niedziela, 12 grudnia 2010

15 kolejka Bundesligi

To odrabiam zaległości!

Piątek

Zmagania na boiskach w Niemczech rozpoczęły się od w sumie niezbyt ciekawie zapowiadającego się spotkania, w którym mierzyło się dwóch beniaminków. St. Pauli podejmowało Kaiserslautern i piłkarze gospodarzy wywalczyli 3 punkty, wygrywając skromnie 1:0. Są to cenne oczka, gdyż walka o byt w Bundeslidze dla nich potrwa pewnie do ostatnich kolejek.

Sobota

Stuttgart potrzebował zwycięstw jak ryba wody, bo sytuacja piłkarzy Jensa Kellera była po prostu katastrofalna. Zdobycie pełnej puli w meczu z dobrze grającym w tym sezonie Hoffenheim, na pewno nie należało do najłatwiejszych. Mimo lepszej gry, większej liczby stworzonych dogodnych okazji, przewagi jednego zawodnika od 41 minuty, ekipa VFB nie była w stanie osiągnąć korzystnego rezultatu. Remis 1:1 na pewno nie satysfakcjonuje kibiców na Mercedez-Benz Arena.

Wilki ostatnio remisują mecze, Werder w poprzedniej kolejce zwyciężył, ale postawa obydwu ekip pozostawia wiele do życzenia. Ciężko było wskazać faworyta, ale chyba lekkim był zespół Wolfsburga. Trzeba przyznać, że to jeden z najgorszych spotkań w tym sezonie pod względem skuteczności. Zarówno piłkarze gospodarzy jak i gości mieli mnóstwo dobrych sytuacji oraz po jednym rzucie karnym, a i tak bohaterami meczu zostali bramkarze - Benanglio i Wiese. Padł wynik 0:0.

Eintracht podejmował przed własną publicznością niespodziewanego, ale konsekwentnie utrzymującego swoją pozycję, wicelidera z Mainz. Skibbe i jego piłkarze jednak nie przestraszyli się rywali i zwyciężyli 2:1. Gekas zdobył swojego kolejnego gola w sezonie (po kontrowersyjnym rzucie karnym) i ma ich na koncie już 13. FSV mimo porażki pozostaje na drugim miejscu w ligowej tabeli.

Kilka tygodniu temu wydawało się, że Hannover wrócił do normalności, a więc będzie już przegrywał mecz za meczem, jednak rzeczywistość okazała się inna. Trener Slomka i jego podopieczni znowu wygrywają i mimo że do przerwy Borussia M’gladbach prowadziła 1:0, goście dali radę strzelić 2 bramki, które dały im 3 punkty. Hannover jest wysoko w lidze i nie ma raczej szans, aby rundę jesienną zakończyć poniżej strefy pucharowej.

24 tysiące kibiców zasiadło na stadionie w Freiburgu, mając nadzieje zobaczyć jak ich pupile po dwóch ostatnio porażkach, w końcu zwyciężają. Rywalem gospodarzy był Hamburg, a więc trudny, ale nierówno poczynający sobie przeciwnik. Papiss Cisse już w 4 minucie zdobył gola, który okazał się być zwycięskim trafieniem i zarazem 11 w Bundeslidze. Gospodarze to obok Mainz jedyny zespół w pierwszej lidze niemieckiej, który jeszcze nie zremisował spotkania, co jest zaskakujące.

Godzina 18:30 przyniosła niekwestionowany hit 15 serii spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech. Bardzo słabo radzące sobie Schalke podejmował przed własną publicznością też niezbyt imponujący Bayern, ale ostatnio grający o wiele lepiej niż na początku sezonu. Pierwsze 45 minut to totalna dominacja mistrzów kraju, ale to, co wyczyniał w bramce gospodarzy Neuer przechodziło ludzkie pojęcie i nie pozwoliło Bawarczykom cieszyć się z prowadzenia. W drugiej części meczu podopieczni Magatha zagrali inteligentnie i mieli też sporo szczęścia, bo udało im się wykorzystać 2 sytuacje, a więc wszystkie, które sobie w zasadzie stworzyli. Druga sprawa, że Monachijczycy byli cieniem siebie z pierwszej połowy, a Mario Gomez zaliczył niestety bardzo słaby występ, mimo że nie uznano mu jednego gola w końcówce meczu, dopatrując się spalonego, którego nie było. Zespół Van Gaala ostatecznie przegrał kolejny wygrany mecz w tym sezonie. Kiedy się to wreszcie skończy?

Niedziela

Kiessling jest cały czas kontuzjowany, ale w zespole Bayeru Leverkusen ma kto strzelać gole. W pojedynku na Bay Arena z Kolonią w dość trudnych, bo śnieżnych warunkach, robili to Helmes, Barnetta i Reinartz. Nie było to jednak gładkie zwycięstwo, bo goście także trafiali do siatki i mimo że końcowy rezultat to 3:2 dla Aptekarzy, Koziołki miały sporo szans, aby doprowadzić co najmniej do remisu. FC Koln wraca znowu do strefy spadkowej, natomiast Bayer utrzymuje trzecią lokatę.

