niedziela, 23 stycznia 2011

Mart - Od Zera Do Panczlajnera (2011)

1)D.O.A. Freestyle
2)Epicentrum feat. Fav
3)Lepiej Spierdalaj
4)Mój Świat (Rap Wbrew Gustowi Mas)
5)I Got 5 On It Freestyle
6)Po Swojemu feat. KubanCKI
7)Ręce W Górę feat. Jaszczur
8)Dziś W Moim Mieście Freestyle
9)Płonie Takt
10)Dokąd Idziesz Polsko
11)Eyed Wide Open (Original Freestyle)
12)Cień Klasyki
13)36
14)Nie Odejdę Stąd Freestyle
15)Nadzieja Freestyle
16)Braggmaster (Blue Magic Remix) (Bonus Track)
17)Gdy Wszystko W Dupie Mam feat. El Gostek (Bonus Track)
18)Zwij Nas (Remix) feat. El Gostek, Jaszczur, Hekt-X (Bonus Track)
19)Mój Świat (Rap Wbrew Gustowi Mas) (TSK Remix) (Bonus Track)


Mart. Nie Pan Wankz ani nie Pan Sarkazm, a właśnie Pan Mart. Mój internetowy koleżka, z którym znamy się już kilka lat. Bodajże w styczniu była 4 rocznica, ale w tej notce nie będzie żadnego przedstawiania historii i okoliczności naszej ,,znajomości”, bo to ma być recenzja jego pierwszej płyty. No właśnie płyty, bo Mart nie tylko słucha rapu, ale także go nagrywa. Pamiętam, jak jakoś pod koniec 2008 roku pokazał mi swoje teksty, które mi się w sumie podobały. Chłopak, który pochodzi z Przemyśla, był wtedy w okresie mocnego jarania się VNM’em, co było widać w stylu jego tekstów. Mart planował, jak mnie pamięć nie myli, nagrać solówkę. Sprawy jednak potoczyły się inaczej, co nie oznaczyło, że już nigdy nie wrócił do planów nagrywania, bo tak to by nie było tej notki. Na wiosnę 2010 roku wyszła epka ,,Liryczni Sadyści”, będącą jego wspólnym projektem z gościem o ksywie Jaszczur. Miałem ją zrecenzować, ale nie miałem zbyt wielkiej ochoty. Szczególnie, że materiał w ogóle nie przypadł mi do gustu. Wiadomo, że nie spodziewałem się mistrzostwa, bo to był ich pierwszy raz, ale wyszło to słabo. Nawet rzekłbym bardzo słabo w porównaniu do późniejszych kawałków Marta, a więc do kompilacji (bo tak najlepiej jest nazwać ten materiał) ,,Od Zera Do Panczlajnera”.

Tytuł, a szczególnie ostatni jego człon, nie jest przypadkowy i napisany, aby brzmiało fajnie czy aby oddać hołd Mezowi. Głównym atutem wersów Marta są panczlajny (lub jak ktoś lubi punchline’y) no i braggadacio jest dominującym elementem tego wydawnictwa. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to strasznie oklepane i bardzo łatwo pisać jest kawałki w tym stylu. Zdarzają się także inne Herezje, jak ta płyta Meza, na ten temat, ale odstawmy to na bok. Jak ma się talent lub stara się ciężko i próbuje dać od siebie wiele, to można stworzyć coś naprawdę mocnego. Gospodarz kompilacji właśnie jest takim typem. Potrafi zarzucić bardzo mocną, trafną, czasami naprawdę wgniatającą w fotel linijką. Podstawą są tutaj bitewne wersy, w których raper komplementuje swoje umiejętności i jechanie na wack MCs. Czuć w tekstach pewność siebie. Jedną z jego inspiracji jest Chino XL, a więc Bóg pod względem panczy. Myślę, że jakby przetłumaczyć Latynosowi teksty Marta, mając na uwadze, że jest tak naprawdę jeszcze amatorem, bo nie ma stażu i dopiero zaczyna nagrywać, Chino byłby mile zaskoczony. Co mi się szczególnie podoba w linijkach na ,,Od Zera Do Panczlajnera” to szeroka gama odwołań i porównań. Występują porównania odnoszące się do wielu dziedzin np. piłka nożna, koszykówka, rap, historia, filmy i jeszcze znalazłoby się sporo opcji. To tylko świadczy o wszechstronności i pomysłowości rapera. Kolejnym znakiem charakterystycznym tekstów są także kondensacje znaczeniowe wbite w porównania. Dla mnie to wielki plus, dla większości pewnie minus i tzw. suchary, ale o tym nawet nie chcę mi się pisać, bo szkoda słów.

Napisałem, że braggaadacio jest dominującym elementem na kompilacji, ale nie jedynym. Znajduje się także kilka innego typu kawałków. Mamy numer ,,Nadzieja”, który jest bardzo fajną i ciekawą historią w zabawny sposób wyjaśniającą, skąd wzięło się powiedzenie ,,nadzieja matką głupich, ,,Dokąd Idziesz Polsko”, będącym refleksją na temat naszego narodu, która szczególnie mi się spodobała. Niby nic takiego, bo każdy wie, że jest źle, ale ja bardzo lubię i się jaram, jak ktoś potrafi mądrze przełożyć w dobry rymowany tekst swoje przemyślenia. Nie mogę także nie wspomnieć o ,,Gdy Wszystko W Dupie Mam”, w którym Mart zapodał świetną zwrotkę, przynoszącą na myśl zwrotkę VNM’a z ,,Jestem Swój”. Jest to bardzo życiowe, gdyż każdy czasami ma taki stan jak bohater notki w swojej zwrotce. Zwróciłbym także uwagę na follow-up do ,,Ebonics” Big L’a w drugiej zwrotce ,,Eyes Wide Open”. Jak wygląda sprawa z techniką? Wygląda dobrze, bo chłopak przywiązuje wagę, aby nie klepać prostych rymów. Nierzadko można usłyszeć ładnie złożony podwójny. Najlepszymi trackami pod tym względem wydały mi się być ,,Dziś W Moim Mieście” i ,,Po Swojemu”. Teraz przytoczę kilka moich ulubionych linijek z ,,Od Zera Do Panczlajnera”.

ciągniecie mnie na dno zapominacie jednak
że w wodnym środowisku wyrastają mi skrzela

twoje skille mniejsze niż Bushwick Bill
robisz bragga? szkoda, że nie ma panczy w tym

mam taki przepych skillsów w każdym moim tracku
że Barok jest epoką średniowiecznych zamków

gdybym był ateistą, to byłbyś moim Bogiem
bo koleś, Ty nie istniejesz przy mikrofonie

masz takie szanse ze mną w beefie i bitwie
jak niewidomy, nawlekając nitkę na igłę

