy Lyonu. 2 minuty później Adebayora zastąpił Benzema i zaledwie minutę po swoim wejściu pokonał Llorisa. Strzelec bramki tonął w objęciach kolegów, ale oczywiście z szacunku dla swojego byłego klubu, nie okazywał wielkiej radości. Wydawało się, że Królewscy wywiozą zwycięstwo, ale Olimpique się nie poddał i walczył do końca. Opłaciło się to, ponieważ w 83 minucie Gomis po asyście Crisa, który rozegrał bardzo słabe spotkanie, doprowadził do wyrównania.

Opiekun gospodarzy, Claude Puel, powiedział po spotkaniu, że jego zespół zasłużył na więcej. Ja się z tym nie zgadzam, gdyż remis jest sprawiedliwym wynikiem tak jak mówił po meczu Mourinho. Z drugiej strony trafienia w poprzeczkę i słupek są rażące i chciałby się rzec, że to Królewscy zasługiwali w tym pojedynku na więcej. W każdym razie osiągnęli lepszy rezultat niż przed rokiem i są w niezłej sytuacji przed rewanżem na Bernabeu. Jednakże nie można lekceważyć Lyonu, który wcale nie stoi na straconej pozycji. Chłopaki potrafią grać w piłkę i osiągnięcie remisu brakowego powyżej 1:1 w stolicy Hiszpanii wcale nie jest niemożliwe.

Środa

Inter – Bayern

Leonardo desygnował praktycznie jedynie dwóch ofensywnych zawodników do pierwszego składu – Sneijdera oraz Eto’o. Włosi nastawili się na zaciśnięcie środka pola i solidną defensywę. Trzeba przyznać, że właśnie pierwsza połowa przebiegła pod lekką przewagą Bayernu, który jednak nie znalazł sposobu na obronę gospoderzy. Z dystansu próbował Gustavo, a w poprzeczkę z główni trafił Ribery. Jednak bardzo kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w polu karnym Bawarczyków, gdzie sędzia mógł podyktować rzut karny po tym jak Eto’o został zatrzymany przez Tymoszczuka. Swoją szanse zmarnował także Gomez, ale to nie znaczy, że Mediolańczycy nie mieli sytuacji na strzelenie bramki. M.in. Stankovic i Eto’o mogli wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. W pierwszej części drugich 45 minut ponownie Niemcy prowadzili grę i się zaprezentowali lepiej, ale gola nie udało się zdobyć. Ostatnie 15-10 minut należało do Interu, ale fantastycznie w tym meczu spisywał się w bramce gości Kraft. W końcu nadeszła 90 minut, kiedy Arjen Robben przeprowadził typową dla siebie akcje, schodząc z prawej strony do środka i uderzając z lewej nogi na bramkę. Piłkę odbił przed siebie Julio Cesar, a dobiegł do niej Gomez, który bez problemów strzelił gola. Bayern wygrał 1:0.

Jednobramkowe zwycięstwo z Interem na San Siro to bardzo korzystny rezultat. Nie chcę mówić, że zapewnia on awans do ćwierćfinału, ale bardzo do niego przybliża. Gospodarze w przekroju całego spotkania zagrali słabiej niż Monachijczycy. Jedynie tak naprawdę groźnym piłkarzem w szeregach Mediolańczyków był Eto’o, a na obronie wyróżniał się Ranocchia. Obstawiałem remis 1:1, a jest lepiej niż sądziłem. Oby tak dalej

Marsylia – Manchester

Czerwone Diabły wyszło na to spotkanie w zasadzie bez lewego skrzydła, gdyż na tej pozycji zagrał Rooney, a jak wiadomo nie jest to skrzydłowy. Ogólnie było to spotkanie bez historii. Kibice oglądający rywalizacje nie mieli wielu powodów do emocjonowania się, bo niewiele ciekawego działo się na murawie w ciągu 90 minut. Manchester rozczarował trochę, ponieważ mógł zagrać lepiej, natomiast Marsylczycy niestety nie wykonali pierwszego kroku w stronę awansu, którym byłoby oczywiście zwycięstwo przed własną publicznością. Liczyłem na remis 2:2, padł remis 0:0. Sądzę, że Anglicy bez żadnych problemów pokonają Olimpqiue na Old Trafford i awansują do ćwierćfinału.

wtorek, 22 lutego 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 22 i 23 luty

