czwartek, 30 września 2010

Pezet/Małolat - Dziś W Moim Mieście

Pezet i Małolat to znane postacie na polskiej scenie. Bracia, pierwszy starszy i wg wielu, jeżeli chodzi o całokształt lepszy, co w sumie jest prawdą, chociaż ja wolę tego drugiego młodszego. Zapowiedzi o ich wspólnym projekcie pojawiły się już 2 lata temu, więc przyszło czekać sporo czasu, a oczekiwania i niecierpliwość na pewno rosły. Co prawda nie jak w przypadku Detoxu, który pewnie nigdy nie wyjdzie, ale jednak było sporo ciśnienia na materiał Warszawiaków. Też trochę denerwującym był fakt, że w zasadzie żaden singiel nie pojawił się wcześniej (chyba coś tam było na kilka dni przed wycieknięciem albumu do Internetu, ale ja się w to nie wczuwałem), mimo że raperzy grali czasami numery z nadchodzącej płyty na koncertach.

Zanim coś napiszę o tematyce muszę powiedzieć, że postęp Małolata pod względem tekstów jest spory. Poziomu geniusza nie osiągnął, ale biorąc pod uwagę składanie rymów przeszedł na wyższy level. Na ,,W Pogoni Za Lepszej Jakości Życiem” prezentował się pod tym względem słabiej i prościej. Jestem z tego powodu zadowolony, bo mimo że chłopak i tak raczej nie wniesie niczego nowego do polskiego rapu, stara się i posuwa do przodu. Treści kawałków są dość zróżnicowane, chociaż i tak niejeden słuchacz mógłby powiedzieć, że Małolat cały czas nawija o dillowaniu. Przechodząc do konkretów jest całkiem niezły numer bragga ,,Zaalarmuj”, kilka słów na temat życia w mieście ,,Dziś W Moim Mieście” i otoczenia ,,Nagapiłem Się”, dawka wspomnień ,,Gdzie Byśmy Dziś Byli” czy rozkmin ,,Co By To Zmieniło”. Ogólnie młodszy brat zaprezentował się lepiej od starszego (follow-upy do Eisa i Piha spodobały mi się), co nie znaczy, że ten drugi wypadł jakoś fatalnie.

minęło sporo czasu odkąd mój album miał premierę
płyty schodziły z półek choć trafiłem pod celę
mam szacunek na blokach jestem raperem
to nie hobby lecz robota, więc daj mi mój szelest
wjeżdżam na scenę, której już dałem świeżość
i powinien mieć złoto jak Eis w tamtej sezon
a nie martwić się znowu, że czasem życie na kredo


Lirycznie jest nieźle, ale produkcyjnie słabiej. Pod tym względem album nie ma żadnego podjazdu do ,,W Pogoni Za lepszej Jakości Życiem”, czemu ja się w ogóle nie dziwię się jak Kononowicz temu, że młodzież nie ma pracy, bo projekt Małolat/Ajron to dla mnie jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w polskim rapie. Dlaczego muzycznie materiał mi nie odpowiada? No cóż, te bity jakoś nie mają uderzenia. Nie są asłuchalne jak na pierwszej płycie Soulja Boya, ale wydają się mi być nijakie, trochę niedorobione. Podkłady, które mnie satysfakcjonują można zliczyć na palcach jednej ręki i jeszcze by zostało - ,,Hip Hop Robi Dla Mnie” i ,,Nagapiłem Się”. Ciężko mi stwierdzić, kto lepiej wypadł pod względem flow. W nawijce Pezeta ja osobiście nie czuję tej świeżości, co wcześniej. On zawsze był dla mnie jednym z porządniejszych i równiejszych artystów w kwestii flow w Polsce. Trzyma się pewnego poziomu, ale mnie obecny poziom nie zachwyca. Małolat w sumie polepszył się i w tym elemencie rapowego rzemiosła.

Jestem trochę zawiedzony. Byłem przygotowany, że krążek może jednak nie spełnić moich oczekiwań w stu procentach, ale miałem z drugiej strony nadzieję na totalną masakrę. Opinie z tego, co czytam, jak na razie są podzielone. Jedni są niezadowoleni, drudzy wręcz przeciwnie. Nie wiem, czy się jakoś podjaram bardziej, bo bity są trochę za męczące dla mnie. Wspomnę na sam koniec o pewnej sprawie, o której zawsze wspominam, kiedy należy. Mianowicie chodzi mi o autotune. Jednak w tym przypadku nie będę krytykował, bo o dziwo Pezet na autotunie mi się podoba.