Powszechnym jest, że jak zaczyna się nagrywać, to robi się to pod kradzione bity. Tutaj jednak sytuacja nie jest do końca taka. Są zapożyczone od innych wykonawców podkłady jak ,,Płonie Takt” (Drake - ,,Over”), ,,Po Swojemu” (Jurassic 5 - ,,What’s Golden”) czy też kawałki, w których tytułach jest nazwa bitu zapożyczonego jak ,,D.O.A. Freestyle”, jednak to nie wszystko. Mamy także kilka autorskich produkcji. Muszę przyznać, że trzymają niezły poziom, a szczególnie warto zwrócić uwagę na kawałki ,,Dokąd Idziesz Polsko” i ,,Epicentrum”. Pierwszy bit został wyprodukowany przez DJ Weedera, natomiast drugi El Matadora. O jakości tego pierwszego typu podkładów (w sensie nie swoich) nie ma co dużo mówić, bo musi być porządna. Moimi ulubionymi są te z ,,I Got 5 On It Freestyle” oraz ,,Ręce W Górę”. Flow gospodarza na pewno jeszcze nie jest takie, jakie on sam chciałby. Jest dużo czasu na jego udoskonalanie, co nie znaczy, że jest asłuchalne (lubię to słowo). Mart sobie radzi poprawnie na bitach, z reguły trafia w nie i nawet jak można czasami dostrzec usterki czy niedociągnięcia (np. płynność), to nie rażą mnie jakoś. Ja się cieszę, że jest progres w porównaniu z pierwszymi kawałkami. Dodam, że w tracku ,,Płonie Takt” pojechał na kilka temp i m.in. przyśpieszył, co dość dobrze wyszło. Głos koleżki mi się bardzo podoba, bo jest dość charakterystyczny i fajnie mi się go słucha. Nad dykcją zawsze można jeszcze popracować. Przed ostatnią częścią recenzji powiem kilka słów o niektórych gościach. Nie zabrakło Jaszczura, który wypadł nawet nieźle, choć flow w porównaniu do Marta słabsze. Występ w ,,Ręce W Górę” dobry, a w ,,Zwij Nas (Remix)” mnie denerwuje. Jak już jestem przy ,,Zwij Nas (Remix)”, to z gości w ogóle do gustu nie przypadł mi Hekt-X. Za to na plus zaskoczył mnie Favoryt, które jakieś tam kawałki słyszałem 4 lata temu i były lipne, a na ,,Od Zera Do Panczlajnera” wypadł najlepiej z gości.

Ogólnie mówiąc jestem zadowolony. Wiadomo, że nie jest to perfekcyjna płyta, która od razu wytyczy nowe szlaki i każdemu przypadnie do gustu, ale nie o to chodzi. Mart nie jest profesjonalistą (chociaż życzę mu, aby zrobił karierę), aby oceniać to wszystko w mega rygorystycznych standardach, porównując do albumów Mesa czy tam innego czołowego polskiego rapera. Najważniejsze jest, że kompilacja mi się podoba i nie jest to spowodowane faktem, że znam autora. Są porządne pancze, jest dobra technika składania rymów, nie najgorszy flow i spoko bity. Wadą jest, że sporo kawałków słyszałem i słuchałem kilkakrotnie wcześniej, dlatego też nie jestem w stanie łyknąć tej produkcji do końca na raz. Nie ma to jednak większego wpływu na ocenę. Nie dam niesamowicie wysokiej noty, bo zawsze może być lepiej i myślę, że będzie.

7/10


PS: Link do pobrania http://www.speedyshare.com/files/26426236/Mart_-_Od_Zera_Do_Panczlajnera.rar

środa, 19 stycznia 2011

3X Krazy - For Your Mind

1)Buy U Some feat. Lady Unique
2)Eastside
3)Flow-A-Matic feat. Suga-T
4)Funk N 4 Nothin feat. Yukmouth, Too Short, Harm
5)They Love 3 feat. Mr. Spence
6)Went That Way (Remix) feat. Harm
7)Eaz Up P's Up feat. Father Dom, Mike Marshall
8)Keep Running feat. Mike Marshall
9)Hood Smoke
10)Boyz N Blue
11)Hoes N Playas feat. Mike Marshall


3X Krazy, o! Dla mnie też zaskoczenie, ale to nie pomyłka. To, co napiszę będzie dotoczyło właśnie 3X Krazy. Jest to ekipa, która reprezentuje Oakland, a więc są przedstawicielami Bay Arena. Tej gangsterskiej Bay Arena. Zadebiutowali dobrą epką ,,Sick-O” w 1995 roku, a członkami zespołu byli Keak da Sneak, B.A. i Agerman. Jeżeli chodzi o późniejsze produkcję, to z tych, które można określić jako long playe, wydali 4. Ostatni album ujrzał światło dzienne w 2000 roku, w którego nagraniu nie brał udziału B.A. Następnie chłopaki wydali 3 kompilację i każdy członek rozpoczął owocne kariery solowe. No i teraz wrócę do drugiego zdania w tej notce, a więc do owego zaskoczenia, bo tym niewątpliwie był fakt, że ekipa wznowiła działalność po ponad dekadzie milczenia. Wielkim fanem gangsta-rapu nie jestem, ale na tyle pozytywnie zaskoczyła mnie ta wiadomość, że nie wahałem się ani chwili, aby sprawdzić, co tam nowego 3X Krazy nagrali. Należy dodać, że wszyscy członkowie zespołu są obecni na krążku.

Tekstowo sprawy mają się co najmniej dobrze. Keak de Sneak, B.A. i Agerman niczym nie zaskoczyli, ale także niczym nie rozczarowali. Wspominają trochę o swoim mieście, a więc tzw. representing obecny jest w ,,Buy U Some”. Nie brakuje linijek, w których manifestują swoją uliczną siłę, mówiąc, że nie warto z nimi zadzierać i co może się stać z tymi, którzy jednak będą chcieli beefu - ,,Eastside”. Można usłyszeć kawałek utrzymany w klimacie osiedlowo-skrętowo jak ,,Hood Smoke”, nie brakuje też kilku słów na temat suczek, co słychać w ,,They Love”. Pojawia się także wzmianka o policjantach, a mówiąc konkretnie uciekaniu przed nimi opowiedzianym w trzech epizodach w ,,Boyz N Blue”. Spuentowane jest to tekstem, że tylko idioci dają się złapać panom w mundurach. Ja jeszcze nie miałem okazji przed nimi uciekać, więc nie dałem się złapać i na szczęście w oczach koleżków, o których piszę notkę, nie jestem debilem. Dla wybrednych jest nawet coś głębszego, a więc historia dorastania opowiedziana osobno przez każdego członka zespołu w ,,Keep Runnin’”. Jak widać tematyka typowa dla gangsta-rapu, ale wszystko brzmi bardzo dobrze no i różne aspekty są poruszone. Biorąc pod uwagę, że kawałków na materiale jest jedynie 11 nie bije z nich monotematyczność.