Wtorek

Kopenhaga – Chelsea

To teoretycznie powinien być spacerek dla podopiecznych Carlo Ancelottiego, biorąc pod uwagę kadry obydwu zespołów. Zostawmy jednak teorię w spokoju, bo The Blues od dobrych paru miesięcy są pogrążeni w kryzysie. Były lepsze i gorsze momenty, ale nie można powiedzieć, że Chelsea gra taką piłkę jak w końcówce zeszłego sezonu czy na początku obecnego. Gra się nie klei. Na dodatek w ostatnią osobę odpadła z Pucharu Anglii, ulegając w karnych Evertonowi, a Anelka po raz kolejny dał popis. W Premiership zajmuje dopiero piąte miejsce, miliony wydane na sprowadzenie Torresa jak na razie nie spłacają się (jednak nie można wysuwać oczywiście pochopnych wniosków), co innego jest w przypadku Luiza. Mówiąc krótko, źle się dzieje. Zespół Duński to rewelacja obecnej edycji Ligi Mistrzów, która wyszła z grupy, w której skazywana była na ostatnie miejsce. W drużynie Londyńskiej na pewno na boisku nie zobaczymy Alexa, wspomnianego wyżej Luiza oraz Benayouna. Kluczem będzie zdominowanie środka pola, a to jest największy kłopot Niebieskich, gdyż linia pomocy spisuje się słabo. Chociaż gospodarze na pewno są w stanie wygrać, liczę na przebłysk Chelsea i minimalne zwycięstwo. Tak więc 0:1

Lyon – Real Madryt

Czy w końcu Królewscy przełamią magiczną barierę 1/8 finału, która wisi nad nimi od sezonu 2004/2005? Mamy chciałoby się powiedzieć powtórkę z rozrywki, ponieważ sezon wcześniej Real także mierzył się z Olimpiqiem w tej fazie. Jak wszyscy pamiętają, Francuzi wygrali pierwszy mecz 1:0, natomiast w rewanżu osiągnęli korzystny rezultat 1:1, dający awans. Obecnie chyba nikt sobie nie wyobraża, aby ekipa Jose Mourinho nie przeszła dalej. Madryt gra w tym sezonie dobrą piłkę, mają bardzo silny skład i są w stanie pokonać każdego (no poza Barceloną mógłby ktoś złośliwy dodać). Portugalski szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji wszystkich kluczowych zawodników z wyjątkiem kontuzjowanego od dłuższego czasu Higuina. Nie wystąpi także Gago, ale to nie jest gracz na pierwszą jedenastkę, tak więc Królewscy kadrowo nie mogą narzekać na kłopoty. Lyon będzie osłabiony brakiem Lisandro Lopeza i Edersona, ale i tak zajmujący czwarte miejsce w Ligue 1 zespół ma ciekawych i dobrych piłkarzy w składzie. Dla Realu najważniejsze będzie nie przegrać we Francji, o co na pewno nie będzie łatwo, jednak to jest Jose Mourinho i to powinno wystarczyć. 0:2 dla gości.

Środa

Inter – Bayern

Obok wyżej opisanego pojedynku kolejny wielki rewanż za ostatni sezon Ligi Mistrzów. Inter prowadzony wtedy przez Jose Mourinho spotkał się z Bawarczykami w finale i zasłużenie zwyciężył 2:0 po trafieniach Diego Milito. Pojedynek w 1/8 zapowiada się emocjonująco szczególnie dla mnie jako fana Bayernu. Jeżeli chodzi o skład Mediolańczyków to niestety nie będą mogli skorzystać z wyżej wspomnianego Milito przez kontuzje, Pazziniego, ponieważ ten występował już w tej edycji Champions League oraz Waltera Samuela, dla którego ten sezon jest już skończony. Jednakże w kadrze znajdą się Lucio i Snejider, którzy wracają po urazach. Nie wiadomo jest, czy Leonardo wpuści ich od pierwszej minuty. Monachijczycy jedynie nie będą mogli skorzystać z usług Olicia, który dzieli los Samuela, a tak to wszyscy piłkarze będą do dyspozycji Van Gaala. Nawet na ławce powinien znaleźć się Diego Contento. Zapowiada się bardzo wyrównane spotkanie i ciężko jest typować jakiś rezultat. Minimalnym faworytem mimo wszystko jest Inter, ponieważ grają przed własną publicznością i jak nie zwyciężą, to o awans będzie bardzo trudno. Ja jednak sądzę, że Bayern tego meczu nie przegra i może będzie miło i choć przez chwilę poczuję się jak na San Siro… 1:1.