6/10


Podsumowanie drugiej kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów 29 i 30 wrzesień

Wtorek

Grupa E

Basel 1:2 Bayern

Zastanawiałem się, czy klub z Monachium będzie w stanie się przełamać w pojedynku z gospodarzami i w końcu zagrać naprawdę dobry mecz. Nic bardziej mylnego. Postawa podopiecznych Luisa Van Gaala nadal jest daleka od ideału, pan Van Buyten znowu zachowuje się jak klaun, a Bayern znowu zwycięża rzutem na taśmę. Wybawicielem znowu jest Świniak.

Roma 2:1 Cluj

Wicemistrzowie Włoch na pewno doskonale pamiętają spotkanie w Rzymie sprzed 2 sezonów w Lidze Mistrzów, w którym to nikomu nieznany wcześniej Cluj sprawił ogromną sensację i pokonał Romę. Tym razem niespodzianki nie było, ale należy zwrócić uwagę, że piłkarze rumuńscy dwukrotnie uderzali w słupek.

Grupa F

Chelsea 2:0 Marsylia

The Blues przystępowali do tego pojedynku bez Drogby i Lamparda, ale za to Ancelotti dał szansę młodemu Kakucie na występ od początku, który nawet zaliczył asystę przy bardzo ładnym golu Terry’ego z piętki. Olimpique był praktycznie bezradny na murawie i nie miał żadnych sportowych argumentów.

Spartak 3:0 Zilina

Zawodnicy z Moskwy nie zwalniają jak na razie tempa i po raz drugi zdobywają pełną pule punktów. Fakt, że Zilina to niezbyt wymagający rywal, ale Spartak to jedyny zespół z grupy, który nie stracił jeszcze bramki i mimo że teraz czekają ich dwa spotkania z Chelsea, sądzę że uda im się awansować dalej bez większych problemów. Chyba że nastąpi przełamanie w Marsylii.

Grupa G

Ajax 1:1 Milan

Włosi wybrali się do Amsterdamu chyba w lekko lekceważących nastrojach wobec umiejętności piłkarzy gospodarzy. Fakt, Ajax zaprezentował się mizernie w meczu z Realem, ale to klub, który nie składa się z zawodników bez umiejętności. Milan nie wygrał, mimo że mieli więcej dogodniejszych okazji, ale należy zaznaczyć, iż Robinho zmarnował jedną stu procentówke.

Auxerre 0:1 Real

Królewscy od początku sezonu nie prezentują się tak, jak oczekiwali kibice, dziennikarze, oni sami i chyba nawet Jose Mourinho, który oczywiście mówił, żeby nie liczyć na sukcesy w tym roku, ale raczej nie wyobrażał sobie, że jego zespół będzie grał po prostu słabo. W każdym razie udało im się wywieźć cenne 3 punkty z Francji, ale styl gry… jego w zasadzie nie ma.

Grupa H

Partizan 1:3 Arsenal

Londyńczycy przyjechali do Belgradu i zwyciężyli w bardzo dobrym stylu. Mieli wielką przewagę (nie tylko na boisku, ale także w liczbie piłkarzy po czerwonej kartce), sporo sytuacji i nawet karnego, którego jednak nie wykorzystali. Ogólnie w tym spotkaniu były aż 3 rzuty karne w tym 2 dla gospodarzy, ale jednego z nich obronił Fabiański, który rozegrał całe spotkanie.

Braga 0:3 Szachtar

Zespół portugalski po sensacyjnym wyeliminowaniu w świetnym stylu Sewilli, naprawdę mógł wzbudzić uznanie i strach wśród ich ewentualnych przyszłych rywali, jednak jak na razie to nie przekłada się na wyniki, bo Braga przegrywa drugi mecz, mając strzelonych zero bramek, a straconych aż 9! Typowałem ich do awansu, ale jak tak sprawa wygląda, to nie wiem, co będzie dalej.