'keep on running my brother' is what I heard from a friend of me
game is what he was telling me, I still won’t listen and rebelling, G
I’ve been on the block, trying to get my cash on
but if a nigga would step, I guess I’d get my blast on
I was a youngsta up to getting pays
look out for the po-po’s and don’t knows, when I was trying to make a demo tape
game got recognized, but I can see in my mama’s eyes that she didn’t realize
I was a star in disguise, growing up on welfare
gonna screw a nappy hair, this shit ain’t fare

Chyba nie ulega wątpliwości, że najlepiej wyprodukowaną płytą 3X Krazy był pełnowymiarowy, oficjalny debiut, a więc ,,Stackin’ Chips”. Było raczej pewnym, że nie wiadomo, jakby ktokolwiek się starał (wiem, że raczej nie byli to członkowie grupy, bo za produkcję poprzednich materiałów odpowiadali inni bijmejkerzy, a wiodącym był niejaki Tone Capone), tak dobrego brzmienia na albumie chłopaków nie da rady usłyszeć. Jak sytuacja wygląda na ,,For Your Mind”? Są gęsto ułożone hi-hity, są dobre, wyraziste basy, są chilloutowe dźwięki, które myślę, że z czystym sumieniem można nazwać funkowymi. Tak więc jest to, czego można było się spodziewać po ekipie. Słychać to doskonale w ,,Boyz N Blue”, ,,Funk N 4 Nothin’’, ,,Went That Way (Remix)” (remix ich, moim zdaniem, najlepszego numeru ,Hit The Gas”) ,,Keep Runnin’”, ,,Hood Smoke” (przesadzam? Nie sądzę, wymieniam dalej), ,,Buy U Some” i ,,Hoe’s Playas”, będącymi najlepszymi podkładami na krążku. Ogólnie dominuje raczej spokojna i łagodna muzyczna atmosfera i mimo że bitów nie można określić mianem doskonałych, nie ranią moich uszu, a wręcz przeciwnie. Słucha mi się ich bardzo przyjemnie. Czuję, że te wszystkie obecne dźwięki coś ze sobą niosą i nie są jedynie chaotycznym zbiorem zebranym do kupy. Są dopracowane. Zresztą wymieniłem ponad połowę podkładów, wymieniając te najlepsze, a to o czymś świadczy. Pod względem flow oczywiście postacią wiodącą jest Keak da Sneak, który przewija najwięcej zwrotek ze wszystkich członków. Sposób jechania po bitach w pewnych momentach trochę odbiega od tego, do czego zdążył raper przyzwyczaić, ale można odnaleźć w nim szczyptę (albo półtorej, skumaj follow-up do Shebena!) nietuzinkowości i wariactwa, co świetnie słychać chociażby w ,,They Love”. Pozostała dwójka artystów nie budzi większych zarzutów w kwestii flow. Nie jest trudno ich rozróżnić, gdyż każdy jest raczej charakterystyczny, ale nie występują we wszystkich kawałkach razem. Chyba, że coś mi umknęło. Wspomnę jeszcze o refrenach w stylu R&B, które kilkukrotnie pojawiają się na płycie, ale to nie jest zaskoczeniem. Poza tym mi się podobają.

,,For Your Mind” to płyta, którą przesłuchałem jako pierwszą z 2011 roku w zagranicznym rapie. To płyta, która przełomu w tej muzyce ani nawet w twórczości 3X Krazy na pewno nie dokona. To płyta, która powinna przypaść do gustu tym, którzy cenią sobie i lubią wcześniejsze dokonania chłopaków. To płyta, która spodobała mi się i dobrze rozpoczęła rok 2011 w rapie z USA. To płyta, której daleko od wybitności, ale jest solidna. Porządne, dopracowane brzmienie, spoko gangsterskie linijki przewinione w poprawnym sposób i bardzo fajnym klimat. Idealnie takiego albumu słuchałoby mi się na grillu przy browarach i kiełbasach w lato. O tym jednak mogę pomarzyć i zostaje mi słuchanie ,,For Your Mind” w pokoju. Chciałem dać 8/10, ale niestety za drugim i następnymi razami całość nie siadła mi tak świetnie jak za pierwszym. Mimo wszystko prawie 60 minut rapu na 11 numerów to sporo.

7/10

PS: Nie ma jeszcze żadnego kawałka na youtube, dlatego daję oryginalną wersję ,,Went That Way".

poniedziałek, 17 stycznia 2011

18 kolejka Bundesligi

Piątek

Runda wiosenna w lidze niemieckiej zaingurowała meczem na szczycie, w którym trzeci Bayer Leverkusen podejmował pierwszą Borussię Dortmund. W składzie gości od pierwszej minuty wystąpiła cała trójka Polaków i Lewandowski zagrał w końcu na swojej nominalnej pozycji. Do przerwy utrzymywał się wynik bezbramkowym, ale w drugiej części spotkania goście udowodnili swoją wyższość i zdobyli 3 bramki w pierwszych 10 minutach. Aptekarzom na otarcie łez zostało honorowe trafienie KieSlinga. Podopieczni Jurgen Klopp’a rozpoczęli rundę rewanżową bardzo dobrze, gdyż nie tylko wygrali wysoko na trudnym terenie, ale też byli lepsi praktycznie w każdym elemencie gry od swoich przeciwników. Należy zaznaczyć także, że w składzie Borussi nieobecny był Kagawa, który pojechał na Mistrzostwa Azji.

Sobota

Wolfsburg, który już bez Edina Dzeko, który jak wiadomo przeszedł do Manchesteru City, mierzył się na własnym obiekcie z Bayernem. Bawarczycy po prostu musieli tutaj zdobyć 3 punkty, mając na uwadze piątkowe zwycięstwo Borussi Dortmund. Nowy i najprawdopodobniej jedyny nabytek Monachijczyków – Luis Gustavo – rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, podobnie jak Robben. Jednak Holender musiał wejść już w 25 minucie przy prowadzeniu gości 1:0, ponieważ ciężkiej kontuzji doznał Ribery. Przechodząc do setna sprawy, Bayern nie wygrał kolejnego wygranego meczu. Po dobrej pierwszej połowie, nie licząc zmarnowanego karnego przez Lahma i słabszej końcówki, w której to dla gospodarzy karnego nie trafił Grafite, Wilki w drugiej odsłonie meczu zdołali wyrównać w końcówce. Obronienie mistrzostwa przez graczy Van Gaala jest chyba już tylko marzeniem.