Marsylia – Manchester

Los dla Marsylczyków nie był łaskawy, ponieważ będą musieli dwukrotnie zmierzyć się z Czerwonymi Diabłami, którzy są faworytem. Jeżeli gospodarze myślą o wyeliminowaniu Anglików, muszą pierwsze spotkanie wygrać. Nie jest to niewykonalne zadanie szczególnie, że piłkarze Sir Alexa Fergusona osłabieni będą brakiem Giggsa, Ferdinanda, Andersona, Evansa, Owena, Parka i od bardzo długiego czasu Valenci. Manchester prowadzi w lidze angielskiej i spokojnie zmierza po kolejne mistrzostwo, jednak ogólna gra zawodników nie jest perfekcyjna. W każdym razie są w zdecydowanie lepszej formie niż Chelsea. Jeżeli chodzi o Olimpique, pewnym jest, że zabraknie Gignaca, a co do Valbueny, Remy’ego oraz Brandado wszystko okaże się jutro, jednak nie można spodziewać się rewelacji. Ja osobiście typuję, że ekipa United nie przegra spotkania i wywiozą bramkowy remis 2:2.

poniedziałek, 21 lutego 2011

23 kolejka Bundesligi

W środę zostało rozegrane zaległe spotkanie między Hamburgiem, a ST. Pauli, a więc był to pojedynek derbowy. Takiego typu meczu często kończą się niespodziewanym wynikiem i tak samo było w tym przypadku, bo goście zwyciężyli 1:0. Było to ich 3 zwycięstwo z rzędu i umacniają się w środku tabeli, będąc z dala od strefy spadkowej.

Piątek

Ekipa Norymbergi w ostatnich trzech kolejkach odniosła 3 zwycięstwa i biorąc pod uwagę jedynie ostatnie 3 tygodnie, była najlepszym zespołem Bundesligi. Teraz piłkarze Heckinga mierzyli się z Eintrachtem, który z spotkania na spotkanie coraz bardziej się pogrąża. Gospodarze podtrzymali swoją wyśmienitą passę, ponieważ pokonali Frankfurtczyków aż 3:0, a bramka na 2:0 autorstwa Maka była przecudnej urodny. Piękny lob. Norymberga konsekwentnie pnie się w górę i do miejsca premiowanego grą w Lidze Europejskiej traci tylko 2 punkty.

Sobota

Grający w kratkę Hamburg przed własną publicznością podejmował bardzo słabo spisujący się Werder. Rywalizacja zapowiadała się interesująco, ale faworytem mimo wszystko byli gospodarze. Marco Marin ponownie zagrał na innej pozycji, tym razem wystąpił w roli lewego skrzydłowego, ale nie pomogło to Bremeńczykom uchronić się przed pogromem. HSV pewnie i zasłużenie zwyciężyło 4:0, nie pozostawiając cienia wątpliwości, kto był zespołem lepszym. Podopieczni Thomasa Schaafa muszę się w końcu wziąć w garść, ponieważ strefa barażowa już puka do drzwi.

Kaiserslautern potrzebowało punktów, bo w ostatnich 4 kolejkach zdobyli zaledwie jedno oczko. Ciężko było graczom Marco Kurza szukać tych punktów w Hannoverze, gdzie czekali na ich zawodnicy gospodarzy prowadzeni przez Mirko Slomke. No i faktycznie Czerwone Diabły nie miały w tym meczu nic do powiedzenia, zostając pokonanym 0:3 i wracając z zerowym dorobkiem punktowym. Hannover 96 nadal pozostaje w grze nawet o wicemistrzostwo Niemiec, ponieważ nie traci kontaktu z czołówką.

Zmiana szkoleniowca w drużynie Wolfsburga nie przynosi na razie żadnych efektów, ponieważ Wilki poniosły już czwartą porażkę z rzędu. Tym razem ulegli na wyjeździe Freiburgowi 1:2, mimo że mogli od 28 minuty cieszyć się z prowadzenie po golu nowego nabytku Helmesa. Widać, że mecz zawieszenia przydał się Diego, bo Brazylijczyk rozegrał świetnie spotkanie. Było to cenne zwycięstwo dla gospodarzy, ponieważ nadal utrzymują miejsce w górnej części tabeli i mają szanse zakończyć sezon w pierwszej piątce.