Środa

Grupa A

Inter 4:0 Werdeer

Bremeńczycy nie po raz pierwszy rywalizują w fazie grupowej z zespołem z Mediolanu. Ten pojedynek nie pozostawił złudzeń, która drużyna jest lepsza. Inter nie dał najmniejszych szans Niemcom miażdżąc ich po całości. 3 bramki zdobył Eto’o.

Tottenham 4:1 Twente

Grad bramek mogli kibice zobaczyć w Londynie, ale dopiero w drugiej części meczu, bo w pierwszej połowie m.in. karnego nie wykorzystał Van Der Vaart. Zrehabilitował się, strzelając gola na 1:0, ale potem znowu stał się bohaterem negatywnym, jak obejrzał drugą żółtą kartkę i osłabił Tottetham. Nie miało to jednak znaczenia, bo gracze Herry Redknappa wygrali w ładnym stylu.

Grupa B

Schalke 2:0 Benfica

Zespół wicemistrza Niemiec relatywnie to jak na razie największe rozczarowanie ze wszystkich mocniejszych ekip europejskich, biorąc pod uwagę głównie ligę krajową, bo Liga Mistrzów dopiero ruszyła. Po raz pierwszy w sezonie 2010/2011 wszyscy na Ventlis Arena mogliby zadowoleni, bo Schalke zagrało świetne spotkanie.

Hapoel 1:3 Lyon

Faworyt był w zasadzie tylko jeden – Olimpique Lyon. Niespodzianki nie było, bo goście bez większych problemów rozprawili się w zasadzie z outsiderem grupy B i z kompletem punktów są liderem. Trafienie Bastosa na 2:0 było nieprawdopodobne, szczególnie jak spojrzy się dokładnie na tor lotu futbolówki.

Grupa C

Valencia 0:1 Manchester

Ten pojedynek był niewątpliwie hitem drugiej kolejki spotkań w Champions League, który był transmitowany w otwartym Polsacie. Ja jednak nie oglądałem go, bo wolałem Inter – Werder. Żadna z ekip nie miała wyraźnej przewagi i remis byłby sprawiedliwy, ale to Czerwone Diabły mają w składzie Chicharito…

Rangers 1:0 Bursaspor

Zawsze groźny, twardo grający szkocki zespół kontra sensacja zeszłego sezonu w Turcji i w zasadzie wielka niewiadoma, która jednak nie rozpoczęła dobrze Ligi Mistrzów. Ostatnio dowiedziałem się od pewnego Irlandczyka kilka nieciekawych faktów na temat Rangersów, co zmieniło moje ich postrzeganie. Nie zmienia to faktu, że nadal uważam, że obok Manchesteru wyjdą z grupy i w pojedynku z Bursasporem zrobili kolejny krok ku temu.

Grupa D

Rubin 1:1 Barcelona

Gdyby w piłce nożnej o wygranych decydowało posiadanie piłki, to Katalończycy wygrywaliby mecz za meczem i w zasadzie dyscyplina straciłaby jakikolwiek sens. Hiszpanie mieli 81% posiadania piłki, ale musieli podzielić się punktami w Kazaniu, bo mistrz Rosji skutecznie się bronił.

Panathinakos 0:2 Kopenhaga

Faworytem byli Grecy, którzy są po prostu lepszym kadrowo zespołem, mającym aspiracje i ambicje awansu, który na pewno jest w ich zasięgu. Chociaż po tym spotkaniu to jest coraz bardziej wątpliwe, bo mistrz Danii znowu wygrywa i niespodziewanie zasiada na fotelu lidera grupy D.

wtorek, 28 września 2010

Małpa - Kilka Numerów O Czymś (2009)

1)Intro
2)Miałem To Rzucić
3)Pamiętaj Kto
4)Wszyscy Kłamią feat. Wergawer
5)Właśnie Ty
6)Wyjeżdżam By Wrócić
7)Nie Byłem Nigdy
8)Jak Pierwsze Włosy Na Jajach
9)Pozwól Mi Nie Mówić Nic
10)Postaw Na Mnie
11)Ponad Horyzont
12)Paznokcie
13)5 Element feat, Jinx
14)Mógłbym
15)Męczennik