Beniaminek ST. Pauli w obecności prawie 25 tysięcy kibiców nie przystępował do pojedynku z mającym za sobą bardzo dobrą rundę jesienną Freiburgiem w roli faworyta. Najlepszy strzelec gości, a więc Cisse, nie wykorzystał rzutu karnego, co się zemściło, bo następnie jego zespół stracił bramkę. Ostatecznie napastnik Freiburga mógł się cieszyć, gdyż zdobył 2 gole dla swojej ekipy – na 1:1 i na 2:2, więc uratował remis dla przyjezdnych.

Jakby ktoś przed sezonem powiedział, że pojedynek między Stuttgartem, a Mainz będzie to rywalizacja drugiego od końca zespołu Bundesligi z drugim od początku (jakby to nie brzmiało koślawie), nikt by w to nie uwierzył. Jednak faktów nie da się zataić i tak właśnie było. Okazji z obydwu stron na zdobycie bramki nie brakowało, ale to zespół gospodarzy okazał się być bardziej skuteczny i skromnie wygrał 1:0 po golu wprowadzonego Harnika. Dla VFB to zwycięstwo jest bardzo cenne. Może okaże się światełkiem w tunelu, bo nikt sobie nie wyobraża, że kolejny wielki niemiecki klub znowu spadnie do drugiej ligi.

Werder, który miał fatalną rundę jesienną, chciał rozpocząć od zwycięstwa rundę wiosenną. Przyszło im grać z Hoffenheim, a więc dość wymagającym przeciwnikiem. Gospodarze nadal muszą radzić sobie bez Naldo, ale i tak ich defensywa kadrowo lepiej wyglądała niż w większości spotkań na jesieni. Dodatkowo odszedł od nich Almeida. Nie przeszkodziło to jednak Bremeńczykom w zdobyciu 3 punktów, jednak rzutem na taśmę, bo Frings zdobył gola na 2:1 w doliczonym czasie gry. Teoretycznie Werder ma większe szansę na zajęcie miejsca w pierwszej piątce ligi, niż Bayern na obronienie mistrza, więc jest możliwość, by uratować jeszcze sezon.

Norymberga podejmowała Borussie M’gladbach i była faworytem. Sytuacja jednak przybrała nieoczekiwany obrót, gdyż goście szybko zdobyli prowadzenie, którego nie oddali do końca. Gospodarze przeważali, stwarzali sytuacji, ale nie byli w stanie pokonać bramkarza przyjezdnych nawet z rzutu karnego. Był to już 4 niewykorzystany karny w tej kolejce Bundesligi. Borussia odnosi 3 zwycięstwo w lidze w sezonie, ale nadal okupuje ostatnią lokatę.

W ostatnim i chyba najciekawszym sobotnim spotkaniu Schalke grało z Hamburgiem. Oba zespoły miały coś do udowodnienia i lekkim faworytem byli gospodarze, chociaż tak naprawdę żaden rezultat nie powinien być traktowany jako niespodzianka. Lepiej zaprezentowało się HSV, które zasłużenie zdobyło 3 punkty, wygrywając 1:0. Gracze Magatha zaliczyli falstart, a sam szkoleniowiec przed rozpoczęciem rundy rewanżowej powiedział, że jak jego ekipa wygra pierwsze 3 mecze, to ma szansę walczyć o piąte miejsce. Obecnie tracą do niego 8 punktów, więc mimo wszystko nic nie jest naprawdę stracone.

Niedziela

W pierwszym niedzielnym meczu o godzinie 15:30 w Frankfurcie drużyna gospodarzy podejmowała Hannover. Faworytem byli podopieczni Mirko Slomki i nie zawiedli. Już po 21 minutach prowadzili 2:0, a gola ustalającego wynik spotkania zdobyli w 89 minucie. Dzięki temu zwycięstwu Hannover obejmuje fotel wicelidera. Eintracht spada na 8 miejsce, co i tak jest dobrym wynikiem.

FCK1 dość nieoczekiwanie tylko remisuje 1:1 u siebie z FC Koln, w składzie którego zadebiutował Sławomir Peszko, wychodząc w pierwszym składzie. Gospodarze nie mieli jednak łatwego zadanie, gdyż od 39 minuty musieli radzić sobie w 10 po czerwonej kartce dla Lakicia. Napierali w drugiej połowie, ale nie udało im się zdobyć trzech punktów.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek

1)Borussia D. – 46 punktów
2)Hannover – 34 punkty
3)Mainz – 33 punkty
4)Bayer – 33 punkty
5)Bayern – 30 punktów
_____________

14)Wolfsburg – 20 punktów
15)ST. Pauli – 18 punktów
16)Kolonia – 16 punktów
17)Stuttgart – 15 punktów
18)Borussia M. – 13 punktów

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek.

Strzelcy:

Cisse – 15 goli, Freiburg
Gekas – 14 goli, Eintracht
Gomez – 12 goli, Bayern
Lakic – 11 goli, Kaiserslautern
Ya Konan – 10 goli, Hannover

niedziela, 16 stycznia 2011

VNM - De Nekst Best

1)To Mój Czas feat. DJ Medyk
2)Flaj
3)Chora Ambicja feat. Tomson
4)Cypher feat. Pezet, Mes, Pyskaty, DJ Medyk
5)Widzę Ich
6)Mikrofon 2
7)Róże Betonu feat. Włodi
8)Skąd Spadli
9)Podziemie
10)Oltajmerz feat. Niger, Boxi
11)Flesze feat. Nata
12)Nic Nie Przychodzi Łatwo feat. Hi Fi Banda
13)Lawa
14)K2
15)Nie Mów
16)Placek Z Haszem (Grube Jointy) (Bonus Track)


VNM czyli Tomasz Lewandowski, urodzony 25 stycznia 1984 roku w Elblągu. Nagrywać zaczął już w wieku 16 lat i wydał, będąc członkiem grupy o nazwie K2F, 3 płyty. Zapoznałem się z tymi materiałami niedawno i muszę powiedzieć, że spodziewałem się czegoś o wiele gorszego, a dobrze mi się słuchało. Venom był zdecydowanie najjaśniejszym punktem ekipy. Potem przyszła kolej na 834, w którym raper nagrał 4 albumy. Skład zespołu nie był stały, bo np. ,,Where Have You Been” to 834 jako VNM i Denver, a ,,Kolumny Płoną” to 834 w składzie VNM, Boxi, Denver i Bober (którego Tomek ,,pozdrawia” na prezentowanym w notce krążku). Potem naszła kolej na solo artysty, a więc ,,NSPC”, od którego tak naprawdę zaczęła się moja przygoda z muzyką VNM’a pod koniec 2007 roku. Pewien internetowy ziomek pokazał mi kawałek ,,Przyjaciel”, który mi się bardzo podobał, więc postanowiłem pobrać cały album i się nie zawiodłem. Jednak okres totalnego jarania się Venomem, przypadł na końcówkę 2008 roku, kiedy szczególni bliski był mi numer ,,Centymetr”. Kilka miesięcy później okazało się, że V wraca do gry i planuje wydać ,,Niuskul Mixtape”. Sporo numerów wyciekło do neta przed premierą, ale nie przeszkodziło mi to jarać się tym materiałem na całego. Miała również w tamtym czasie premiera pierwszego klipu rapera ,,Kambek jak Dżejzi”. Potem był współgospodarzem mixtapu Prosto wraz z Sokołem i został członkiem wytwórni, w której jutro będzie miała oficjalna premiera legalnego debiutu ,,De Nekst Best”. To zaczynam.

