Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip Hop(Olo)?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hip Hop(Olo)?. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 czerwca 2025

Rhythm + Flow Polska

Jestem w miarę świeżo po obejrzeniu programu Netflixa Rhythym + Flow Polska. Taki niby rap talent show na wybranie najlepszego "rapera" wśród uczestników i do wygrania 500 tys złotych. Pochłonąłem z żona wszystkie 8 odcinków w weekend ostatni, ale z każdym kolejnym coraz mniej chciało mi się na to patrzeć, moje oczy oraz uszy coraz bardziej krwawiły, a poziom żenady zbliżał się do zenitu. Ale po kolei.

Mamy 3 głównych jurorów. 1)Bedoes - raper, którego jak usłyszałem w 2018 roku to zrobił na mnie piorunujące wrażenie swoją świeżością i charyzmą. Był to rap w Polsce, jakiego wcześniej nie było, ale poszedł w stronę wycia i spierdolił sprawę. 2)Dziarma (hahahaha) - której wcześniej nie znałem i moje życie było piękniejsze. Pomijając już jej wygląd i żenujący sposób zachowania, to babka przyszła z "Mam Talent", posłuchałem jej kilku numerów i to wręcz masakra, totalny no skill. No i last but not least 3)Wojtek Sokół, który jak dobrze wiemy zamienił śródmieście na ekipę z Na Wspólnej i pójdzie wszędzie, aby zarobić - a to przecież Jędker się sprzedał. A więc mamy dwóch wyjców i Wojtusia w jury, więc wiadomo było raczej jakiego typu "raperów" można było się spodziewać.

I najlepsze w tym jest to, że niektórzy uczestnicy naprawdę mieli skille, ale tylko jak rapowali i o tym zaraz. Niestety zdecydowana większość z nich nawijała niestety w "nowoczesny" sposób, a więc podśpiewywania, wycie po prostu, a to nie jest rap. Jedynymi osobami, które naprawdę pokazywały tam rap, to były dziewczyny - Kara oraz Eiden czy jakoś tak (nie pamiętam ksywki i nie chcę mi się szukać). Kara po prostu prosty uliczny rap bez większych umiejętności, ale RAP. Beką jest, ze ta dziewczyn wydała już dwie płyty i nawet była na 7 mixtejpie DJ Decska. A ta druga Exeiden czy coś, to 19 latka z Torunia chyba, no name zupełny, ale rapowała. Plus dodatkowo dwukrotnie wbiła szpitę w nowoczesny rap, nazywając go m.in. Trapopolo czym mega zyskała moją przychylność, bo to niesamowicie trafne określenie.

Nie zakwalifikowały się do pierwszej piątki, a moment, w którym odpadła Kara jest jednym z najbardziej komicznych. Był odcinek i konkurencja, która miała być bitwą fristajlową... z przygotowanym wcześniej tekstami hahaha. No i przeciwniczką Kary była Murzynka (nie pamiętam ksywy i nie chce sobie przypomnieć, więc nazwijmy ją Murzynka). No i ta Murzynka miała naprawdę mocne punche (pewnie ktoś jej napisał, może zrobiła dobrze dla Te-Trisa poprzedniego wieczoru?) i zmasakrowała Karę, jadąc jej po rodzinie. Tak, że ta druga zapomniała przygotowanego wcześniej tekstu i zaczęła naprawdę fristajlować! Fristajlować, czyli jako jedyna zaczęła robić, to co powinni robić wszyscy, a nie ciotowato przygotowywać wcześniej teksty, znając swojego przeciwnika... Nawinęła kilka nie najgorszych, rymujących się linijek, ale odpadła.

Zredifiniowali w tym programie również definicje Cyphera. Zawsze byłem przekonany, że Cypher, to jak stoi 4 gości, fristajluje jeden po drugim, a nie że nagrywa się kawałek w czwórkę ze wspólnym tematem. No, ale skoro rapem teraz jest to wycie, to i cypherem może być to co pokazali. Żenada. I teraz jeszcze powracając do końcówki pierwszego zdania z trzeciego akapitu - tak, niektórzy naprawdę pokazywali klasę pod względem flow, ale tylko jak rapowali. Bo prędzej czy później każdy z nich zaczynał wyć. Inną żenadą jest gościu, którego też nie pamiętam ksywy, ale odpadł jakoś szybko chyba w trzecim odcinku, gdzie skończyły się eliminacje i wybrali uczestnicy mieli rapować przed jury. Gościu wjechał ze stylem, nietypową (normalną!) nawijką, ciekawymi grami słownymi z czymś naprawdę świeżym i co? Bedoes zjechał go od góry do dołu, bo wiadomo że skille nie w modzie.