Norymberga miała w zasadzie niewykonalne zadanie w meczu zamykającym 15 kolejkę spotkań, bo przyszło im zmierzyć się z grającą futbol nie z tej ziemi Borussią Dortmund. Pierwszy raz w tym sezonie w lidze Lewandowski wyszedł od pierwszej minuty, a Mohammed Zidan po kilkumiesięcznej, bardzo ciężkiej kontuzji, w pojawił się w kadrze ponownie. Lewy strzelił bramkę, a goście oczywiście zwyciężyli po raz 13. Przewaga punktowa drużyny Kloppa nad Bayernem wzrosła do 17 punktów i chyba tylko niesamowita forma tych drugich i kryzys pierwszych sprawi, że Bawarczycy obronią tytuł.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek.

1)Borussia D – 40 punktów
2)Mainz – 30 punktów
3)Bayer – 29 punktów
4)Hannover – 28 punktów
5)Freiburg – 24 punktów
____________

14)ST. Pauli – 17 punktów
15)Schalke – 16 punktów
16)Stuttgart – 12 punktów
17)Kolonia – 12 punktów
18)Borussia M – 10 punktów


Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraze, Spadek.

Strzelcy:

Gekas – 13 goli, Eintracht
Cisse – 11 goli, Freiburg
Dzeko – 9 goli, Wolfsburg
Almeida – 9 goli, Werder
Lakic – 9 goli, Kaiserslautern
Gomez – 9 goli, Bayern

poniedziałek, 29 listopada 2010

14 kolejka Bundesligi

Piątek

Mainz mierzyło się na własnym, lekko ośnieżonym obiekcie z ekipą Norymbergi, której ostatnio nie idzie. Gościom nie poszło także w tym spotkaniu, gdyż przegrali 0:3 i była to ich trzecia porażka z rzędu. FSV natomiast po kilku razach, kiedy wracali na tarczy, zwyciężają już drugi raz pod rząd. Punkty bardzo cenne, bo pozwalają im utrzymać pozycję wicelidera oraz powiększyć przewagę nad resztą stawki.

Sobota

Na Allianz Arena zgromadzeni kibice oczekiwali zwycięstwa Bayernu. Rywalem był Eintracht, a więc zespół, którego nie można było lekceważyć, ale zdecydowanie w zasiągu Bawarczyków. Gospodarze zagrali świetny mecz i wypunktowali piłkarzy Michaela Skibbe aż 4:1. Van Buyten, który ewidentnie zawinił przy, jak się potem okazało, honorowym trafieniu Gekasa (już 12 bramka tego zawodnika w sezonie), został zmieniony w przerwie meczu. Może w końcu Van Gaal przejrzy na oczy i nie będę musiał oglądać Belga w podstawowym składzie. Ogólnie sytuacja w drużynie z Monachium wydaje się być ustabilizowana i mimo trudnego wyjazdu za tydzień do Gelserkinchen liczę na komplet punktów.

Aż 6 razy bramkarze musieli łącznie wyjmować piłkę z siatki w rywalizacji Hamburga z Stuttgartem, z wyniku której zadowoleni mogli być jedynie gospodarze, gdyż zwyciężyli 4:2. Duży wpływ na przebieg spotkania miała czerwona kartka w 16 minucie dla Marici za obrazę sędziego, w momencie kiedy właśnie po trafieni Rumuna VFB prowadziło 1:0. HSV dzięki zdobyciu pełnej puli nie traci kontaktu z górną częścią tabeli, natomiast podopieczni Kellera idą konsekwentnie na dno tabeli. Jak na razie zwolnienie Christiana Grossa nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

W bardzo dobrej formie ostatnio jest skrzydłowy z Bay Arena – Sidney Sam. W 14 kolejce ligi niemieckiej jego Leverkusen pojechało do Hoffenheim zmierzyć się z zespołem gospodarzy, który podobnie jak Bayer, jest w czołówce tabeli. Sam zdobył pięknego gola, już piątego w sezonie, goście prowadzili nawet 2:0, ale Wieśniaki walczyły do końca i udało im się ostatecznie doprowadzić do zasłużonego remisu.

Hannover poradził sobie bez problemów z Freiburgiem, ogrywając przyjezdnych 3:0. Mikro Slomka znowu przeżywa radosne chwile, bo jego podopieczni w ostatnich trzech kolejkach zainkasowali komplet punktów. Freiburg natomiast pozostaje obok Mainz jedyną ekipą, która w tym sezonie w Bundeslidze jeszcze nie zremisowała.

Felix Magath przystępował do pojedynku z Kaiserslautern na Wzgórzu Becenberg z uśmiechem na ustach. Nic dziwnego, bo wydawało się, że Schalke w końcu na pewno łapie rytm meczowy i będzie tylko zwyciężać. Po raz pierwszy szkoleniowcowi gości uśmiech zniknął z twarzy w 8 minucie, kiedy Lakic pokonał Neuera. Magath nie spodziewał się chyba nawet w najgorszych koszmarach, że uśmiech z jego twarzy zniknie jeszcze tego popołudnia aż czterokrotnie, bo właśnie jeszcze 4 bramki zdobyli piłkarze FCK1. 5:0 to pogrom. Pozostaje się tylko zapytać i co dalej z Schalke?