Lider z Dortmundu był stawiany w roli zdecydowanego faworyta w pojedynku z ST. Pauli, mimo że w ostatnich dwóch kolejkach tylko remisował. Tym razem piłkarze Kloppa nie rozczarowali swoich kibiców, bo zagrali świetne spotkanie, które wygrali 2:0, a mogło być więcej. Od kontuzji Kagawy, Robert Lewandowski ciągle grywa w pierwszym składzie na pozycji cofniętego napastnika. Jednak jak Błaszczykowski wyleczy kontuzję, możliwym jest, że Lewy usiądzie na ławce, a na jego pozycji będzie grał Gotze (grający obecnie na pozycji Błaszczykowskiego), który jest bardzo uniwersalnym piłkarzem i może grać na każdym skrzydle jak i w środku.

FC Koln ostatnio zaskakuje wszystkich. Ich forma w rundzie rewanżowej jest bardzo dobra i dzięki temu dzieli ich bezpieczna odległość od strefy barażowej, nie wspominając nawet o strefie spadkowej. W 23 kolejce Bundesligi Koziołki wybrały się do Hoffenheim, gdzie czekał na nich zespół prowadzony przez Pezzaiuoliego. Wiedziałem, że to nie będzie łatwa przeprawa dla przyjezdnych i się nie pomyliłem, ponieważ spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Nie był to jednak sprawiedliwy wynik, gdyż Wieśniaki miały więcej z gry i stworzyli sobie więcej dogodnych sytuacji, ale mieli pecha, ponieważ aż 3 razy Rensinga ratował słupek.

W ostatnim sobotnim meczu o 18:30 Mainz podejmowało Bayern. Faworytem spotkania byli oczywiście Bawarczycy, którzy są w lepszej formie niż ich sobotni rywale, z których zaczyna wylatywać powietrze. Goście szybko objęli prowadzenie, ponieważ już w 9 minucie gola zdobył Schweinsteiger po asyście Robbena. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem Monachijczyków, ale ekipa FSV wcale nie była gorsza. Gospodarze stwarzali groźne sytuacje, ale brakowało im skutecznego wykończenia. Na początku drugiej części spotkania bramkę zdobył Muller, co dało graczom Van Gaala spokój. Ostatecznie mecz zakończył się ich zwycięstwem 3:1, a ciekawym faktem do zanotowania jest to, że Luis Gustavo grał na trzech pozycjach. Najpierw lewy obrońca, potem defensywny pomocnik i na końcu jako stoper. Zwycięstwo zasłużone, ale Mainz nie położyło się przed Bayernem i także dzielnie walczyło. Niepokoi trochę uraz Mario Gomeza, bo nie wiadomo, czy będzie gotowy na środowe spotkanie z Interem.

Niedziela

Bayer Leverkusen i Stuttgart przystępowały do tej rywalizacji, mając pewnie jeszcze w pamięci swoje czwartkowe potyczki w ramach Ligi Europy. Aptekarze rozbili na wyjeździe Metalist aż 4:0, natomiast VFB, mimo że prowadziło w Lizbonie 1:0, uległo Benfice 1:2. Tutaj faworyt był tylko jeden, bo jak gra kandydat na wicemistrza z pretendentem do spadku, to inaczej być nie może. Padło sporo bramek, bo aż 6, ale 4 strzelił Bayer, a 2 Stuttgart i zgodnie z przewidywaniami gospodarze zdobyli 3 punkty. Bardzo cieszą mnie 2 trafienia KieSlinga, który tym razem wyszedł w pierwszym składzie i zagrał całe 90 minut. Mam nadzieję, że chłopak powoli wraca do formy z poprzedniego sezonu. Wspomnę także o Sidney Samie chłopaku, który cały czas mnie zadziwia, utrzymując bardzo wysoką formę. No, a Stuttgart nadal w dołku i nadal w strefie spadkowej. Za tydzień wyjazd do Frankfurtu i może tam w końcu uda się zespołowi VFB coś ugrać.

Światełko w tunelu pojawiło się dla Borussi M’gladbach, która niespodziewanie pokonała na własnym obiekcie Schalke 2:1. Może jeszcze na pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech dla gospodarzy nie jest za późno. Porażki goście nie mają prawa tłumaczyć zmęczeniem wtorkowym meczem w Lidze Mistrzów, ponieważ minęło od tamtego momentu kilka dobrych dni. Huntelaar wciąż nie robi kompletnie nic produktywnego na boisku i po raz kolejny został oceniony przez Kicker na 6. Co się stało z tym zawodnikiem, który przecież na początku sezonu spisywał się bardzo dobrze?