Co do techniki składania rymów, to uczestnicy nie pokazali nic wielkiego. Fakt, niektórzy używali sporo rymów krzyżowych, ale jakiekolwiek podwójne czy coś więcej? Zapomnij. A beka pod tym względem największa z Baby V (hahaha zapamiętałem ksywkę), bo już sama ksywa sprowadza do podłogi. Ona rapowała przeplatając polski i angielski, chociaż rapowała to może zbyt duże słowo, bo ciągle zapominała tekstu. W jednym swoim wersie po angielsku powołała się właśnie na to, że ma podwójne rymy, nawijając coś w stylu "check out my double rhymes". Rozumiecie? DOUBLE RHYMES hahahaha. Szkoda, że dziewczyna nie ma pojęcia, że zza oceanem nie funkcjonuje pojęcie double rhymes. Tam mówią multis czyli multisyllabic rhymes, ewentualnie internal rhymes. Oczywiście pod tymi pojęciami kryje się to, co my w Polsce nazywamy podwójnymi, podwójnymi wielokrotnymi, potrójnymi itd, ale w rapie w USA nie funkcjonuje pojęcie double rhymes.

Podsumowując, festiwal żenady i agonii. Jak się porówna to z programem podobnej konwencji z 2013 roku ŻYWYRAP to się łza w oku kręci. Miałem wkleić obrazek jurorów, ale postanowiłem, że jednak nie będzie truskawki na torcie. 

środa, 26 lutego 2025

Liber - Olo!

O tym chciałem już napisać w marcu 2023, dając krótką notkę, że coś się chyba szykuje. Usłyszałem nutę Libera z 2020 roku, szyderczą, odnoszącą się do kondycji polskiego rapu w 2020. Oczywiście nie do wszystkich raperów, ale do trendów, które się pojawiły, które stały się akceptowane i przyciągały wielu słuchaczy. Bardzo złych trendów, którymi także gardzę i które są kontynuowane do dzisiaj przez szereg disco raperów - Young Leosia, Mata, Bambi, Young Igi itd...

To, co nazywane było hipohopolem w roku 2003, a może raczej to co było nagrane w 2003 roku (także w 2004 i 2005) i zaczęte z impetem być nazywanym hiphopolem od 2004 i jechanym przez różnych raperów w porównaniu do tego, co dzieje się na scenie od kilku lat jest jak podpalenie kosza na śmieci w porównaniu do gwałtu na dziecku. Tamte hiphopolo było jechane przez m.in. Peję, Tedego, Fokusa, Rahima czy O.S.T.R., czemu jak najbardziej wtórowałem, nie będąc tak naprawdę w pełni świadomym sytuacji, nie mając odpowiedniej wiedzy i odniesienia co do rapu zza oceanu, będąc trochę zaślepionym i zajaranym tymi, którzy bronili prawdziwego hip hopu przed hiphopolową zarazą. Zarazą, którą rozsiewali Mezo, Doniu, Liber czy Jeden Osiem L, a nawet Trzeci Wymiar.

Pomijając już fakt, że wg mnie po latach ta krytka i falat hejtu, która spłynęła na wyżej wymienionych wykonawców nie była do końca uzasadniona i szło to wszystko wtedy z prądem i trendem, którego nie można było powstrzymać. Krytykowano, że mieli kilka kawałków o miłości, jakby to było czymś nie wiadomo jakim złym. Jechanie po Mezie za "Aniele" czy Ascetoholix za "Suczki" (utwory z 2003, do czego za chwilę nawiążę) stało się modne i wielka hipokryzja wylewała się z raperów, którzy to robili, bo przecież te numery wyszły w połowie 2003, gdzie np. Peja trzymał się z Mezem i Ascetami i było okej. Potem ruszyła lawina nie do zatrzymania.

Ale zostawmy już tamte czasy, bo można by tu bardzo dużo powiedzieć. Porównajmy do tego, co jest od kilku lat do teraz - to po prostu jakaś masakra. I zadajmy sobie kilka pytań:

1)Gdzie teraz jest O.S.T.R., co w 2004 roku szukał kurew, co ukradły hip hop i chciał je wieszać? "kurwy, co ukradły hip hop odnajdę!"

2)Gdzie jest Peja, co w 2005 roku, szydził ze swojego dobrego ziomka Donia za numer nagrany w 2003 roku, kiedy to się ze sobą bujali? "a ty po co wrzucasz te suki na klipy, skoro żadnych z nich nie wyliżesz cipy? Ja mam dość tej lipy..."

3)Gdzie są Fokus i Rahim, którzy jako Pokahontaz obudzili się po 2 latach, aby pojechać Ascetów za "Suczki", a w 2003 siedzieli cicho? "suczki? morda psie, suczku, naucz się od psa w łóżku kilku kruczków"

4)Gdzie jest Tede, który w 2007 na Kodex 3 punktował Ascetoholix? "i mówili, że raperzy upadną, nawet nimi nie byli, a spadli na dno".