Ostatnim pojedynkiem sobotnim było spotkanie na Signal Iduna Park, gdzie spotkały się dwie Borussie. Ta z Dortmund zajmował pierwsze miejsce w tabeli, natomiast ta z Monchengladbach także pierwsze, ale jakby odwrócić tabelę. Zwycięzca mógł być tylko jeden i faktycznie zespół gospodarzy, w którego składzie od początku zagrali Piszczek oraz Błaszczykowski, pokonał przyjezdnych 4:1, ale musieli gonić wynik, gdyż to Borussia M. pierwsza zdobyła gola. Sen Jurgen Kloppa o mistrzostwie Niemiec staje się coraz bardziej realny, bo Dortmundczycy grają kosmiczny futbol i nie zwalniają tempa. Za tydzień pojadą do Norymbergii i nie sądzę, by nie wygrali.

Niedziela

Werder w lidze nie był w stanie wygrać w ostatnich 4 spotkaniach. Ich przeciwnicy, a więc beniaminek ST. Pauli w ostatnich 5 meczach. Musiało nastąpić w Bremie przełamanie i raczej na korzyść gospodarzy, którzy, mimo że bez sporej liczby podstawowych graczy przystępowali do tego spotkania, byli faworytami. No i Werder wygrał pewnie 3:0, a wszystkie gole zdobył Almeida. Thomas Schaaf i jego piłkarze w środę pożegnali się z europejskimi pucharami i muszą teraz skupić się w stu procentach na lidze, bo szansa nawet na trzecie miejsce nadal jest.

Wilki notują już trzeci remis z rzędu, tym razem nie będąc w stanie ograć słabszy personalnie zespól Kolonii na ich obiekcie. Zespół Wolfsburga mimo wszystko w tym sezonie zawodzi, bo mają spory potencjał kadrowy, ale nie przekłada się on na wyniki. Na pocieszenie mogę dodać, że trafienie Cicero na 1:1 z przewrotki, to najpiękniejsza bramka 14 kolejki w Niemczech. Koziołkom punkt zdobyty w tej rywalizacji daje wyjście ze strefy spadkowej, ale nie sądzę, że po 34 serii spotkań znajdą się poza nią.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek.

1)Borussia D. – 37 punktów
2)Mainz – 30 punktów
3)Bayer – 26 punktów
4)Hannover – 25 punktów
5)Bayern – 23 punkty
___________

14)ST. Pauli – 14 punktów
15)Schalke – 13 punktów
16)Kolonia – 12 punktów
17)Stuttgart – 11 punktów
18)Borussia M. – 10 puntków


Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europy, Baraże, Spadek.

Strzelcy:

Gekas – 12 goli, Eintracht
Cisse – 10 goli, Freiburg
Dzeko – 9 goli, Wolfsburg
Almeida – 9 goli, Werder
Lakic – 9 goli, Kaiserslautern
Gomez – 9 goli, Bayern

niedziela, 28 listopada 2010

Wyze Mindz - World Meltdown

3 listopada napisałem, że recenzji albumów z 2010 roku pojawi się jeszcze maksymalnie 7. Mijają równe 3 tygodnie od tamtego czasu i ja dopiero tworzę pierwszą takową notkę. Nie sądzę, że do końca wykorzystam limit, jaki sobie ustaliłem, bo do końca roku został jedynie miesiąc i poza płytą Wyze Mindz na sto procent zajmę się krążkiem ,,Leftovers” od The Scale Breakers (chociaż to Kanada, a nie USA) oraz prawdopodobnie przedstawię najnowsze dokonanie K-Rino. To są 3 pozycje i zostawiam sobie ewentualnie jedną czy dwie alternatywy, jakbym się skusił, aby sprawdzić jakiś krążek, który ujrzy światło dziennie w przeciągu miesiąca i mnie niesamowicie zaciekawi. Przechodząc jednak do rzeczy, a więc do ,,World Meltdown” od ekipy Wyze Mindz. Chłopaki reprezentują Dirty South, gdyż są z Południowej Karoliny, a ich ksywy to Unkn?wn i Apacalypze. Prezentowany album na pewno nie jest ich scenicznych debiutem, gdyż w 2007 roku wydali ,,Universal Invasion”, ale niestety nie wiem, czy to jedyne, co wcześniej nagrali. W każdym razie, jak sama nazwa kolektywu wskazuje, ich muzyka nie ma nic wspólnego z bling blingiem. Zacierałem ręce i liczyłem na kawałek dobrego conscious rapu, ale trochę się rozczarowałem.