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek.

1)Borussia D. – 55 punktów
2)Bayer – 45 puntów
3)Bayern – 42 punkty
4)Hannover – 41 punktów
5)Mainz – 37 punktów
__________

14)Werder – 24 punkty
15)Wolfsburg – 23 punkty
16)Kaiserslautern – 23 punkty
17)Stuttgart – 19 punktów
18)Borussia M. – 19 punktów

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek.

Strzelcy

Gomez – 18 goli, Bayern
Cisse – 16 goli, Freiburg
Gekas – 14 goli, Eintracht
Ya Konan – 11 goli, Hannover
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern

czwartek, 17 lutego 2011

Podsumowanie Ligi Mistrzów 15 i 16 luty

Wtorek

Milan – Tottenham

Wbrew temu co pisałem w zapowiedzi, Van Der Vaart wystąpił w pierwszym składzie. Ekipa gości zaskoczyła mnie, ponieważ rozpoczęła spotkanie bez kompleksów i to ona miała więcej z gry w pierwszych 15 minutach. Gracze z Wysp grali agresywnie, parli na bramkę Abbiatiego i nie dawali zbyt wiele miejsca Milanistom, którzy chyba byli zszokowani tak ofensywną grą rywali. W 19 minucie kontuzji doznał bramkarz gospodarzy i zastąpił go Amelia. Pozostała część połowy nie przebiegła pod dyktandem żadnego z zespołów, a gra głównie toczyła się w środku pola. Można było zobaczyć sporo walki, trochę akcji ofensywnych z obydwu stron i działo się to w dynamicznym tempie. Od początku drugiej połowy szkoleniowiec gospodarzy wprowadził Pato w miejsce beznadziejnego Seedorfa. Milan przeważał, stwarzał sytuacje, ale na niewiele się to zdawało, ponieważ Tottenham bardzo mądrze się bronił i groźnie kontratakował. Jedna z takich kontr wyprowadzona przez Lennona w 81 minucie zakończyła się bramką strzeloną przez Croucha. Wynik meczu nie zmienił się do końca. Anglicy wygrali zasłużenie, a Gattuso udowodnił, że jest człowiekiem niezrównoważonym psychicznie i powinien się leczyć, a nie grać w piłkę.

Valencia – Schalke

No i znowu wbrew temu, co pisałem w zapowiedzi, Miguel i Vicente jednak zagrali w tym spotkaniu. Tyle że ten drugi wszedł z ławki rezerwowych. Hiszpanie wyszli w ofensywnym ustawieniu 4:3:3. Było to zdecydowanie bardziej otwarte i ciekawsze spotkanie od rywalizacji Milanu z Tottenhamem, co nie znaczy, że ich pojedynek był nudny. Nietoperze objęli prowadzenie w 17 minucie po trafieniu Soldado i mogli do przerwy prowadzić wyżej, ale nie wykorzystali okazji. Więcej z gry miała Valencia, ale na przeszkodzie stawał jej Manuel Neuer. Jednakże przyjezdni także mieli swoje sytuacje, a najwięcej miał ich Raul i jedną z nich w 64 minucie wykorzystał. Była to jego 71 bramka w europejskich pucharach, tym samym pobił rekord należący do Inzaghiego. Dla Schalke remis na Estadio Mestalla jest bez wątpienia dobrym rezultatem przed rewanżem. Jakakolwiek wygrana podopiecznych Felixa Magatha daje im awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, który mam nadzieję, że stanie się faktem.

Środa

Arsenal – Barcelona

Samir Nasri nie tylko znalazł się w kadrze meczowej, ale na dodatek wystąpił od pierwszej minuty. Gracze Wengera nie przestraszyli się rywali i pierwsze 10 minut meczu wyglądało zupełnie inaczej niż te w pojedynku zeszłego sezonu w 1/4 Ligi Mistrzów. Arsenal miał przewagę i mógł bez problemu zdobyć gola. Następnie Barcelona zaczęła grać swoje, a więc kombinacyjną piłkę polegającą na wymianie wielu podań na małej przestrzeni. Messi zmarnował wyborną sytuację sam na sam ze Szczęsnym, który bardzo dobrze się zachował, umiejętnie nie dając się położyć przed Argentyńczykiem. Miało to miejsce w 15 minucie meczu. Najlepszy piłkarz świata kilka minut później, a dokładnie w 26 minucie, asystował przy golu Villi i było 1:0 dla przyjezdnych. Przez dalszą część pierwszej połowy Katalończycy przeważali, a Kanonierzy praktycznie nie istnieli, a nieliczne próby ataków kończyły się niepowodzeniem.