Gdzie oni wszyscy są od kilku lat? Peja, O.S.T.R., Fokus, Rahim siedzą cicho, a Tede sam się po części taki stał i propsuje to gówno - patrz występ gościnny na nowej płycie Bambi w... "Drin za Drinem 2" - bardziej sprofanować i zbezcześcić tego klasyka się nie dało. Przecież to, co się wyprawia od kilku lat na polskiej scenie to jest raczysko zjadające organizm jakim jest polski rap. Liber wyraził dezaprobatę wobec tego już kilka lat temu...

kiedy z wokalistkami kroiłem pop tort, jadłem popcorn

Tak właśnie było. Kiedyś Liber wchodził w kolaboracje z piosenkarkami, był za to ganiony, a przecież niektóre numery były naprawdę niezłe, bo przecież rapował, ale to już był za daleki odlot i zdrada. Jadł popcorn - idealna metafora pokazująca jak Liber miał wyrąbane na krytykę i tylko się temu wszystkiemu przyglądał, jakby oglądał film w kinie.

oni robili swoje, rok w rok, walczyli dzielnie, kiedy robiłem skok w bok

Tu pokazuje jak oni (czyli "prawdziwi raperzy"), cały czas trzymali się konwencji prawdziwego rapu (i nie ma w tym nic złego) i wyśmiewali, atakowali Libera, broniąc hip hopu, kiedy Liber go "zdradzał"

Ale już wracam na dzielnie i mam flow stare jak smok, jestem przeklętą legendą, dawno mnie nie słuchał blok

Świetna gra słów, a poza tym Liber powraca w klasycznym stylu, szanowanym i akceptowanym na blokowiskach. Nadal trafnie uderzając z ironią, co do swojego statusu.

Na scenie tłok ludzi, tabuny ludzi, oni mają autotune w buzi, złoty ząb, a ja mam parę plomb, luzik, i kilka kont dużych i chmarę kontuzji

W mocny sposób neguje użycie syntezatorów dźwięku, które nie mają nic wspólnego z rapem, wyśmiewa kwestie grilli nawiązując do zębów, a chmara kontuzji - to metafora. Ma na myśli, że dostawał tyle ataków od przeciwników za hiphopolo, że nabawił się wielu urazów.

Co tam masz na głośnikach? Nie wiesz, stary lejba. To jest hip hop. Olo, Olo!

Lejba, to drugi pseudonim rapera. Odnosząc się do starego Lejby, ma na myśli hip hop w czystym wydaniu. Dodaje słowo "Olo", które jest imieniem, ale nadal mamy do czynienia z czystą ironią. Liber szydzi i stosuje hiperbole - sugerując, że nawet jego stary styl, to zbrodnia i hiphopolo.

Co tu się dzieje, dokąd poszła muzyka? To chyba ten dzisiejszy hip hop, Olo!

Nie trzeba nic dodawać, rap się skurwił, tak właśnie wygląda dzisiejszy hip hop, a więc dzisiejsze "hiphopolo", które jest na topie, jest wysławiane i nikt po nim otwarcie nie jedzie tak jak jechano w latach 2004-2006.  

Coś tam robiłem do 2 7, o tak! Nawet nie walczyłem z hejtem, o nie.

Faktycznie, Liber próbował jeszcze utrzymywać do roku 2007, że jest związany z rapem, potem oficjalnie stwierdził, że idzie w inną stronę i nie jest do tego stworzony. Brak reakcji na hejt = wers o jedzeniu popcornu z 1 zwrotki.

Rap-kanciapę usunąłem jak mebel 

Mistrzowski wers, odnoszący się do występu z 2003 roku m.in. Ascetoholix w rapowym programie prowadzonym przez wiadomo kogo.

Śpiewałem z tą Grzeszczak, śpiewałem z tą Szroeder. 

Powtórzenie dwukrotne zaimka "tą" nie jest tu bez znaczenia. Ma dodać temu wersu jeszcze mocniejszy wydźwięk, pokazując jaką wielką zbrodnią dla rapu były współprace z tymi wokalistkami... Oczywiście jak Quebo nagrał z Szroeder to już propsy, no bo jakby inaczej?

To było fajne, a rap efa efa (dźwięk skreczy)

Dla Libera taka współpraca była czymś fajnym i przygodą, a rap? Nadal hermetycznie zamknięty na takie rzeczy, co nadal nie jest niczym złym, ale my cały czas poruszamy się w świecie ironii i dezaprobaty wobec tego, co jest teraz i jak jest to postrzegane, a co robił kiedyś m.in. Liber i jak było postrzegane.

Tak wiem, mój rap to cmentarz

Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojego miejsca w szeregu i ten wers nie jest ironią.

Ale to co słyszę dziś, o czym się śpiewa o czym się stęka

Dokładnie tak, bo to jest żałosne stękanie.

Nie mogę już i po nóż sięgam, słyszysz? Chodzę jak Brevik po wyspie

Liber nie może tego znieść i chciałby wymordować osoby robiące gównianą muzykę tak jak Brevik.


To właśnie moja interpretacje niektórych linijek z tego bardzo dobrego, trafnego i przepełnionego sarkazmem kawałka. Liber w sposób mistrzowski wytknął hipokryzję, zmianę spojrzenia na to co, jest dobre, a co złe. Kiedy on i jego podobni "zdradzali" hip hop, wylewano na nich wiadro pomyj i ich muzyka była nie do przyjęcia, natomiast obecne wynalazki i pseudo rap są na topie.

wtorek, 7 marca 2023

To chyba ten dzisiejszy Hip Hop(Olo)?

 Coś czuję, że coś się chyba szykuje...