Może i czynnikiem, który determinuje w sporym stopniu moje rozczarowanie i niedosyt wynikający z warstwy lirycznej jest bariera językowa. Native speakerem nie byłem, nie jestem i nie będę, ale swoje potrafię wynieść z tekstów. W tym przypadku jest kilka kawałków, z których ciężko jest mi cokolwiek wynieść. Podczas słuchania miałem wrażenie, że raperzy tworzą zbyt skomplikowane, przekombinowane, zawiłe i wyidealizowane linijki. Oczywiście nie działo się to w każdym numerze, ale znajduje się kilka takowych, które są dla mnie za trudne w odbiorze np. ,,Phaze1”. W sumie tak naprawdę w tym tracku nie ma jakiegoś do przesady wyrafinowanego słownictwa, ale nie potrafię odnaleźć w tym spójnej całości. Podobnie jest w ,,Pure Rap” czy ,,Reach Out”. Z kawałków, które okazały się nie być dla mnie wielkim wyzwaniem, jeżeli chodzi o odszyfrowanie głównej myśli, wyróżniłbym ,,1 Day”, traktujący o nieuchronności śmierci, ,,Reflecion”, który jest osobistym, a zarazem ogólnikowym rozważaniem na temat świata czy też ,,A Dream”, podkreślający wartość marzeń, będący smutną refleksją o rzeczywiści, z wypowiedziami KRS One’a między zwrotkami. Znalazłoby się jeszcze parę przykładów na obydwie strony, ale na tym kończę.

I live in a place where homeless stay next door to the rich folks
and death still walks by my side holding a pitchfork
maybe I’m just losing my mind or seeing clearly
maybe I’m revealing all the lies, but y’all don’t hear me
where broken dreams are used like concrete to pave the roads
when you stuck inside a hell-hole, money’s got control

Rzadko się zdarza, że warstwa tekstowa nie przypadnie mi do gustu. Szczególnie jak słucham truskulu, ale bywa. Na całe szczęście brzmienie ,,World Meltdown” nie jest przekombinowane, przeintelektualizowane ani ciężko strawne w odbiorze nawet w jednej setnej procenta. Co więcej, to właśnie muzyka jest największą zaletą albumu, bo ciężko znaleźć chociaż średni podkład. Materiał to jeden z najlepiej wyprodukowanych krążków bieżącego roku. Można usłyszeć świetnie ułożone werble i sporo żywych, organicznych dźwięków, które sprawiają, że brzmienie to prawdziwa uczta dla uszów. Szkoda tylko, że chłopaki postawili na nieprzystępność liryczną, bo zmarnowali wiele fantastycznych podkładów, a szczególnie ,,A Dream” i ,,Blaw” – kwintesencja piękna, mimo że styl bitów odmienny. Pierwszy numer jest spokojny i refleksyjny, natomiast drugi daje kopa. Flow jednego z chłopaków (niestety nie wiem, który jest który) jest dla mnie wypadkową nawijki Vinnie Paza i Busta Rhymes’a. Za sposobem jechania po bitach tego drugiego nie przepadam, ale na szczęście proporcje podobieństwa układają się mniej więcej 70% - 30% na korzyść członka Jedi Mind Tricks. Czasami zdarza się, że Unkn?wn i Apacalypze rapują w bardzo podobny sposób i niełatwo mi ich rozróżnić. Głównym czynnikiem, który jednak pozwala im ich odróżnić, jest chrypka w głosie jednego z nich.

Przesłuchałem materiał dwukrotnie i zrobię to jeszcze raz czy dwa w całości ze względu na kapitalne brzmienie. Możliwe, że z kolejnym przesłuchaniem lepiej zrozumiem warstwę liryczną, ale raczej na bank nie będę się już na niej skupiał tylko delektował podkładami. Jakbym ktoś zadał mi pytanie i spytał się, czy jakbym mógł cofnąć czas, to bym nie sprawdzał tej płyty, odpowiedziałbym bez wahania jak Gural – gdybym mógł cofnąć czas, pewnie nic bym nie zmienił. Warto było przesłuchać ten materiał przede wszystkim ze względu na wybitną produkcję. Nawijka chłopaków tak samo nie wadzi, więc ogólnie więcej pozytywów niż negatywów. Jednakże teksty staram się traktować jako najważniejszy element rapu i nie mogę dać wysokiej oceny, skoro one mi w pewnym stopniu nie podpasowały.

6/10

piątek, 26 listopada 2010

Subway - On The Right Track (2008)

1)On The Right track feat. Guy Woods
2)Free
3)Get It Right feat. Narai
4)Only Way
5)Small Town Talent
6)Sorry To Interupt Interlude
7)Cash Rules
8)Trash Can
9)Not Your Average
10)Do You Remember?
11)Raise Your Head
12)Karma feat. Skulastic
13)Need A Change
14)Any Better
15)Yeah
16)Sunny feat. Guy Woods
17)Each Day
18)Outro feat. D-Rec

Masta Ace i Cunninglynguist w kawałku ,,Seasons” nawijali m.in., że rap jest pewnego rodzaju cyklem. Cyklem pór roku. Są lepsze momenty (ciepłe, słoneczne lato), gorsze momenty (zimna, mokra jesień), jednak wszystko i tak wróci do swojej esencji (wiosny). Chłopaki wierzyli, że już najwyższy czas, aby cykl rozpoczął się po raz kolejny. Wierzyli, bo to było aż 7 lat temu. Obecnie mamy 2010 rok i mimo że faktycznie wyszła spora ilość naprawdę wartościowych produkcji, które by podeszły autorom wspomnianego powyżej kawałka i wpasowały się idealnie w konwencje nieskazitelnego rapu, to jednak ich siła rażenia jest zdecydowanie zbyt niska, aby można było z czystym sumieniem stwierdzić, że cykl się znowu rozpoczął. Siła jest zbyt niska, gdyż jest wypierana przez rzesze raperów, których muzyka nie ma zbytniej wartości, aczkolwiek jest niezwykle popularna.