Druga połowa przyniosła rewolucje. Z początku gracze Guardioli kontrolowali spotkanie i tak naprawdę grali trochę na stojąco, chcąc dowieźć korzystny rezultat. Trener zdjął Ville, wprowadzając Keite, dając w ten sposób ewidentny znak, że zamierza bronić wyniku. Był to błąd, ponieważ Wegner wprowadził Arshavina i Bendtnera za Songa i Walcotta, a więc wzmocnił ofensywę. Londyńczycy pokazali wolę walki i wykazali się wielką determinacją w dążeniu do celu, czego efektem były gole w 78 i 83 minucie kolejno Van Persiego i Arshavina. Anglicy mogli strzelić jeszcze jedną bramkę, ale niestety nie udało się. Świetnie zaprezentowali się m.in. Kościelny oraz Wilshere. Nie sądziłem, że Arsenal stać na pokonanie Barcelony, ale się miło zaskoczyłem. 2:1 to lepsze niż remis, ale obawiam się, że w rewanżu Kanonierzy nie sprostają rywalom, ponieważ nie umieją tak dobrze grać w defensywnie jak chociażby Inter czy Chelsea w szczytowych formach, a obrona jest kluczem do osiągnięcia korzystnego rezultatu na Camp Nou.

Roma – Szachtar

Kibice na stadionie w Rzymie cieszyli się od 28 minuty prowadzeniem swojego zespołu po golu Perrotty. Radość trwała jedynie minutę, bo w 29 nastąpiło wyrównanie i była to jedyna minuta w tym spotkaniu, w której gospodarze prowadzili i mogli być zadowoleni. Szachtar dołożył w pierwszych 45 minutach jeszcze 2 bramki, a przy trafieniu na 3:1, mówiąc delikatnie, nie popisał się Risse. Do przerwy wynik można było nazwać co najmniej sensacyjnym, bo chyba nikt nie spodziewał się, że Roma będzie przegrywać różnicą aż 2 bramek. W drugiej części spotkania gospodarze stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji, ale tylko Menez w 61 minucie zdołał pokonać golkipera Ukraińców. Szachtar Donieck zagrał bardzo dobre spotkanie i zasłużenie wracał z Rzymu w roli zwycięzców. Teraz Romie będzie bardzo ciężko awansować, ponieważ muszą z zimnej Ukrainy wywieźć co najmniej dwubramkowe zwycięstwo albo wygrać jednym gole w wyniku co najmniej 4:3.

wtorek, 15 lutego 2011

Zapowiedź Ligi Mistrzów 15 i 16 luty

Wtorek

Milan – Tottenham

Faworytem dwumeczu jego mimo wszystko Milan, a tego pojedynku już na pewno. Podopieczni Leonardo dobrze spisują się w lidze, ponieważ okupują pierwszą lokatę, a w ostatni weekend zmiażdżyli na San Siro Parmę 4:0. Jedną z bramek zdobył nowy nabytek włoskiej ekipy Cassano, który nie będzie mógł wystąpić w tej edycji Ligi Mistrzów, ponieważ już grał w eliminacjach w barwach Sampdorii. Poza nim nie zagrają z tego samego powodu Van Bommel oraz Emanuelson. Dodatkowo kontuzjowani są Bonera, Pirlo, Boateng, Zambrotta, Ambrosini oraz Inzaghi. Jednak nawet bez tych piłkarzy kadra Milanu prezentuje się imponująco. Tottenham po raz pierwszy w historii gra w Champions Leaugue i już zaszedł do 1/8. W Premiership gracze Redknappa są na czwartym miejscu, mając 2 punkty przewagi nad Chelsea, 2 punkty straty do Manchesteru City, ale o jeden mecz rozegrany mniej niż ekipa Manciniego. W ostatnim pojedynku pokonali na wyjeździe mocny Sunderland. Kontuzje w składzie Anglików nie są tak liczne jak w przypadku ich dzisiejszego rywala, ale dotyczą one kluczowych zawodników – Bale’a i Van Der Vaarta. Niepewny jest także występ Modrica. Nie idę za żadną z ekip, ale sądzę, że Milan powinien wygrać 2:0.