Co do tekstów, to na początku zacznę od pewnej ciekawostki. Przed wyjściem albumu, przeczytałem na forum jedną wypowiedź, która brzmiała mniej więcej tak: jak usłyszę słowo ,,Jimson”, to przestaję słuchać i usuwam płytę z dysku. Chłopak może spać spokojnie, bo Venom nie wspomniał nic o Jimim, chociaż uważam, że w jednym numerze powinien to zrobić, ale o tym napiszę za chwilę. Gospodarz krążka lirycznie zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Odnoszę wrażenie, że pod tym względem to jego najlepsze dzieło w życiu. Niebanalne zwrotki, złożone rymy (oczywiście jest kilka takich, które wydają się być złożone na siłę, ale mnie to nie razi, bo jest ich mało i nikną w tłumie innych świetnych wersów), jednak mało jest kondensacji znaczeniowych wbitych w porównania. Z drugiej strony jest ich wystarczająco, aby niejeden niekumaty słuchacz sobie z nich szydził, nie mając zielonego pojęcia, że takie zabiegi stosuje nie jeden jego amerykański idol. No i chyba najważniejsza rzecz, która cechuje teksty na płycie to wszechstronność tematyczna. W tracku ,,Widzę Ich” znajduje się świetna i celna obserwacja z perspektywy zwykłego człowieka. Przecież czasami każdy z nas, kiedy idzie ulicą czy jedzie autobusem lub tramwajem, widząc rożnych ludzi, snuje domysły na temat ich żyć, jak im się wiedzie itd. No i zapewne tak jak VNM, każdy z nas myli się w 99 procentach, co do naszych przypuszczeń. Warto zwrócić uwagę na bardzo ciekawy i nowatorski konceptowo ,,K2”, w którym raper opisał swoją drogę od pierwszej płyty K2F, aż do dzisiaj. Przedstawił ją jako wspinaczkę na tytułowy szczyt, a w tekście umieścił w pomysłowych kontekstach nazwy wszystkich materiałów, które nagrał. Zarówno solowo jak i z innymi ziomkami. Nie zabrakło także tego, z czego chyba Tomek jest najbardziej znany, a więc mocnego bragga. Tutaj wyróżniłbym dwa numery. Po pierwsze, singlowy ,,To Mój Czas”, który jest potężnym kopem na klatę, takim jaki daje Waszka G. Po drugie, ,,Cypher” z gościnnym udziałem Pezeta, Mesa i Pyskatego. Poza tym ,,Mikrofon 2” to kawałek, na który czekałem najbardziej po zobaczeniu tracklisty, będący follow-up’em do ,,Mikrofon” z ,,Where Have You Been”. VNM opowiada o tym, co się z nim działo od wyjazdu do Anglii w 2005 roku w wakacje, aż do dziś. No i właśnie tutaj, moim zdaniem, mógł wspomnieć o beefie z Jimsonem, bo to było istotne wydarzenie w jego karierze. Zwrócę uwagę jeszcze na ,,Flesze”, które są najbardziej refleksyjną nutą na płycie. Głównym wątkiem utworu jest upływanie czasu, wspomnienia, które pozostają nam w głowie. Numer ma bardzo osobisty charakter, bo Venom odwołuje się do swojego życia. Jest jeszcze kilka innych tematycznie kawałków, ale o nich nie będę pisał, bo musiałbym w sumie przedstawić wszystkie tracki z krążka.

na moją szesnastkę w zimę wypiłem kilka win
nie wjebano mnie do MTV na Sweet Sixteen
w grę nie wchodziły JD, Jim Beam
ale parę zimnych piw na bloku, nie na Fidżi, i
śniły mi się te filmy mi, tak realne jak na DVD
że kiedyś wyobraźnia daje CV mi
nie mieli tego ci, co siedzieli przed TV, Ty,
dzieci Neo, jakby zrodziła ich Trinity

reagowałem spontanicznie na każdy sukces jakbym miał ADHD
a kiedy patrzę tam wstecz ledwo uśmiecham się
życie powinno powiedzieć mi ,I owe you”
bo zamiast uśmiechu dostałem slideshow
nie robiłem wielu zdjęć to źle
bo w pamięci za parę lat tych zdjęć będzie o wiele mniej
dobrze, że mikrofon moje wokale utrwala
on da mi to czego nie da mi żaden aparat

,,De Nekst Best” został wyprodukowany przez szeroką szerzę bitmejkerów. Swoje cegiełki dołożyli tacy ludzie jak DJ 600V, Denver, Kazzushi czy Yogoorth. Dobranie sporej ilości producentów zapewne było spowodowane chęcią, aby materiał brzmiał różnorodnie. Ta sztuka się udała, bo podkłady są różnorodne. Jest lajtowny, przynoszący w pewnych momentach na myśl orientalny styl ,,Flaj”, spokojny, z partią pianina i wyważoną perkusją ,,Flesze” doskonale pasujący do melancholijnej tematyki, a ponda to brudnawy, wręcz idealny pod cwaniakowatą nawijkę ,,Cypher”, z dubstepowymi naleciałościami ,,Nie Mów”, bujający i szybki ,,To Mój Czas” i, moim zdaniem, najbardziej wyrazisty bit na płycie ,,Mikrofon 2”. Nie ma powielania schematów, ale czy jakość brzmienia jest na wysokim poziomie, bo to też jest przecież ważne, jak nie najważniejsze? Jest. Ja jestem zadowolony, każdy podkład bardzo mi się podoba i nie odczuwam braku profesjonalizmu. Oczywiście są takie, które mniej lubię jak ,,Lawa” i takie, które bardziej jak ,,Widzę Ich”. Jeszcze powiem kilka słów na temat bitu z ,,Mikrofon 2”. Liczyłem, że będzie on refleksyjny, zbliżony do pierwszej wersji kawałka, dlatego na początku nie wkręcił mi się. Obecnie wiem, dlaczego bit jest taki jaki jest. Od wakacji 2005 do stycznia 2011 kariera i życie VNM’a potoczyło się tak jak on tego chciał, dlatego warstwa brzmieniowa w tym tracku nie może być smutna. Teraz nawijka. Kojarzysz drogi słuchaczu takie coś jak ,,To Ja Mam Flow”? To jeden z kilku naprawdę dobrych kawałków O.S.T.R’a z ostatnich 5-6 lat. Jednak bardziej chodzi mi o nazwę tej nuty, pod którą VNM jak nikt inny może się podpiąć, ponieważ on ma FLOW. Gospodarz materiału nic sobie nie robi z podkładów i ujeżdża je z polotem, gracją, stylem, finezją itd. Świetnie potrafi oddać emocje, co doskonale widać w ,,Nic Nie Przychodzi Łatwo” – te bardziej negatywne czy w ,,Oltajmerz” – te pozytywne. Z werwą i energią płynie w ,,To Mój Czas” czy ,,Cypher”. To tylko przykłady, bo raper odnajduje się w każdym numerze doskonale. Dodatkowo, zdecydował się na niekonwencjonalny, jak dla niego, zabieg w ,,Podziemie”. Mianowicie podśpiewuje refren i na moje wyszło mu to cudownie. Wkręcił mi się refren ostro w banię. Nie spotkałem się ogólnie z wieloma negatywnymi opiniami, co do barwy głosu Venoma, która mi się bardzo podoba. Kwestia dykcji? Ja nie mam z nią problemów. Perfekcyjna nie jest, ale wychodzi z obronną ręką przed określeniem jej seplenieniem czy chociażby niewyraźną.