Jednym z tych albumów, który jednak można zaliczyć do najwyższej półki rapowej jest ,,On The Right Track” Subwaya. Co prawda raper nie pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, ale z Kanady, a konkretnie prowincji o nazwie Kolumbia Brytyjska. Nie jest mi wiadomo tak naprawdę wiele na temat życia Kanadyjczyka poza tym, że jest biały, prezentowany materiał jest jego debiutem na scenie, obecnie mieszka w Niemczech i jest członkiem grupy The Scale Breakers wraz z Guy Woods (o którym jeszcze wspomnę w recenzji) oraz Junebug & Big Sleepers. Mówiąc szczerze to mi nic nie mówi, ale zamieszczam to w charakterze informacyjnym. Płytę polecił mi mój najwierniejszy czytelnik i komentator, którego w tym momencie pozdrawiam. Czy była to trafiona rekomendacja? A czy coś, co zwie się jazz-rapem może nie spotkać się u mnie z aprobatą? No właśnie.

Skoro już wspomniałem, że krążek na pewno zostałby uznany przez Masta Ace’a i chłopaków z Cunninglynguist jako ten, który rozpoczyna tudzież współtworzy owy cykl, który it’s about to start over, teksty nie będą dotyczyły ulic. Ja osobiście nie chcę przez to powiedzieć, że gangsta-rapowe wydawnictwa nie mogą być uznane za esencję muzyki, ale chodzi o to, że Masta i zespół z Georgii są dalecy od takiej stylistyki w swoich tekstach, a nawet mają na koncie po jednej zaczepce w stronę gangsta-rapu. Jeden ma frontalny atak, natomiast drudzy zdecydowanie mniej. Dobra, nie ma co robić z tego filozofii. Subway to perfidny truskulowiec, który porusza się po płaszczyźnie tematycznej znanej prawie każdemu. Co oczywiście nie znaczy, że robi to w nudny, bezbarwny, wtórny, mało oryginalny, prosty, oklepany, banalny (dopisz ile chcesz negatywnych przymiotników, bo mi się pomysły skończyły) sposób.

By potwierdzić ostatnie zdanie, zacznę z grubej rury od powołania się na najbardziej oryginalny i refleksyjny kawałek na płycie - ,,Karma”. Może nie każdy wie, co znaczy tytułowe słowo, a jest to ważne w zrozumieniu przesłaniu numeru, więc wyjaśnię, zżynając bezpośrednio z wikipedii. Karma jest to przyczyna – rozumiana w sensie przyczyny i skutku. Czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście, jakie sprowadza na siebie i innych. No właśnie. Przedstawiany track traktuje właśnie o tym, jak czasami w naszym życiu mają miejsce najbardziej niespodziewane i oczywiście negatywne wydarzenia, które są konsekwencją tak zwanej złej karmy. Nie da się od tego uciec, ale można znaleźć ukojenie np. w muzyce czy czymkolwiek, co sprawia nam przyjemność. Ja tak właśnie interpretuję tę nutę, więc proszę nie traktować tego jako prawdę objawioną. Jako że gościnnie udziela się raperka o ksywie ,,Skulastic” muszę podkreślić jej bardzo dobry występ i udaną zwrotkę, ale nie przytoczę jej linijek, bo to Subway jest gospodarzem i ma pierwszeństwo.

that’s what happens when Karma gets you back
and relax, listen to issue it’s no action within you
it’s active, it’s directional behaviour, find your saver
is it love or is it music is it love for the music?
whatever it’s just choose it

Jak typowy, a raczej lepiej byłoby znowu powiedzieć perfidny truskulowiec, artysta na albumie składa hołd muzyce rapowej, czuje się dumny z faktu, że może być jej częścią. W utworze ,,Only Way” wynosi hip hop na piedestał i mówi, że jest dla niego inspiracją życia. Tak to podobne treści można odnaleźć w takich trackach jak ,,On The Right Track” czy ,,Cash Rules”. Znajduje się także podnoszący na duchu, pozytywny numer ,,Free”, w którym Subway przede wszystkim manifestuje, że jedyne, o co prosi to bycie wolnym, bo wolność jest dla niego bardzo ważną wartością. Mówi, że jest zadowolony ze swojego życia i nic by nie zmieniał, jakby miał okazję cofnąć czas, mimo że zdaje sobie sprawę, iż egzystencja to także problemy. Zależy mu jednakże zarazem na tym, by świat stał się lepszym miejscem. Także o swoim nastawieniu do życiu, włączając w to opinie innych ludzi, opowiada w ,,Yeah”. Kolejną po ,,Karma” głęboką i refleksyjną pozycją na płycie jest ,,Trash Can”. Tutaj Subway wyraża swoje niezadowolenie, bezradność, a wręcz złość związaną z faktem, że czasami, kiedy siada, aby napisać tekst, nic dobrego mu nie wychodzi, bez względu na to jak bardzo się stara. Serwuje bardzo emocjonalny i dobitny opis, którego fragment przytoczę:

I can’t write, I hate this pen, this pad
I can’t do a thing in a labs
something got me going crazy, crazy
fucked up shit running through my head
this is supposed to save me? but it’s not, cuz I can’t start
this writer’s block got me feeling like a retard