Kiedy rok temu w listopadzie bliżej nieznany nikomu raper o dość charakterystycznej i można by nawet rzec głupawej ksywie wydał nielegal, internet oszalał całkowicie. Momentalnie on i jego ,,Kilka Numerów O Czymś” stały się obiektem, mówiąc łagodnie, bezgranicznego propsowania i niesamowitego zachwytu wśród słuchaczy rapu. Byłem zaskoczony takim rozwojem zdarzeń. Obserwowałem, jak się sytuacja będzie rozwijać i pochlebnych opinii tylko przybywało. Postanowiłem, że pobiorę płytę i ją ocenię. Nie byłem do niej negatywnie nastawiony, ale cała fala stawiania jej na piedestale po części mówiła mi, że to jednak może być przeceniany materiał. Posłuchałem, oceniłem, moje domysły się potwierdziły. Krążek był po prostu solidny, ale nie zauważyłem w nim nic nadzwyczajnego poza dwoma kawałkami, które sobie nawet zgrałem na mp3, a resztę usunąłem z dysku.

Dobra, to było w 2009. Obecnie mamy 2010 i nie że idziemy z duchem czasu, bo to powiedzenie raczej tutaj w ogóle nie pasuje. Chodzi o to, że przekonania się zmieniają i coś, co na początku wydawało się być średnie może po czasie okazać się genialne i odwrotnie. Kilka dni temu, kiedy oczywiście już okres piekielnego jarania się nielegalem artysty minął, postanowiłem, że posłucham go jeszcze raz. Ściągnąłem i mówiąc szczerze powalił mnie na kolana. Przesłuchałem chyba aż 10 razy i cały czas się jaram. To teraz czas najwyższy, aby przedstawić bohatera notki. Małpa (ksywa, jak już mówiłem, nie powala albo powala w inny sposób) rocznik 85, reprezentant Torunia. Nagrywał w poprzednich latach, ale dopiero w zeszłym roku ukazała się jego pierwsza solowa płyta, na którą czekał polski rap, jak się teraz okazuje.

Wspomniałem o dwóch numerach z albumu, które mnie zachwyciły za pierwszym podejściem i postanowiłem wrzucić je na mp3. Dlatego zacznę właśnie od nich i napiszę kilka słów na ten temat. Były to ,,Pamiętaj Kto” oraz ,,Jak Pierwsze Włosy Na Jajach”. Utwór numer jeden jest typowym kawałkiem hołdującym korzeniem muzyki rapowej. Małpa wymienia wielu istotnych artystów, którzy mieli ważny wpływ na rozwój rapu i cieszą się statusami legend. Bardzo fajnym elementem jest to, że raper sięga również do głębokiej historii, nie zapominając o takich ludziach jak Coke La Rock, Rock Steady Crew czy Africa Bambaataa. Drugi track generalnie mówi o radości jaka wstępuje w ludzi, kiedy udaje im się czegoś dokonać czy coś usłyszeć po raz pierwszy. Gospodarz ,,Kilka Numerów O Czymś” skupia się na sobie i mówi o wydarzeniach związanych z rapem, który cieszyły go jak tytułowe pierwsze włosy na jajach, co może nie jest zbyt fajnym porównaniem, ale sens jest zachowany.

pamiętam BDP Scott La Rock i KRS One
The Bridge Is Over i to co mówił MC Shan
Rakim i Eric B, EPMD dobrze to znam
prosto z Compton N.W.A. Niggaz 4 Live
mam De La Soul Is Dead już od dawna
Me, Myself And I i kilka innych nagrań
znam Public Enemy taka jest prawda
jestem jak LL Cool J, bo nie mogę żyć bez radia

Ogólnie tematycznie można odnieść wrażenie, że Małpa niesamowicie gloryfikuje cztery elementy i jest to dobre wrażenie, jednakże nie można stwierdzić, że to jedyne, co ma do zaoferowania na materiale. Reprezentant Torunia ma także ciekawe pomysły na numery, co ja bardzo cenię. Przede wszystkim, co na początku rzuca się w oczy to druga zwrotka w ,,Intro”, gdzie jest złożony tekst, który wplata w sobie praktycznie wszystkie tytuły utworów znajdujących się na płycie. Jest także emocjonalny ,,Mógłbym”, który można podzielić na osiem segmentów cztero wersowych. Każda z części zaczyna się od tytułowego słowa, a artysta zestawia ze sobą dwie sprzeczne rzeczy, które mógłby zrobić. Kolejnym dowodem na potwierdzenie nietuzinkowości pomysłów jest ,,Męczennik”, w którym Małpa serwuje bardzo poetycki opis, gloryfikując się na tytułowego męczennika rapu, który został wybrany przez Jezusa. Można wywnioskować z jednego wersu, że obrywa się Onarowi.