Zanim napiszę kilka podsumowujących zdań, wspomnę o gościach. Najlepiej wypadli, wg mnie, Pezet oraz Włodi. Pierwszy zapodał kapitalnie złożone technicznie braggowe wersy z wybitnym, agresywnym, pewnym siebie flow. Włodek, jak na siebie, pięknie techniczne pojechał. Pyskaty i Mes także na wysokim poziomie. Ciekawy byłem, jak poradzi sobie Boxi, który nie tykał mikrofonu już od 5 lat, a szczególnie Niger, który nie robił tego od prawie 9. Oboje wypadli poprawnie, a muszę powiedzieć, że Niger mnie zaskoczył, bo zarapował lepiej niż się spodziewałem. Oczekiwania i apetyty na legalny debiut Tomka były ogromne. Ja z uwagi, że Venom to jeden z moich ulubionych polskich raperów, miałem naturalnie gigantyczne. Nie zawiodłem się, bo ,,De Nekst Best” to płyta kompletna i murowany kandydat do albumu roku 2011 w Polsce. Bardzo dobra warstwa muzyczna, każdy kawałek ma swój specyficzny klimat i jest wszechstronnie tematycznie, a flow to ogień przebrzydły, który hula. Osobiście mówiąc, nie sądzę, aby jakakolwiek inna produkcja mnie tak zajarała i wywarła takie wrażenie. VNM udowodnił mi, że cały czas pnie się w górę i jest jednym z najlepszych raperów w historii polskiego rapu.

10/10

piątek, 14 stycznia 2011

10 najlepszych kawałków 2010 roku w Polsce

Znowu jestem na polskim podwórku i tym razem zrobię listę 10, moim zdaniem, najlepszych kawałków, jakie wyszły w zeszłym roku. Tym razem ułożyłem je w kolejności, bo było to o wiele łatwiejsze zadanie, niż w przypadku tworzenia kolejności w temacie o najlepszych numerach z USA. Oczywiście wiadomym jest, że różnica między np. 2 i 8 miejsce jest znacząca, natomiast pomiędzy np. 3 i 4 nie aż tak. Naturalnie postarałem się, aby na liście żaden raper/zespół się nie powtarzał, by zachować różnorodność. Zaczynam więc zabawę:

1)Laikike1 – Level 2up

Na miejscu pierwszym znalazła się pozycja, która jest dla mnie szokiem. W zasadzie podwójnym szokiem, bo po pierwsze relatywnie niedawno zapoznałem się z muzyką Laika, a po drugie nie przypuszczałem, że w 2010 roku wyda luźny joint, który tak mi się spodoba. Szczególnie charakterystyczne u rapera, który reprezentuje Jelenią Górę, są trudne teksty. W takiej konwencji jest utrzymany oczywiście ,,Level 2up”, który jest łagodniejszym muzycznie i pod względem flow follow-up’em do już kultowego, wg wielu słuchaczy, ,,Level up. Obydwa kawałki wyprodukował Bober. Muszę przyznać, że nie rozkminiam sporej ilości linijek Laika w ,,Level 2up”, ale mimo wszystko jaram się niemiłosiernie. Artysta psioczy m.in. na poziom polskie sceny oraz beef Tedego z Peją. Ktoś mógłby określić rapera w odniesieniu do tego tracku, jak kiedyś nawinął pewien poznański raper – co to za MC, co jak Lepper tylko pieprzy, pięknie zrymowany, lecz niestety puste wersy. No i miałby bez wątpienia racje po części. Jednakże ten lekko przeintelektualizowany bełkot, który jest świetnie zrymowany i dobrze nawinięty pod kapitalny bit, powalił mnie na kolana. Dlatego numer 1 bez wątpienia.

a propos Bukowski bardzo poczytny w liceum
co jest, kurwa, żałosne jak potyczki pionierów
po piętnastu latach dają zwrotki, że idź w pizdu
na szesnastu lata lepiej użytkownik Ślizgu
po dekadzie ponad czuję się jak tetryk z majkiem
nie czuję syntezatora, czuję, kurwa, cięty sampel


2)Solar & Białas – Olejmy Jutro (D87 Rmx)


Kolejny kawałek, który mnie niesamowicie zaskoczył. Natrafiłem na niego przez przypadek, już nawet nie pamiętam, w jaki sposób, ale zajarał mnie momentalnie. Trzeba jednak wziąć poprawkę, że chodzi mi o remix zrobiony przez D87. Jest on o stokroć lepszy od oryginalnej wersji numeru, którą obczaiłem później. Generalnie ,,Olejmy Jutro” opowiada o szczęśliwym do bólu związku dwóch osób, którzy są tak w sobie zakochani, że nie obchodzi ich nic poza tym. Oczywiście heteroseksualnym związku, który rodzi się przez przypadek – chłopak postanawia wyruszyć w podróż, mając na wszystko wyrąbane, zacząć nowe życie i spotyka dziewczynę, w której się zakochuje i od tamtej pory stają się dla siebie całym światem. Nie jest to w żadnym stopniu jakiś cukierkowy miłosny numer, chociaż po moim opisie na taki może się wydawać. Bit mocno kopie, chłopaki potrafią pod niego porządnie nawinąć ciekawe i niebanalne wersy, które świetnie budują atmosferę. Dodatkowo najlepiej słuchać tego tracku z fantastycznym, najlepszym, jaki w życiu widziałem, teledyskiem. Mimo że pierwotnie nie był robiony pod ten numer, to pasuje idealnie.