Krążek ,,On The Right Track” porusza jeszcze kilka innych kwestii i tematów, o których już nie będę pisał. Jedno mogę natomiast zapewnić – każdy numer pod względem tekstowym jest konkretny, solidny i porządny. Chyba że ktoś nie lubi miłosnych kawałków, to ,,Do You Remember” oceni negatywnie. Dla mnie akurat ta nuta jest jedną z najlepszych na płycie. Jakbym miał napisać kilka słów o rymach, jakie Subway stosuje, to muszę go pochwalić, bo składa dobrze, chociaż daleko mu do mistrzów pokroju Kool G Rapa. Podejście do spraw, o których artysta rapuje na albumie, jest na tyle ciekawe, pomysłowe i otwarte, że bez względu jak wtórny temat by nie został poruszony, brzmi to świeżo. W sumie numery, które traktują o sprawach, które jeszcze nie były w rapie poruszone, można by policzyć na palcach jednej ręki i zostałoby jeszcze trochę palców (co nie może dziwić, bo w końcu rapowych albumów wyszły setki tysięcy), to i tak całościowo warstwa liryczna prezentuje się świetnie i nie nudzi.

Przechodząc do brzmienia, na końcu drugiego (nazwijmy to) paragrafu zdradziłem już co nieco na jego temat, klasyfikując materiał do jazz-rapu. Pisałem także, że wspomnę jeszcze o Guy Woodsie i teraz nadszedł ten moment, bo kolega Subwaya wyprodukował aż 11 numerów, a więc 60 % krążka. Resztę bitów dostarczyli kompletnie mi nieznani ludzie jak Rob The Viking, Moka Only, Jivertion, Lady Beatriss i D-Rec. Nie miałem jednak żadnych obaw, co do jakości brzmienia, mając na uwadze nieznane mi ksywy, bo dziwnym byłoby, jakby raper pokroju Subwaya miał podkłady od znanych producentów. Warstwa brzmieniowa prezentuje się bardzo dobrze. Widać, że bitmejkerzy na czele z Guy Woodsem przyłożyli się do swojej pracy i dostarczyli fantastyczne, miękkie, łagodne, dopracowane, miłe dla ucha bity. Nierzadko na płycie można usłyszeć sekwencje klawiszowe, a ja je uwielbiam, więc tym bardziej jestem zadowolony. Nie brakuje również innych żywych instrumentów, no bo jak w jazz rapie może ich zabraknąć? Najlepsze podkłady są autorstwa Woodsa, a mianowicie ,,Trash Can”, ,,Any Better” oraz ,,Sunny”. Muzyka na ,,On The Right Track” jest jak najbardziej zróżnicowanA i nie można zarzucić jej monotonności i jazdy na jedno kopyto. Są żywe muzycznie tracki jak ,,Sunny” czy ,,Free” oraz te smutniejsze i spokojniejsze jak ,,Raise Your Head” czy ,,Trash Can”. Jednak tak ogólnie to jest lekka przewaga podkładów drugiego typu. Konkludując dywagacje o warstwie brzmieniowe, daję jej wysoką notę.

Została teraz do omówienia sprawa wokalnych umiejętności Subwaya. Po samych komplementach odnośnie tekstów i bitów fajnie byłoby, aby takowe również padły w stronę flow. Od razu mówię, że jest dobrze, ale jak ktoś oczekuje technicznych popisów czy perfekcyjnej kontroli oddechu, to nie tędy droga. Raper wie, jak odnaleźć się na jazzowych podkładach i rapuje poprawnie. Jednak potrafi swoją melodeklamacje urozmaicać, przechodząc nawet do śpiewania. Artysta nie stroni od podśpiewywania i muszę przyznać, że wychodzi mu to naprawdę dobrze. Powiedziałbym, że bardzo melodycznie i nie rani ucha. Dobry przykład śpiewania Subwaya można usłyszeć w ,,Cash Rules”, a najlepiej, moim zdaniem, wyszło mu to w ,,Trash Can” oraz ,,Do You Remember”. Również plusem w kwestii nawijania jest to, iż bardzo dobrze oddaje emocje w tekstach, dlatego też takie kawałki jak ,,Karma” czy ,,Any Better” brzmią wyśmienicie i niezwykle wiarygodnie. Przynajmniej ta jak to odbieram. Jeśli masz inny wzorzec, spoko jak RPS nawijał.

No to dobiłem do końca tej recenzji, którą, mówiąc szczerze, pisałem w dwóch turach. Zacząłem jakoś grubo ponad miesiąc temu do pierwszego fragmentu z tekstów i resztę dopisałem dzisiaj, o porze, kiedy powinienem spać, ale nie śpię. Jest to pierwszy przypadek, kiedy notkę piszę na raty i raczej nie ostatni, jak uda mi się kiedyś dokończyć dość obszerny materiał o beefie Tedego z Peją. W każdym razie przedstawiony tutaj przeze mnie album jest kolejnym dowodem na to, że rap wcale nie umarł i jak się poszuka albo ma się ludzi, którzy pomogą (tak jak w tym przypadku, pozdro Gawi jeszcze raz!), to można znaleźć sporo genialnych płyt wychodzących w obecnych czasach. Ja tym razem wracam do delektowania się jedną z nich!