Valencia – Schalke

Trochę w cieniu pojedynku przedstawionego powyżej będzie odbywać się rywalizacja na Mestalla, gdzie Nietoperze zmierzą się z nieprzewidywalnym Schalke. Gospodarze w lidze stoją na 3 miejscu i raczej nie mają szans walczyć o dwie pierwsze lokaty i tak samo raczej nie wypadną poza pierwszą czwórkę. Dla podopiecznych Magatha 10 miejsce w Bundeslidze to tragedia, chociaż nie jest powiedziane, czy nie uda im się wskoczyć do pierwszej piątki na koniec sezonu. W roli faworyta stawiana jest Valencia, ale jak już pisałem zawodnicy z Gelsenkirchen są nieprzewidywalni i mogą zaskoczyć. W fazie grupowej grali bardzo dobrze, a na ligowym podwórku fatalnie. Liga Mistrzów i liga krajowa to zupełnie dwie inne rzeczy, a dowodów na to mieliśmy w historii piłki nożnej mnóstwo. Gospodarze będą musieli poradzić sobie bez Albeldy, Miguela, Vicente i Cesara Sancheza, natomiast w ekipie przyjezdnych nie zagrają Hoogland, Pander, Kenia, Mortiz, Annan i Charisteas, ale z wyjątkiem Annana nie są to kluczowe osłabienia. Jestem za Schalke i uważam, że będą w stanie zaskoczyć Hiszpanów i wywieźć z Estadio Mestalla korzystny rezultat, a takim byłby np. remis 1:1.

Środa

Arsenal – Barcelona

Hit tego tygodniowych spotkań w Champions Leauge odbędzie się w Londynie, gdzie Kanonierzy podejmą grającą nieziemski futbol Barcelonę. Dzieciaki Wengera to już na pewno nie ci sami piłkarze co rok temu, kiedy w ćwierćfinale Ligi Mistrzów zostali w dwumeczu z łatwością ograni przez Katalończyków. Arsen Wegner może być zadowolony z postawy swoich zawodników, którzy nadal liczą się w walce o mistrzostwo Anglii. Pep Guardiola tym bardziej nie ma powodów do narzekań, bo Barcelona lideruje w Premiera Division, gra świetną piłkę, a ostatnia wpadka ze Sportingiem Gijon to był zapewne tylko wypadek przy pracy, bo przecież wygrywać ciągle nie można. Gospodarze będą musieli radzić sobie ciągle bez kontuzjowanego już długi czas filaru defensywy Vermaelena, a także Sangy, które pauzować będzie za czerwoną kartkę. Mało prawdopodobny jest również występ Nasriego, a nawet znalezienie się w kadrze. W bramce w skutek już trwającego spory czas urazu Fabiańskiego wystąpi Szczęsny. W ekipie Dumy Katalonii nie wystąpi tylko Puyol, tak to trener będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. Liczę na Arsenal, ale tak naprawdę, będąc realistą, nie daje im szans w kontekście awansu, a w przypadku tego spotkania remis będzie dla nich sukcesem. 2:2/1:2

Roma – Szachtar

Chyba najbardziej wyrównana para ze wszystkich zestawień 1/8, nie tylko tych, które odbędą się w tym tygodniu. Może tylko Bayern – Inter mogą się jeszcze ubiegać o miano takiej. W każdym razie za Romą przemawia fakt, że są cały czas w rytmie meczowym. Mają gorsze i lepsze chwile, ale ciągle grają. Ekipa z Doniecka nie zagrała od 8 grudnia żadnego ważnego spotkania, kiedy to musieli rozegrać mecz w ramach 6 kolejki fazy grupowej. Nie wiadomo więc w jakiej formie są Ukraińcy, ale sądzę, że nie można ich lekceważyć, bo w fazie grupowej zaprezentowali się wręcz rewelacyjnie, ponieważ wyprzedzili m.in. Bragę i Arsenal. Niepewnymi występu w Romie są Vucinic i Julio Cesar. Pod znakiem zapytania stoją także występy Boriello i Tadei’ego. Mimo tego Rzymianie są w pierwszym spotkaniu faworytem i sądzę, że zwyciężą, ale po walce i minimalnie, tak więc 1:0.