ruszamy w trasę czuję, że to jest ta chwila
ruszamy w trasę zobaczyć, jak się żyje w filmach
mam prawo jazdy fury jeszcze nie mam swojej ale
jeden nierozsądny ziomek pożyczył mi Corollę
już jesteśmy na trasie, sto sześćdziesiąt na blacie
i tylko na Twoją prośbę nie cisnę więcej, choć da się
tracę zasięg, ginie już polski operator
opuszczam to państwo, co działa jak paralizator


3)Słoń & Mikser – Szczerze

Ja ogólnie jestem fanem refleksyjnego rapu. Cenię sobie szczególnie numery, w których raper mówi o sprawach osobistych, smutnych, z którymi mogę się utożsamić, bo mam tak podobnie na co dzień. Kawałki o takiej tematyce są dla mnie kwintesencją rapu. ,,Szczerze” jest dokładnie takiego typu trackiem. Mając na uwadze, że autorem jego jest bezpardonowy i ,,horrorcorowy” Słoń, cieszę się podwójnie, bo raper udowodnił, że nie tylko potrafi nagrać numer w innej konwencji, ale także umie zrobić to bardzo porządnie. To, o czym reprezentant Poznania rymuje w tym utworze jest bardzo celne. Mówi m.in., żeby nie przejmować się rzeczami, na które nie mamy wpływu, co jest bardzo ładnie powiedziane, ale trudne do wykonania. Odwołuje się również do samego siebie, mówiąc że czasami ma momenty, w których jest przygnębiony i jest mu bardzo ciężko. Mimo że nagrywa hardkorowy rap, jest tylko człowiekiem tak jak ja czy Ty i ma problemy. Mikser umieścił w bicie świetne pianino, a cuty, które służą jako refren, są trafnie dobrane.

na pewno znasz takie noce ten destrukcyjny moment
w którym każda myśl waży grubo ponad tonę
i czy tego chcesz ty czy jesteśmy tacy sami ziomek
nasze serca pompują krew, a łzy są słone
wiem, że czasem sam tonę w morzu złych myśli
i jedyne, co z tego mam to psychiczne blizny


4)Tede – Inne Getto


Poza podium, ale naturalnie nie poza listą jest Jacek Graniecki i jego ,,Inne Getto”. Zdecydowanie jeden z najlepszych kawałków w dyskografii Tedego. Bez problemu umieściłbym go nawet w pierwszej 10, chociaż zrobienie takiej klasyfikacji byłoby trudne. ,,Inne Getto” to numer, który jest wymierzony, jak już zresztą pisałem w poprzedniej notce, w ludzi, którzy zgrywają wielkich uliczników. Narzekają, że mają ciężko, że mieszkają w gettach, a tak naprawdę nie mają o tym większego pojęcia. Raper poświęca też dużą część kawałka na opowieść o swojej przeszłości, o tym jak sam kiedyś wychowywał się w blokach i jak naprawdę sytuacja wyglądała. Nie użala się nad swoim losem, ale przedstawia niekolorową rzeczywistością, do której nie chce wracać, a swoje osiedle nazywa syfem, labiryntem betonowych płyt. Trzeba przyznać, że jest to bardzo inteligentny track. Okraszony doskonałym, raczej spokojnym bitem Sir Micha, po którym Tede płynie powoli, zapodając swoje wersy.

jednych starzy pracowali, innych starzy chlali
ale każdy nas się zaliczał do naszych, czaisz?
nikt z nas nie patrzył, kim są kumpla rodzice
kurwa, mieliśmy przecież jedną piaskownicę
społeczeństwa przekrój na od dziecka na osiedlu
ty nie masz o tym pojęcia, więc się dzieciak nie pluj


5)RPS – Tylko PEJA

Żaden kawałek z ,,Czarnego Września” raczej nie miał szans się tutaj znaleźć, mimo że jest kilka naprawdę świetnych, ale ogólnie żaden z nich nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia jak ,,Tylko PEJA”. Jest to także diss, ale wymierzony nie w Tedego, a w chłopaków z Pariasa – Włodiego (który sam się wtrącił niepotrzebnie), Eldo (który w zasadzie mógł siedzieć cicho, bo Peja go nie zaczepił jakoś wyzywająco) i Pelsona. Diss trwa prawie 11 minut, a więc Rychu zrobił coś niekonwencjonalnego na polskiej scenie, czego jeszcze nie było. No tak, ale czy 11 minutowy diss może być konkretny z celnymi argumentami i panczlajnami? Oczywiście, że tak. Peja wyszedł obronną ręką i pozamiatał. Są trafne personalne pojazdy m.in. wytknięcie Eldo, że czci islam, a pije wódkę, czy Pelsonowi, że sprzedawał pirackie kasety. Można usłyszeć dobre pojazdy m.in. tekst z klimą o Włodim (jak ktoś tego nie zrozumiał, to polecam posłuchać pierwsze płyty Molesty) czy nazwanie Pelsona anonimem (jak ktoś nie ogarnął, to polecam sprawdzić, w jakiej wytwórni Pelson wydał solówkę). Wiadomo, że żaden diss nie jest idealny i można by tutaj znaleźć słabsze punkty, ale ogólnie jest to świetny kawałek, którym Peja zdeklasował Parias.

ten diss jest prezentem, chciałeś być el presidente
a zwyczajcie zamkniesz gębę jak na trasie z 52 Dębiec
dziś Rysiu przy bębnie, który gra hymn zwycięski
czy czuję się lepszy? tak, bo jestem, wierz mi!
beef to nie facebook, na kilogramy mam tekstów
na takich leszczy, molesterów i Leszków


6)VNM – To Mój Czas


Venom to raper, którego determinacja w dążeniu do celu jest nieporównywalna z żadnym innym artystą na polskiej scenie. Już spokojnie dekadę na scenie, mnóstwo projektów w podziemiu, jeden z najlepszych beefów pod względem poziomu artystycznego w kraju z Jimsonem, odejście i powrót do rapgry, a nadal bez legalnego wydawnictwa. To jednak zmieni się już w najbliższych dniach, bo już 17 stycznia będzie miała premiera jego pierwszego legalnego krążka ,,De Nekst Best”. Opisywany numer jest pierwszym singlem promującym. Kawałek to typowe bragga, w którym Vał wychwala swoje umiejętności, które niewątpliwie posiada. Robi to przy pomocy bardzo dobrej techniki składania rymów oraz płynnym i wysokich lotów flow (jest z Elbląga, ale flow to Nowy Jorku, synu!). Raper w swojej karierze ma sporo kawałków, w których się chełpi, ale robi to stylowo i ciekawie, a poza tym ten track jest specjalny, gdyż stanowi wstęp do pierwszej legalnej płyty. Dla mnie bit, flow i tekst to ogień… ogień przebrzydły!