9/10

czwartek, 25 listopada 2010

Podsumowanie piątek kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów 23 i 24 listopad

Wtorek

Grupa E

Roma 3:2 Bayern

Dla piłkarzy Ranieriego to spotkanie było bardzo ważne, bo w przypadku porażki, a nawet remisu szanse na awans z grupy malały. Do przerwy Monachijczycy grali naprawdę dobrze i prowadzili 2:0 po trafieniach Mario Gomeza, który zdobył swoją kolejno 5 i 6 bramkę w Lidze Mistrzów. To, co zrobili goście po przerwie nie mieści mi się w głowie, bo oddali całkowicie pole gry Włochom, którzy skarcili Bayern, strzelając trzykrotnie. Bawarczykom porażka nie robi żadnych szkód, ale to kolejny przypadek w tym sezonie, kiedy nie są w stanie utrzymać prowadzenia i wygrać wygranego meczu.

Basel 1:0 Cluj

Pojedynek szwajcarsko-rumuński miał znaczenie dla obydwu stron, bo zwycięzca zachowywał szanse na awans, a w przypadku porażki Romy, która jak już wiadomo nie nastąpiła, mógł nawet zrównać się z nią punktami. Wygrała ekipa Basel, a Cluj zaprezentował się z bardzo złej strony, szczególnie jeżeli chodzi o chamskie zachowanie Piccolo na boisku, za co ujrzał czerwoną kartkę oraz skandaliczne wręcz zwierzęce zachowanie trenera. Pan, a raczej wypadałoby napisać goryl, Sorina Cartu zniszczył kawałek swojej ławki rezerwowych, kopiąc ją.

Grupa F

Spartak 0:3 Marsylia

Olimpiqe obecną edycję Ligi Mistrzów zaczął w fatalnym stylu, przegrywając 2 pierwsze spotkania. To jednak się zmieniło od trzeciej kolejki, od której notowali tylko zwycięstwa, a ostatnio pogrom Ziliny 7:0. Sytuacja nie uległa zmianie, bo na sztucznej murawie w Moskwie Marsylczycy nie dali żadnych szans piłkarzom Spartaka i udanie zrewanżowali się za porażkę we Francji w pierwszej kolejce. Już tylko cud może sprawić, że mistrz Rosji zajmie miejsce numer dwa, więc pozostaje Liga Europy na otarcie łez.

Chelsea 2:1 Zilina

To, co ostatnio dzieje się w ekipie The Blues woła o pomstę do nieba. Fatalny styl gry, porażki, brak ławki rezerwowych. Mimo tego w lidze zajmują nadal pierwszą pozycję, a Liga Mistrzów to tylko 2 formalne mecze do zagrania, bo awans już wywalczony. Jednym z tych formalnych spotkań był pojedynek z Ziliną, do którego Chelsea przystąpiła w mocno odmłodzonym składzie. Jednakże nikt nie wyobrażał sobie innego wyniku niż zwycięstwa mistrzów Anglii. Faktycznie, podopieczni Ancelottiego zwyciężyli, ale musieli gonić wynik i bramkę na 2:1 zdobyli dopiero w 86 minucie, mimo że mieli sporo dogodnych okazji wcześniej.

Grupa G

Ajax 0:4 Real

Dla gospodarzy, którzy, mówiąc delikatnie, ostatnimi czasy nie imponują formą i stylem gry, spotkanie z Królewskimi było ostatnią deską ratunku, jeżeli chodzi o zachowanie szans na awans. Nie mogli przegrać, przy okazji licząc, że Auxerre odbierze punkty Milanowi. Niestety, Ajax został wypunktowany przez świetnie grający Real, a Jose Mourinho kazał Xabiemu Alonso oraz Sergio Ramosowi złapać po czerwonej kartce, aby wyczyścili swoje konta przed fazą pucharową. Wyglądało to dość komicznie, ale taki chwyt jak najbardziej dozwolony i jakby nie patrzeć przemyślany

Auxerre 0:2 Milan

Mimo że francuski klub miał po czterech kolejkach jedynie 3 punkty na swoim koncie, szanse na awans nadał były, ale trzeba było pokonać Milan i liczyć na porażkę Ajaxu. Drugi warunek, jak wiadomo, został spełniony, natomiast z pierwszym nie poszło tak łatwo. Co prawda w pierwszej połowie Auxerre miało kilka niezłych okazji, ale ich nie wykorzystało. Goście strzelili po przerwie 2 ładne gole i zapewnili sobie awans do 1/8 Ligi Mistrzów.

Grupa H

Partizan 0:3 Szachtar

Obecna edycja Champions Leauge dla mistrzów Serbii jest koszmarem, który trwa nadal, bo przegrywają już 5 spotkanie z rzędu, mając strzeloną tylko 1 bramkę. Natomiast dla piłkarzy z Doniecka sielanka trwa nadal, ale ironią jest fakt, że mimo 12 punktów na koncie nadal nie jest pewne na sto procent, czy uda im się awansować z grupy.