mógłbym rozliczyć każdą z was za gwałt na emocjach
albo obrócić to w żart i ukryć rozpacz
gdy czas zabija nas i tylko blizny na łokciach
zmieniają mnie z mężczyzny w chłopca
mógłbym przestać udawać, że jakoś sobie radzę bez niej
i zacząć wierzyć w to, że będziemy razem w niebie
czuć się bezpieczny śniąc albo na przykład
już nigdy więcej nie zasypiać
d
Jak każdy przykładowy truskul, raper nie stroni także od braggadacio, bitewnych wersów, czy też kawałków o miłości. Co do tego ostatniego, to idealnym przykładem jest track ,,Paznokcie”. Trzeba przyznać, że Małpa podszedł dość oryginalnie do sprawy i opisał historię (oczywiście autentyczną), która nie kończy się ani szczęśliwie, ani nieszczęśliwie, ale chyba bohater koniec końców jest zadowolony z takiego obrotu spraw. No to już wystarczy o zawartości płyty, bo mógłbym jeszcze trochę więcej napisać, bo każdy kawałek jest wartościowy. Dodam, że album zawiera sporą ilość cutów i uwaga! Pochodzą one głównie z polskich numerów (wachlarz raperów bardzo szeroki od Wilka po Eldo). Muszę przyznać, że ten zabieg wyszedł bardzo fajnie, szczególnie że cuty bardzo dobrze pasują do tematów poszczególnych nut. Raper z Torunia pod względem czysto umiejętnościowych, jeżeli chodzi o składanie wersów budzi szacunek. Sporo podwójnych, czasami wielokrotne plus niebanalne konstrukcje rymów.
d
postaw na mnie, dostaniesz zamiast kota w worku
rymów armie, która zrobi total rozkurw
prostą stąd, gdzie studio to lokal w kiosku
a chłopaki wciąż lubią ten wokal z wosku

Do strony lirycznej, biorąc pod uwagę wszystkie jej akcepty, nie mam żadnych zastrzeżeń, bo spełnia moje oczekiwania w stu procentach. Warstwa muzyczna jest tak samo świetna, a może nawet lepsza. Odpowiedzialnych za nią było kilku różnych producentów np. 2sty, DJ Ike czy Returners. Większości ich nie znałem, ale przecież wiadomym jest, że znany bitmejker wcale nie musi być wyznacznikiem wysokiej jakości brzmienia. W każdym razie bity, które zostały wysmażone na ,,Kilka Numerów O Czymś” są niezwykłe. Emanują niesamowitą energią, werwą, życiem, świeżością. Nie brakuje żywych instrumentów, a wszystkie partie są dograne prawie idealnie. Klimat jest też zróżnicowany, bo z jednej strony można usłyszeć spokojniejszy (ale emanujący życiem, jak już pisałem, nie zamulający) ,,Pozwól Mi Nic Nie Mówić”, a z drugiej mocniejszy jak ,,Męczennik” i tak dalej.

Kwestia wokalnych umiejętności. Na pewno może odstraszać i nie spodobać się wszystkim głos Małpy. Jest on wysoki, dość piskliwy i jak sam raper nawinął przypomina gnojka. Jednak do tego można się przyzwyczaić i z czasem wady mogą zniknąć albo przeistoczą się w zalety tak jak było w moim przypadku. Jeżeli chodzi o flow to ja nie mam wątpliwości, że jest bardzo dobry. Gospodarz albumu potrafi przebić się przez bity i pływać po nich z wielką swobodą, mocą i pasją. Ja czuję dużo emocji i szczerych chęci w jego rapowaniu, co tylko sprawia, że coraz bardziej wciągam się w muzykę Małpy. Akcentuje także z sporą siłą przebicia. Doszedłem do wniosku, że flow i dykcje ma podobną do Dynduma.