tak, Prosto label, lamy tu mówią may-day
bo mam promocję, a wiedzą, ile zrobiłem bez niej
już czas odliczać, moja kariera to
bomba z zegarem, który zaraz przestaje tykać
i czuję zapach wiktorii
zawsze byłem na szlaku po czek, nie pomyliłem trajektorii


7)PIH – Zgniłych Sumień Cmentarz


Nie było szans, aby nie znalazł się na mojej liście kawałek z mojej drugiej najlepszej płyty roku 2010. Fakt, jest on dość nisko, mając na uwadze, co napisałem o ,,Dowodzie Rzeczowym Numer 1” powyżej. Nie zmienia to faktu, że jest zarąbisty i został wyróżniony. Poza tym niełatwo było mi wybrać jakiś numer z albumu Piha, bo jest tam sporo bardzo mocnych kawałków, a cały krążek jest generalnie równy. ,,Zgniłych Sumień Cmentarz” jest nutą przemyślaną, spokojną, przedstawiającą trudy życia. Niby banał, ale PIH zobrazował to wszystko na tyle barwnie i powiedziałbym nawet, że ekspresyjnie, iż brzmi to wprost fantastycznie. Wadą może po części być głos rapera, który w sumie bardziej wydawałoby się, że pasuje do ostrzejszych tekstów, ale i w tych głębszych odnajduje się co najmniej dobrze. Podoba mi się bardzo przeciąganie wyrazów, które dobitniej podkreśla problemy zawarte w utworze.

fakty, wiem jak jest, dzieciak, studzą
złe rzeczy przytrafiają się dobrym ludziom
wymaga ofiar życia w okopach
jedno wiadomo - ponad wszystko honor
sami siebie pokonujemy przez nokaut
i zostawiamy ziemię spaloną


8)Kobra – Witamy W Mieście

No i na miejscu ósmym trzeci, obok Pei i Słonia, reprezentant Poznania. Już ostatni na szczęście, jak nie lubisz poznańskiej sceny. Albumu Kobry słuchało mi się naprawdę dobrze, bo to porządny materiał i szczególnie w kwestii produkcyjnej bardzo dopracowany. Zastanawiałem się, jaki numer tutaj umieścić, bo w grę wchodził także ,,Miejski Vibe” na najlepszym bicie, jaki dane było mi słyszeć rok temu. Zdecydowałem się jednak na ,,Witamy W Mieście”, którego głównym motywem jest reprezentowanie miasta, gdyż uznałem, że najpóźniej znudzi mi się ze wszystkich tracków Kobry. Ma dobry, bujający, dynamiczny bit, na którym raper odnajduje się jak na swojej dzielnicy. No jak wiadomo, ,,Witamy w Mieście” ma wideoklip.

co znów do majka zdzieram na tej przejebanej pętli
na żywo z miasta grzechu kilka wersów nieśmiertelnych
dla wiernych prawdziwych z dedykacją jak Funkdoobiest
i lecę z interesem, który szybko trzeba ubić
i znów pijemy wódkę w ulubionym składzie bracie
u koleżka na kwadracie z oka widok wciąż niezmienny
masz tu wers kolejny, a po chwili stawiam kropkę
dzielnica inspiruje tak, że mam kolejną zwrotkę


9)Małolat & Pezet – Nagapiłem Się feat. Małpa

,,Dziś W Moim Mieście” to dla mnie chyba największe rozczarowanie zeszłego roku na polskiej scenie. Nie jest to mimo wszystko zła płyta, bo Małolat ma lepsze teksty niż na poprzednim albumie i lepiej wypada od brata, ale ja spodziewałem się czegoś innego. Innego klimatu i w ogóle. Temu albumowi czegoś brakuje. Jednak nie brakuje mu kawałka, który okazał się być jednym z 10 najlepszych 2010 roku. Zacznę od bitu, który jest wręcz magiczny. To chyba jedyny godny konkurent dla ,,Miejski Vibe” o miano muzycznego podkładu roku. Głównym tematem numeru jest kwestia obserwacji najbliższego, otaczającego świata i wyciągania z tych obserwacji wniosków, które na ogół nie są zbyt pozytywne. Pojawiła się ostatnio kwestia czy Małolat skopiował po chamsku kilka wersów z książki Łysiaka, czy też należy traktować je jako follow-up? Ciężka rozkmina, ale ja bym rzekł, że to bardzie jest zżynka niż typowy follow-up, gdyż patrząc na cały koncept kawałka, te linijki są kluczowe. Ja i tak się tym jaram, ale mam na uwadze, że Małolat postąpił nieładnie. Poza tym najlepszą zwrotkę dał dla mnie Małpa.

mam pokój z widokiem, do którego nie przywykłem
a nie mogę zamknąć okien, jakby zawiesił się system
krążę tam i z powrotem wzrokiem między blokiem a boiskiem
gdzie dzieli flotę osiedlowy establishment
dziś znowu sztucznie zmniejszam wielkość źrenic
bo nie chcę patrzeć na świat, którego nie zdołam zmienić


10)POE – Nie Odejdę Stąd

Tak właśnie jest, proszę państwa. Listę zamyka kawałek Ostrego i Emade, który wskoczył na nią rzutem na taśmę, bo usłyszałem go dopiero na początku bieżącego roku. Poza tym jeden mój internetowy ziomek nagrał pod ten bit swój kawałek i mówiłem mu, że wypadł lepiej niż Ostry, a teraz nie byłbym już tego taki pewien, bo mimo wszystko zwrotki i nawijka Ostrego mi się niesamowicie wkręciła. Ogólnie cały numer mi się wkręcił i się nim jaram ostro (czujesz grę słów?). Jednakże główną zaletą tego tracku jest fantastyczny bit. Spokojnie może walczyć o miejsce numer 3 w rankingu najlepszych podkładów zeszłego roku. Dodam także refren, który niesamowicie mi się spodobał, w którym jest głos jakieś babki o ksywie Marika. Nie interesuje mnie, kto to jest, ale się tym jaram. O.S.T.R. w kawałku zapodał fajną zabawę słowem, a jego flow… nigdy nie będzie już takie jak na pierwszych 4 płytach (z szczególnym uwzględnieniem pierwszych 2), ale tutaj mnie nie denerwuje.

jak batonik, to Bounty
jak znajomi, to blunty
dla łakomych podatny
jak masz dzwonić to z karty
jeśli styl – na Tabasco
jak w klubie, to nocą
jak mix, to z Holandią
jak trunek – alkohol

__________________

To wszystko dzisiaj. No i to wszystko, jeżeli chodzi o jakiekolwiek podsumowania 2010 roku. Zarówno w USA jak i w Polsce. Teraz skupię się na innych tematach. Nara.