Braga 2:0 Arsenal

Portugalski Sporting Braga obudził się późno, bo dopiero od 3 kolejki zaczęli wygrywać, ale kontynuują cały czas zwycięską passę. Tym razem pokonali Kanonierów, ale nie można powiedzieć, że było to sprawiedliwe zwycięstwo, bo Londyńczykom przy stanie 0:0 należał się rzut karny. Szanse mistrzów Portugalii na wyjście są mimo wszystko małe, bo muszą wygrać na Ukrainie z Szachtarem różnicą 4 goli, a to wydaje się być nierealne. Chyba że liczą na to, ze Partizan Belgrad zatrzyma na Emirates Arsenal...

Środa

Grupa A

Inter 1:0 Twente

Benitez nie przeżywa ostatnio zbyt wesołych chwil. Mediolańczycy przegrali znowu w Serie A, plaga kontuzji wydaje się nie mieć końca, a styl gry drużyny… jego w zasadzie nie ma. Mówiło się, że pojedynek z Twente miał zadecydować o przyszłości hiszpańskiego szkoleniowca. Mistrz Włoch wygrał to spotkanie, zapewniając sobie awans do fazy pucharowej, a Holendrzy mają miejsce numer 3 na sto procent, bo…

Tottenham 3:0 Werder

Wypunktowany kontuzjami i przede wszystkim epidemią Werder Brema pojechał do Londynu, gdzie jedyną niewiadomą była liczba goli, którą piłkarze gospodarzy strzelą Niemcom. Skończyło się na 3:0, chociaż mogło być więcej, ponieważ Bale nie wykorzystał rzutu karnego. Thomas Schaaf żegna się z europejskimi pucharami w tym sezonie i może to dobrze, bo należy skupić się głównie na Bundeslidze, gdzie Bremeńczykom idzie słabo.

Grupa B

Schalke 3:0 Lyon

Postawa piłkarzy Felixa Magatha w lidze jest jeszcze słabsza od zawodników Werderu Brema, ale w Lidze Mistrzów to ekipa z Veltins Arena spisuje się lepiej, chociaż mają słabszą grupę od Werderu. Pokonując wysoko Lyon, zapewnili sobie awans do fazy pucharowej i obok Bayernu będą drugą ekipą z Niemiec nadal liczącą się w grze. Olimpique mimo porażki także wyjdzie z grupy, ale nie wiadomo, z którego miejsca.

Hapoel 3:0 Benfica

Dla Benfici zwycięstwo miało przyjść gładko, bo Izraelczycy to outsider grupy B. Rzeczywistość okazała się być inna i to skazywani na porażkę gospodarze nie tylko nie przegrali, nie tylko wygrali, ale zmiażdżyli portugalski klub aż 3:0, chociaż goście nie wykorzystani sporej ilości okazji. Dzięki tej wygranej Hapoel zachowuje szanse na zajęcie miejsca trzeciego, a Benfica musi się pożegnać z Ligą Mistrzów.

Grupa C

Rangers 0:1 Manchester

Dla Szkotów spotkanie z Czerwonymi Diabłami było meczem o być albo nie być w kwestii awansu z grupy. Trzeba było wygrać, bo raczej mało kto wierzył, że Valencia nie pokona w Hiszpanii Bursasporu. Rangersi wyszli zbyt defensywnie ustawieni i wielu okazji sobie nie stworzyli, mimo że cała formacja obronna piłkarzy United była złożona z zawodników rezerwowych. Dodatkowo jeden błąd zadecydował o stracie bramki po rzucie karnym, który skutecznie wykonał wracający po kontuzji Rooney.

Valencia 6:1 Bursaspor

Hiszpanie urządzili sobie ostre strzelanie i zmiażdżyli mistrzów Turcji, którzy obok Ziliny są najsłabszą drużyną Ligi Mistrzów. Mając na uwadze powyższe rezultaty do fazy pucharowej awans uzyskał Manchester i właśnie Valencia, a więc faworyci. Ja jestem trochę zawiedzony, bo liczyłem, że Rangersi będą w stanie więcej zdziałać. Cóż, zostaje im Liga Europy na pocieszenie.

Grupa D

Panathinakos 0:3 Barcelona

Szkoda, że Jacek Gmoch miał szanse poprowadzić Koniczynki tylko w jednym spotkaniu ligowym, który notabene wygrał. Pojedynek z Barcą byłby dla niego czymś niesamowitym bez względu jaki wynik by nie padł. To jednak gdybanie, bo ekipę grecką poprowadził już Jesualdo Ferreira. Katalończycy zwyciężyli gładko, co dało im pierwsze miejsce w grupie, a Panathinakos niestety nie ma szans już nawet na Ligę Europy i zakończy rozgrywki na ostatniej pozycji.

Rubin 1:0 Kopenhaga

Jakby gracze Rubinu Kazań nie wygrali, to przyjezdni mogliby świętować. Tak to kwestia tego, kto zajmie drugie miejsce w grupie pozostaje otwarta, ale nie sądzę, że Rosjanom się to uda. Zmierzą się 7 grudnia na Camp Nou z Barceloną, która pewnie wyjdzie rezerwami, ale i tak Rubinowi będzie ciężko, natomiast Kopenhaga podejmie przed własną publicznością nie grający już o nic Panathinaikos.