W podsumowaniu roku 2009 w Polsce napisałem, że nielegal Małpy to najbardziej przeceniony krążek. Może i faktycznie jest trochę przeceniony, mając na uwadze jakie rzesze słuchaczy się nim jarało (jara) i że wielu z nich tak naprawdę nie słucha rapu na co dzień. Może faktycznie Fenomen jak ta grupa z Jelonek rapera (którego on sam, jak powiedział w wywiadzie nie rozumie) z Torunia nie ma potwierdzenia w jego umiejętnościach czy podkładach z płyty. Każdy może tak stwierdzić i ma prawo. Ja natomiast na chwilę obecną mam zupełne inne zdanie. Sądzę, że Małpa to raper o nieprzeciętnym talencie, który wniósł coś nowego do tej muzyki i może jeszcze więcej zrobić, a ,,Kilka Numerów O Czymś” to wyśmienita płyta, która nie posiada wad. Małpa, polski rap czekał na Ciebie!



poniedziałek, 27 września 2010

Errata do 6 days and I wake up and I'm outta here

Ochłonąłem z tej radości związanej z przyjęciem i ogarnął mnie smutek oraz żal. Szkoda, że nie udało się dostać Kjózce i Izie, bo to wartościowe osoby, a teraz to już w zasadzie koniec znajomości. Koniec, bo przecież nie będziemy się prawie w ogóle widywać, a spotkania raz na kilka miesięcy można rozbić o kant dupy w porównaniu z tym, co miało być.

Życie jak Reno to kurwa.

Mniej więcej o tej porze dokładnie tydzień temu po rozmowach kwalifikacyjnych, jak odprowadzałem Kjózkę na pociąg, co miał z Włocławka do Kutna, tak sobie gadaliśmy, jakby to było zajebiście, gdyby nas przyjęli wszystkich. Jakoś tak przyszedł nam pewien tekst na myśl i tak się zastanawialiśmy, jak on będzie wyglądał w świetle przyszłych wydarzeń. No i niestety...

TO ZBYT PIĘKNE BY MOGŁO BYĆ PRAWDZIWE, TAKIE RZECZY DZIEJĄ SIĘ TYLKO W FILMACH...

Słucham sobie Blinded By The Lights, doskonale pamiętam, kto mi ten kawałek pokazał, w którym sie zakochałem od zaraz (w sensie kawałku) i przypominam sobie stare melanże. Nie ma co dalej pisać, bo to tyle, co chciałem.

6 kolejka Bundesligi

Był zastój, była przerwa i 4 oraz 5 kolejka Bundesligi przeminęła z wiatrem. Ja nie będę robił podsumowań i nadrabiał, bo to jednak trochę bez sensu i po prostu będę miał braki. Wspomnę tylko ogólnikowo, jak wygląda sytuacja po 5 serii spotkań. Niespodziewanym liderem z kompletem zwycięstw na koncie była ekipa Mainz. Bardzo dobrze poczynała sobie Borussia Dortmund, będąca wiceliderem, natomiast postawa Schalke, Stuttgartu i Werderu była beznadziejna i okupowali miejsca w dole tabeli. Najgorzej mieli piłkarze Magatha, wicemistrzowie kraju, którzy zamykali tabelę. Postawa Bayernu Monachium nie była dobra. Miejsce numer 8, gra daleka od ideału i kontuzje.

Piątek

Zaczęło się od rywalizacji FC Koln z bardzo dobrze spisującym się jak na razie zespołem tak zwanych Wieśniaków. Gospodarze prowadzili po golu Podolskiego, który może zaprezentuje się w sezonie 2010/2011 lepiej niż w poprzednim. Nie było to złe widowisko i skończyło się podziałem punktów, bo Hoffenheim wyrównali w drugiej połowie.

Sobota

Bawarczycy podejmowali niespodziewanego lidera Bundesligi, a więc ekipę Mainz. Nie ma co robić z tego meczu filozofii. Bayern grał po prostu bardzo słabo, pomysłu na grę nie było, a błędy owszem. Co z tego, że gospodarze mieli sporą przewagę w posiadaniu piłki jak i tak byli ogólnikowo bezradni. Panie Van Gaal, to wciąż jest żenada i niestety na razie nic chyba się z tym nie zrobi, bo dochodzą kolejne kontuzji, a sezon transferowy już zamknięty. Już jutro pojedynek w Bazylei w Lidze Mistrzów i co będzie?

Horror Schalke trwa nadal. Tym razem ich zabójcą okazała się także Borussia, ale nie Dortmund, ale Moenchengladbach. Skończyło się na remisie 2:2, ale to goście prowadzili 2:0 i mimo że Schalke potrafiło stwarzać sytuacje, to tylko po razie wykorzystali je Huntelaar i Raul. Sama gra piłkarzy Magatha nie jest tragiczna, ale brakuje im tego czegoś, aby osiągać korzystne rezultaty. Kolektyw chyba potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby się zgrać, bo linia ataku oraz obrony została całkowicie przebudowana, chociaż, patrząc prawdzie w oczy, defensywa ma mniejszy potencjał od tej z zeszłego sezonu.

Stuttgart nic się nie zmienił w porównaniu do ostatnich lat. Na początku sezonu zawsze grali beznadziejnie, aby obudzić się z biegiem czasu i zakończyć w pierwszej szóstce. Czy taki sam scenariusz powtórzy się teraz? Nie wiadomo, ale jak na razie grają katastrofalnie, a zwieńczenie tego jest porażka na Mercedes Benz Arena z Leverkusen 1:4.

Eintracht przed pojedynkiem z Norymbergą miał na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo. Jednakże po ostatnim gwizdku mógł dopisać kolejne, bo zasłużenie pokonał gości 2:0. Jako ciekawostkę mogę dodać, że Frankfurtyczy to jedyny zespół poniżej miejsce numer 7, który ma dodatni bilans bramkowy.

Podopieczni Jurgena Kloppa, nie licząc porażki w pierwszej kolejce, cały czas wygrywają. Mają ciekawy zespół, a w nim trzech Polaków, a dwóch nowo nabytych, którzy jednak nie mają zbytnio szans na grę w podstawowej jedenastce, mimo że Lewandowski strzelił już 2 gole, wchodząc z ławki. Jednak w pojedynku z St. Pauli nie dokonał tej sztuki, bo trafiali Kagawa i Grosskreutz dwa razy i Borussia wygrała 3:1, bo udało się gospodarzom zdobyć honorowego gola.

Hitem szóstej serii spotkań w Niemczech była rywalizacja pomiędzy Werderem, a Hamburgiem w Bremie. Było to emocjonujące widowisko, którego niestety nie byłem w stanie obejrzeć tak jak wielu spotkań w tym sezonu z różnych powodów, w którym gospodarze prowadzili 2:0 po przerwy. Przyjezdny wyrównali, ale rozstrzygnięcie na korzyść Schaafa padło w końcówce meczu za sprawą Almeidy i Werder wygrał 3:2.

Niedziela

Wilki w bieżącym sezonie jeszcze nie zremisowały. Na ich koncie jedynie porażki i zwycięstwa. To się nie zmieniło, bo w pojedynku z Freiburgiem zgarnęli po raz trzeci raz z rzędu pełną pulę, wygrywając 2:1. Warto podkreślić bardzo dobrą dyspozycje Graffite w ostatnim czasie, który dodatkowo w tym spotkaniu zdobył 2 gole. Początek sezonu był dla Brazylijczyka niezbyt obiecujący, bo był rezerwowym, ale teraz sytuacja wygląda inaczej.

Mirko Slomka nadal jest w bardzo dobrym humorze. Jego Hannover poczyna sobie co najmniej dobrze, a w ostatniej kolejce pokonali na wyjeździe beniaminka Kaiserslautern. Gospodarze zwyciężyli w pierwszych dwóch meczach sezonu i to jak na razie ich ostatnie poważne dokonania w najwyższej klasie rozgrywkowej w Niemczech, ale jeszcze sporo kolejek przed nimi.

Tabela. Oczywiście w przypadku równej liczby punktów decyduje różnica bramek.

1)Mainz – 18 punktów
2)Borussia D. – 15 punktów
3)Hannover – 13 punktów
4)Hoffenheim – 11 punktów
5)Bayer – 11 punktów

_____________________

14)Norymberga – 6 punktów
15)Kolonia – 5 punktów
16)Borrusia M. – 5 punktów
17)Schalke – 4 punkty
18)Stuttgart – 3 punkty

Liga Mistrzów, Eliminacje Ligi Mistrzów, Liga Europejska, Baraże, Spadek.

Strzelcy

Cisse – 6 goli, Freiburg
Dzeko – 5 goli, Wolfsburg
Grafite – 4 gole, Wolfsburg
Gekas – 4 gole, Eintracht
Pogrebnyak – 4 gole, Stuttgart